1

11 0 0
                                        

Dzisiejszy dzień zapowiadał się dobrze. Rodzice żyją w przekonaniu, że nie robie nic wbrew ich wiedzy. W zasadzie mieli racje, bo nigdy nie potrafiłam im się sprzeciwić.

Do szkoły oczywiście zawiózł mnie Igor mój starszy brat. On już skaczył 20 lat i rodzice mu nie mówią z kim ma się spotykać a z kim nie. Chodź on już od dawna spotykał się z Julką, ale rodzicom przedstawił ją miesiąc po skączeniu 20.

Pożegnaliśmy się krótko i ruszyłam w strone szkoły kiedy usłyszałam znajomy głos. Odwróciłam się i ujrzałam Oliwie moją przyjaciółke.
- Cześć Oliwia
-Hej nie uwierzysz co się stało- powiedziała Oliwia cała podekscytowana.
-Emil zaprosił mnie na domówke do niego.
- To super od początku roku za nim szalejesz.
-Tylko jest mały problem musisz pojść ze mną
- Co czemu?- spytałam zdezorientowana
-Powiedziałam, że to zależy od ciebie.
- Ale czemu co ci strzeliło do głowy?
-Nie mogłam mu powiedzieć tak jasne przyjde, czekam od początku roku aż mnie gdzieś zaprosisz- przecież to brzmi żałoście
- I tylko dlatego powiedziałas mu, że to odemnie zależy, przecież dobrze wiesz, że nie chodzę na imprezy
-Nie chodzisz, czy rodzice ci nie pozwalają
- Dobrze wiesz jacy oni są, a ja nie chce sie im sprzeciwiać
-Stara kiedyś musisz zacząć żyć, same najlepsze czasy cię ominął
- To jaki masz plan
Oliwia spojrzała na mnie zdziwiona
-Czyli się zgadzasz? A o resztę się nie martw ja to załatwię
- A kiedy ta impreza?
-Jutro
- Co w środku tygodnia?
-Tak, bo w weekend mają mecz
Przwróciłam tylko oczami i weszłam do szkoły. Nie miałam pojecia jak Oliwia miała zamiar przekonać moich rodziców, żeby puścili mnie na impreze.

Idąc do sali, gdzie miałam angielski wpadłam na kogoś, nieprzyjemnie upadając na ziemie. Gdy tylko podniosłam głowę zobaczyłam, wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyzne. Z początku nie poznałam go, ale gdy tylko się odezwał odrazu wiedziałam kto to. Był to Adam. Szkolna gwiazda footballu. Podał mi rękę by pomóc mi wstać. Po chwili staliśmy naprzeciw siebie, wbijąc wzrok w podłogę. Wkońcu ciszę przerwał dzwonek, rzuciłam krótkie przepraszam i weszłam do klasy. Zdezorientowana usiadłam w stałym miejscu i staram skupić się na lekcji, chodź nie wychodziło mi to najlepiej.

Po skączonych lekcjach razem z Oliwia ruszyłyśmy w strone mojego domu.

Przez cała droge Oliwia próbowała mnie przekonać, że wszystko bedzie dobrze i, że rodzice napewno sie zgodzą. Nie byłam taka pewna jak ona chodź nigdy ich nie pytałam o wyjście na impreze.

Po 15 minutach byłyśmy już pod moim domem Oliwia pewnym krokiem weszła do domu, a ja zaraz za nią mniej pewnym krokiem. Mama siedziała w kuchni i robiła obiad na nasz widak odrazu się uśmiechneła.
-Cześć Oliwia co tam u ciebie słychać? Dawno cię nie widziałam.
I tu mama miała racje. Oliwia ostatni raz była u nas miesiąc temu.
- Dobrze chodź potrzebuje małej pomocy Maji.
Kompletnie się zdziwiłam słysząc co ona mówi.
-To lecie na góre tylko za 10 minut zejcie na obiad- powiedziała z uśmiechem mama odwracając się w strone kuchenki.
- Właściwie to potrzebuje pani zgody.
Jak to usłyszałam to serce mi staneła, a mama powoli odwróciła się w naszą strone.
-Jakiej zgody?
- Czy Maja mogłaby jutro po szkole do mnie wpaść na noc. Potrzebuje jej jak nigdy, a przerwy w szkole nie wystarszają, żeby opowiedzieć jej tą calą historię.
-Mama po chwila zastanowie sie zgodziła, chodź widziałam po jej minie, że to nie jest najlepszy pomysł szczególnie w środku tygodnia.
Oliwia uśmiechnęła się szeroko i krótko podziękowała mamie.

Gdy już mieliśmy iść na górę do domu wszedł Igor. Pewnego czasu Oliwi podobał się Igor, ale po poznaniu Emila jej przeszło. Dopiero po wejściu do pokoju i zamknięciu drzwi zapytałam się Oliwi co to miało znaczyć.
-Właśnie załatwiłam nam wyjście na impreze
- Ale nie było mowy o kłamstwie. Dobrze wiesz, że jak to wyjdzie na jaf to mama się mocno wkurzu.
-Spokojnie nic nie wyjdzie moja mama przyjmie to na luzie.
- No oby
Oliwia już nic nie odpowiedziała tylko upadła na łóżko wgapiając się w sufit.

Po chwili powiedział
- Co to miała znaczyć z Adamem
Z początku nie wiedząc o co jej chodzi powiedziałam
-Że co
- Nie udawaj dobrze wiem że na niego wpadłaś, a poźniej staliście patrząc się na siebie.
Dopiero wtedy przypomniał mi sie poranny upadek
-A to to nic takiego
- Ta gdyby to nic nie było to by cała szkoła o tym nie gadała
-Co jak to cała szkoła- powiedziałam zdenerwowanym i szybkim głosem.
- No cała szkoła już gada, że rzuciłaś mu się w ramiona
-Przecież to kompletnie nie tak bylo
- Ja to wiem ty to wiesz, ale inni nie
-To co ja mam zrobić, żeby wyprowadzic ich z tego błedu
- Dziewczyno czy ty jestes mądra. Cała szkoła gada o tobie i o Adamie Szonie, a chcesz to odkrecić
-Tak co w tym dziwnego
- To, że każda laska w szkole się do niego klei, a ty mając szanse być kojarzona z nim chcesz to zepsuć.
- I tu się mylisz nie każda laska, bo nie ja ani nie ty i pewnie innych pare dziewczyn też.

Koło 17 Oliwia poszła do domu, a ja wziełam się za naukę.

NiewiadomaWhere stories live. Discover now