Jestem z siebie taka dumna.
Winnie w stroju pirata wygląda naprawdę uroczo, a radość malująca się na twarzy tego sześciolatka, również i mnie zaczyna się udzielać. Biorę go na ręce, choć waży już swoje i z wielkimi uśmiechami na twarzy, schodzimy na dół, abym w końcu to ja mogła się przygotować.
Jesteśmy już porządnie spóźnieni, a każda dodatkowa minuta tylko dokłada mi problemów. Ojciec Winstona, a tym samym mój pracodawca, nie toleruje spóźnień. Śmiało można by powiedzieć, że ich wprost nienawidzi. Chyba właśnie z tego powodu tak bardzo mi się spieszy.
Dziś wyjątkowo nie mam ochoty na żadne kłótnie. Jakbym kiedykolwiek miała na nie ochotę?
Niestety, kiedy tylko wkraczamy do holu, słyszę otwieranie się zamka w drzwiach. Nie trudno domyślić się, kto za moment przekroczy próg domu, a świadomość ta, odbiera mi na moment zdolność racjonalnego myślenia. Mam już dwadzieścia pięć lat, a facet wchodzący właśnie do przedpokoju, wywołuje w moim ciele fale sprzecznych emocji. Ciężko mi idzie przebywanie w jego towarzystwie. Zwłaszcza, kiedy na siłę muszę udawać, że jest dla mnie całkowicie obojętny. Niedługo minie rok, odkąd przyznałam sama przed sobą, że się w nim zakochałam.
Jestem więc wkurzona, kiedy Jervis patrzy na mnie z frustracją w oczach. Od kilku tygodni nie potrafimy ze sobą normalnie rozmawiać. Gdyby nie chłopiec, którego spłodził, już dawno zrezygnowałabym z tej pracy. No dobrze, może to nie do końca prawda. Dużą rolę odgrywają też moje uczucia. Bo choć za wszelką cenę pragnę o nim zapomnieć, moje cholerne serce zawsze wygrywa, a ja zaczynam wewnętrzną walkę od początku. Zachowuję jednak spokój i powoli odstawiam na podłogę młodego.
Winnie od razu rzuca się ojcu w ramiona i ściska go mocno za szyję. Niestety, nawet to nie zmienia sposobu w jaki Jerry na mnie patrzy. Młody nie zważa jednak na jego humor, zbyt podekscytowany nowym strojem.
- Zobacz tatusiu, Rina zrobiła mi kostium. Wyglądam jak kapitan Hak. Wszyscy będą się mnie bać.
Młody jest z siebie naprawdę zadowolony, mimo to widzę w jego oczach lekkie wahanie. Wiem nie od dziś, jak bardzo Winston pragnie aprobaty ojca. Po ucieczce matki, został mu w końcu tylko on. Ten jednak wydaje się głuchy na problemy syna. Mam czasami ochotę mu to wygarnąć, niestety zdaję sobie także sprawę z mojej pozycji.
Jestem jedynie zwykłą opiekunką i choć czasem naginam zasady, nie mam prawa głosu w tej kwestii. Nie jestem rodzicem i nigdy nim nie będę. Lekarze nie pozostawili mi złudzeń. Przez ten cholerny wypadek, straciłam możliwość bycia matką. A co za tym idzie, nie mam prawa go pouczać. To co jednak myślę, to już inna kwestia.
- Witaj synku, czyżbyś znów zapomniał o powitaniu? - Winnie puszcza ojca, po czym schyla głowę. Widzę jak bardzo dotknęła go ta drobna uwaga. Jerry chyba zauważa minę chłopca, ponieważ kontynuuje. Tym razem z uśmiechem na ustach. - Wyglądasz bardzo strasznie synu. W sąsiedztwie na pewno wszyscy się wystraszą. A teraz biegnij proszę do mojego gabinetu po kostium dla mnie. Powinniśmy za moment wychodzić.
Słowa ojca działają na młodego natychmiastowo. Nie mija sekunda, a on już pędzi na górę. W takich momentach naprawdę nie wiem, czy powinnam śmiać się z jego pokracznego biegu, czy może martwić o jego późniejsze kłopoty zdrowotne.
Wybieram jednak pierwsze założenie, chyba ze względu na moje szaleńczo bijące serce. Zdecydowanie, w tym momencie to mi przydałaby się taka ucieczka. Myśl, że mam zostać sam na sam z facetem, który samym wyglądem zwala mnie z nóg, przytłacza aż za mocno. Przydługie blond włosy, zarysowana szczęka i wyćwiczone ciało, śmiało onieśmielają prawie każdą znaną mi kobietę. Dodatkowo
jego zachowanie względem mnie wcale nie pomaga. Te ciągłe pochlebstwa nie działają dobrze na moje próby urwania tej dziwnej relacji. Śmiech zamiera mi na twarzy, kiedy tylko spoglądam na stojącego przede mną mężczyznę. Zdecydowanie nie jestem zdolna do konfrontacji z nim, tym bardziej, kiedy patrzy na mnie w ten sposób.
KAMU SEDANG MEMBACA
Nasze magiczne cukierki
Romansa~To opowiadanie o niesamowitej miłości, w najbardziej dziwacznej odsłonie. Bo kto by pomyślał, że stara wiedźma, podaruje im halloweenowy prezent. A tym samym, zmieni ich życie o sto osiemdziesiąt stopni.~ Krótkie opowiadanie, które mam nadzieję się...
