Peter pokazywał mi to zdjęcie już chyba setny raz. Zresztą nawet nie musiał się tak wysilać, ponieważ identyczne wisiało w przedpokoju, oprawione w grubą, złotą ramkę. Nie dało się przejść obok niego obojętnie. Gdy tylko Peter wyszedł do szkoły złapałam się na myśleniu o tym, że z wielką chęcią przywaliłabym mu raz w twarz. Nie zrozumcie mnie źle, ja kocham go i to nie tylko z powodu społecznych konwenansów, które nakazują ogólnie kochać swoje rodzeństwo. Kocham go, bo jest świetnym facetem. Odważnym, zawsze uśmiechniętym, pomocnym i przede wszystkim lojalnym. Jestem pewna, że kobieta, która zwiąże się z nim kiedyś na stałe będzie miała niesamowite szczęście. Nie zmienia to jednak faktu, że od kiedy Tony Stark zaproponował mu wstąpienie w szeregi Avengersów Peterowi troszkę odbiło. Mój brat oczywiście nie przyjął tego zaszczytu i był z siebie taki dumny jak tylko wrócił do domu, że zaczęłam podejrzewać, że staż u Pana Starka to tylko przykrywka dla czegoś większego. Już wcześniej wiedziałam, że w życiu Petera coś się zmieniło. Ciągle wydawało się, że coś ukrywa, nie rozmawiał już ze mną tak często jak kiedyś, wracał wieczorami cały brudny albo nawet pobity. Nie mówiąc już o tym, że zgubił 4 plecaki w ciągu tygodnia! Bałam się, że może wplątał się w jakieś kłopoty i chłopcy ze szkoły go prześladują, ale zwątpiłam w tę wersję kiedy zobaczyłam jak mój młodszy brat wykonuje kilka fikołków na podwórku przed blokiem. Był ekstremalnie wysportowany. Chciałabym teraz udawać, że jestem tak dobrym detektywem i poprzez dedukcję doszłam do tego, że mieszka ze mną Spider-Man, ale niestety historia jest trochę bardziej żałosna. Nie potrafię znieść brudu i nieporządku. Więc pomimo tego, że Peter ostrzegał, żebym ani ja ani ciocia May nie grzebały w jego pokoju, musiałam tam wejść. Chciałam tylko zebrać ten stos brudnych ubrań walających się po podłodze i wrzucić do pralki. Na samym dole ujrzałam strój Spider-Mana. Jego pierwotny strój, jeszcze zanim zauważył go Stark i zwerbował do misji na lotnisku w Niemczech. Niebieska bluza i czerwone dresy. I wtedy wszystko zaczęło układać się w całość. Nocne wyjścia, tajemnice. Peter to Spider-Man. Byłam pewna, że nasza ciocia nic o tym nie wie. Nie pozwoliłaby Peterowi narażać się na takie niebezpieczeństwa. A już na pewno nie trzymałaby tego przede mną w tajemnicy. Gdy złapałam Petera wieczorem jak wrócił do domu zrobiłam mu niezłe przesłuchanie. Już nawet nie pamiętam czy byłam bardziej wkurzona, że to ukrywał przede mną, czy zafascynowana, że jednak mieszkam pod jednym dachem z prawdziwym superbohaterem! Superbohaterem, który widział na żywo Kapitana Amerykę! Najbardziej jak się dało próbowałam ukrywać podjaranie tym faktem i słuchałam jak Peter stara się mnie okłamać. Zapomniał chyba jednak, że znałam go od urodzenia, a poza tym był beznadziejnym kłamcą. W końcu musiał się przyznać i zaznaczył, że o wszystkim wie tylko Ned, jego najlepszy przyjaciel, który też dowiedział się przez pomyłkę. Najwidoczniej Peter nie był tylko złym kłamcą, ale też nie potrafił utrzymywać niczego w sekrecie. Tak prezentuje się właśnie historia o tym, jak dowiedziałam się, że mój młodszy brat ma super moce. Niedługo po zrobieniu tego pamiętnego zdjęcia, które wisi w przedpokoju prawdę odkryła również ciocia May. I to zgadnijcie jak? Również przez przypadek! Na początku myślałam, że ciotka wybuchnie ze złości. Zabroniła oczywiście Peterowi tych niebezpiecznych misji, ale już następnego dnia przyszli do niej sam Tony Stark i Happy Hogan, który również pracuje w Stark Industries. Udobruchali ciotkę na tyle, że stała się ona właściwie największą fanką Spider-Mana i zajęła się jego wizerunkiem. Historia, którą wam opowiem zaczyna się właśnie tutaj. W momencie, kiedy stałam się widmem, osobą, która tylko mieszka ze słynnym Spider-Manam. Oczywiście nikt inny o tym nie wiedział, ale wystarczyło mi, że jestem konkretnie ignorowana przez brata i ciocię. I oczywiście przez agentów Tarczy, którzy nagle zaczęli się coraz częściej pojawiać w naszym domu. A naprawdę mieliśmy kiedyś z Peterem fantastyczny kontakt. Pamiętam jak zapoznałam go z Gwiezdnymi wojnami i Harry Potterem. Nie zliczę ile razy musiałam puszczać "Zakon Feniksa" od nowa tylko po to, żeby Peter zobaczył Lunę Lovegood, która szybko stała się jego największą miłością i pierwszym fikcyjnym kraszem. Żałował tylko, że nie spotkaliby się w tym samym domu w Hogwarcie, ponieważ Peter bez dwóch zdań jest Puchonem. Teraz chociaż nadal prowadził życie zwykłego nastolatka i chodził do szkoły jak każdy w jego wieku, to po zajęciach znikał. Ciągle sprawdzał możliwości nowych strojów podsyłanych przez Starka i spotykał się z ludźmi z Tarczy. Wiem, że brzmię jak zazdrośnica. Ale czułam, że straciłam najlepszego przyjaciela. Straciłam też uznanie cioci, której nawet informacja, że przyznali mi stypendium na studiach za najwyższe wyniki w nauce nie zrobiła różnicy. Miała teraz kogoś innego kogo mogła zachwalać. Pozostało mi tylko żyć w nadziei, że kolejny dzień będzie lepszy od poprzedniego.
—————————
To moja pierwsza przygoda z Wattpadem, więc dawajcie znać jak się podoba! ✨
YOU ARE READING
Avengers x Harry Potter - shifting realities
FanfictionVictoria Parker prowadzi zwyczajne życie w Nowym Jorku. No, prawie zwyczajne, ponieważ jej bratem jest Peter- słynny Spider-Man. Victoria mając dość życia w jego cieniu zgadza się na wzięcie udziału w pewnym eksperymencie naukowym. Ma on za zadanie...
