Wszedł w nią szybko. Zdecydowanie. Jęknęła przeciągle z rozkoszy. Uwielbiała doświadczone alfy, a w szczególności takie, które lubiły się tym doświadczeniem dzielić, zawsze chętne do pomocy omedze w potrzebie. Chwyciła go za kark i mocniej objęła go udami w pasie, co pogłębiło penetrację i spotęgowało przyjemność ich obojga. Westchnął.
- Chcę cię ugryźć - wysapała pomiędzy pchnięciami jego bioder i zanim usłyszała choć słowo, zatopiła zęby w ramieniu partnera.
Poczuła metaliczny smak w ustach i nim się zorientowała, alfa wplótł rękę w jej śnieżnobiałe włosy i pociągnął tak, że z plecami wygiętymi w łuk odchyliła się do tyłu, a mężczyzna przygryzł jej sutek, komponując ten ruch z kolejnym pchnięciem bioder. Pisnęła.
Wokół zrobiło się cicho. Było jej tak dobrze, że z ekstazy nie czuła prawie nic poza członkiem alfy oraz ich jaskrawo mieszającymi się feromonami. Gorączka przejęła jej ciało i umysł.
Wybudziła się pogrążona w majakach przez dźwięk otwieranego zamka.
- Michael? - spytała słabym głosem i stęknęła, z powodu kolejnej fali bólu i ciepła fundowanej przez jej organizm.
- Jay - odpowiedział stojący w drzwiach człowiek, próbując jednocześnie podchwycić jej spojrzenie, co przychodziło mu z trudem.
W odpowiedzi załkała cicho. Trochę z tęsknoty, a trochę z zawodu, że jej zamglony wzrok nie zaznał widoku ukochanych oczu. Zmysły znów próbowały ją oszukać, ale nic z tego.
- No, wejdź już... - jęknęła i przez następną porcję skurczów, przeszła z pozycji leżącej do tej na klęczkach, opierając się na materacu na przedramionach. Była już naga. Nie pamiętała czy w przeciągu ostatnich dwóch dni miała na sobie jakiekolwiek ubrania. Była zbyt słaba, a jej wewnętrzna omega oczekiwała ukojenia. Nie miała siły się sprzeciwiać.
Alfa, wiedziony nową porcją feromonów i pobudzonym instynktem, momentalnie znalazł się przy niej.
Nikt w tym hotelu nie dbał o zamknięcie drzwi, nikt nie próbował powstrzymywać westchnięć czy tłumić jęków. Wszyscy wiedzieli, co to za miejsce i kto tu przychodzi. Dlaczego akurat oni mieliby się przejmować?
Zrzucił spodnie i zaczął penetrować partnerkę od tyłu.
Dla omegi znów zapadła ciemność.
Z amoku wybudził ją ból mięśni i pragnienie. Otworzyła oczy i zajęło jej chwilę, nim zorientowała się gdzie jest.
Czas w kremowo-nijakim hotelowym pokoju jakby się zatrzymał. Drobinki kurzy tańczyły w świetle wpuszczanym przez niedokładnie zasunięte zasłony, co sygnalizowało, że nastał już dzień, a świat dawno wystartował do swojego codziennego wyścigu.
- Który dziś mamy? - spytała zachrypniętym głosem i spojrzała na szafkę nocną, gdzie powinien znajdować się jej telefon.
Nikt nie zasłaniał jej widoku. Leżała sama w białej, pogniecionej pościeli. I za to szanowała Jay'a - za słowność. Inne alfy pewnie zostałyby, aby jeszcze się tulić czy pieścić, ale ten alfa był godny zaufania i spełniał warunki. To bardzo ją cieszyło, ponieważ większość jej partnerów była przesadnie emocjonalna, a ona nie chciała niejasnych sytuacji. Poza stanem gorączki nie potrzebowała nikogo.
Sięgnęła po komórkę. Na ekranie pojawił się rząd znaków. Była dziesiąta pięćdziesiąt osiem, piątego września. To oznaczało, że miała jeszcze dwa dni, żeby się pozbierać.
Po gorączce ciężko było jej wrócić do siebie. Z rui na ruję trwała ona coraz dłużej, a w trakcie upałów rzadko mogła doświadczyć spełnienia. Jej alfa zniknął, a inni nie mogli jej należcie zaspokoić.
Z trudem się podniosła i usiadła na łóżku, stawiając jednocześnie stopy na podłodze.
- Czas start - powiedziała do siebie i ze zbolałym spojrzeniem spojrzała w kierunku łazienki.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
Napiszcie czy taka formuła Wam odpowiada i czy chcecie kontynuacji.
Pozdrowienia
Miss Noen ;*
