Część 1

136 2 0
                                        

Lassic wyskoczył z portalu i natychmiast wylądował na nieznanej twardej powierzchni. Ignorując przemoczone ubranie, które lepiło mu się do ciała, pozbierał się z ziemi gotów do działania. Kiedy odwrócił  swój wzrok w stronę portalu, przez który tu trafił zauważył już części ciała człowieka, który również zaczynał się z niego wynurzać. Cholera, zbyt szybko go doganiali. Nie ma czasu zamknąć portalu, musi stąd wiać i ukryć się.  Nie zdążył odbiec daleko, kiedy postać  przekroczyła wreszcie magiczne wrota i od razu ruszyła w jego stronę. Wbił się w Lassica pędem i przewrócił go na ziemię.

Przeklęci rycerze Połysku. Elitarna jednostka wśród sił zbrojnych Imperium, zajmująca się jedynie ochroną samego władcy oraz najważniejszych obiektów w kraju. Lassic będąc tak blisko mógł wyraźnie obejrzeć jego czarno-fioletowy mundur, który podobnie jak jego ubranie był całkiem przemoczony. Cóż było to logiczne, skoro jeszcze kilka chwil temu, w świecie który za sobą pozostawił, on oraz pościg znaleźli się w cholernym oceanie. Podczas przechodzenie przez światy nie mogłeś być pewien gdzie trafisz, dlatego było to tak niebezpieczne i mało popularne działanie. Rycerz schwycił i ścisnął go za szyję, lewą ręką pokrytą w całości metalową osłoną. Była to jedyny element ich pancerza, jednak niemalże niezniszczalny i często wykorzystywany do zablokowania ciosów zamiast zwykłej tarczy. 

Lassic nie zamierzał pozostać dłużny i wyciągnął ukryty nóż który nosił w rękawie i zanim napastnik zdążył zareagować, wbił go aż po rękojeść w oczodół rycerza. Jego ciało momentalnie sflaczało, a uścisk na szyi Lassica zelżał. Zrzucił z siebie truchło wroga, gotowy do podjęcia dalszej ucieczki.  Niestety czas jaki stracił na walce z rycerzem, wystarczył, aby z portalu wyskoczyła reszta grupy pościgowej. Obskoczyli go jak szarańcza i szybko obezwładnili. Rozwścieczeni śmiercią ich towarzysza zasypali go gradem ciosów i kopniaków, które wywołały taki ból, że oczy Lassica zaszły mgłą.

- DOŚĆ! - usłyszał głośny rozkaz, a napastnicy natychmiast przestali go bić. Nie oznaczało to jednak, że przestali go mocno przytrzymywać do ziemi. - Nie zabijajcie go teraz.

Pojawiła się przed nim kolejna postać, która nieco odstawała od reszty. Lassic rozpoznał w niej porucznika Relitha, dowódcy rycerzy Połysku oraz człowieka, który zaciekle gonił go przez wszystkie wymiary. Lassic szczerzę żałował, że morski stwór, który przed chwilą zaatakował ich w tamtym świecie, nie wykończył oficera. Widać było po nim jednak ślady walki - fioletowa peleryna zwisała w strzępach, ręce i twarz poznaczone były licznymi, płytkimi ranami z których sączył się krew, brakowało mu też kilka zębów. Mimo to Relith stał w zwycięskiej pozie, z rękami na biodrach i wyszczerzony w uśmiechu.

- Nie chciałbym, abyś opuścił nas zbyt szybko. - uklęknął przy nim. - Chyba ma już dosyć, niech dwóch go pilnuje, reszta pilnować okolicy. Nigdy nie wiadomo co tu się może czaić. - rozkazał, a większość rycerza rozproszyła się, dzierżąc kuszę i lustrując teren.

Relith zaczął przeszukiwać ubranie Lassica korzystając z tego, że był on utrzymywany przez swoich ludzi, a także zbyt poobijany, aby stawiać opór. Po krótkie inspekcji wyciągnął przedmiot który wyglądał jak niewielka kula z czarnego szkła, w której można była dostrzec wirującą złotą mgiełkę.

- Nareszcie - dowódca powiedział z ulgą. - Miałem serdecznie dość tego głupiego pościgu.

Zza jego pleców wyłoniła się naglę kolejna sylwetka człowieka. Był dość mizernej postury, zdradzającej że nie miał raczej kontaktu z pracą fizyczną.  Nosił on wściekle żółty płaszcz, który przyozdobiony był złotymi motywami.  Lassic patrzył w tej chwili na jednego z bojowych magów Imperium. Głównego czynnika odpowiadającego za jego potęgę. Od dziecka za pomocą tajemniczych operacji zaszczepiano w nich niezrównaną magię, szkolono w arkanach zbrojnych oraz indoktrynowano tak by byli fanatycznymi zwolennikami władzy. Moc jaką posiadali była tak niebezpieczna, że obawiając się, że któryś może się zbuntować, każdemu nowo powstałemu magowi wszczepiano na czole specjalny szmaragd. W niewiadomy sposób łączył się on z umysłem danego człowieka i sprawiał, że mag nie mógł podnieść ręki na Imperatora i jego rodzinę, nawet pomimo chęci. Zwyczajnie blokował u niego taką możliwość. 

Inny olbrzymi światHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora