Minęły trzy tygodnie...
...odkąd złożyłam obietnicę z Hanako. Nie spodziewałam się jednak, że zgodzi się aby kiedyś mi więcej o sobie powiedzieć.
Mimo tego wszystkiego co przeżyliśmy razem... Hanako, czemu zabiłeś swojego brata?
Pomyślałam patrząc w niebo. Nagle moje rozmyślania przerwał mi dobrze znajomy głos.
– Y-Yashiro-senpai! – obróciłam się w stronę głosy i ujrzałam dobrze znajomego mi blondyna.
– Kou? Coś się stało? – zapytałam się go, zmartwienie ewidentne w moim głosie.
– Yashiro nie ma czasu na wyjaśnienia! Po prostu chodź szybko ze mną. Chodzi o Hanako! – bez większego namysłu szybko wzięłam go za rękę, którą mi wystawił i dałam sie mu prowadzić.
Jedyne co teraz biegało mi po głowie było to co mogło się stać, że Kou musiał przybiegać aż po mnie. Kiedy skupiłam się na tym co dzieje się w okół mnie zauważyłam, że jesteśmy na dachu. Rozejrzałam się i już wiedziałam czemu Kou tak był przerażony...
Hanako-kun leżący bezwładnie na ziemi a na nim starszy Minamoto.
Nagle poczułam jak moje nogi powoli miękną. Co zrobi Minamoto? Przecież chyba widział, że Hanako nie stwarza żadnego zagrożenia! W pewnym momencie chłopak moich marzeń wyciągnął miecz i przybliżył go do gardła mojego przyjaciela.
– Hej zostaw go! – nawet nie zauważyłam kiedy pobiegłam w stronę mojego przyjaciela i wypowiedziałam te słowa.
– Huh? Yashiro? Co ty robisz?! Nie wiesz, że jest on niebezpieczny?! – podniósł ma mnie głos starszy kolega. – Czemu go bronisz? Nie wiesz, że jest mordercą!?
– Wiem! Wiem o tym bardzo dobrze! Ale nie zmienia to faktu, że jest on moim przyjacielem i próbuję odkupić swoje grzechy! – zepchnęłam go z Hanako.
– Tch. Zostawie go ale tylko i wyłącznie z Twojego powodu rzodkiewko. – Poczułam jak przez moje serce przelatuje niewidzialna strzała. Ałć. – Jednak Hanako jeżeli kiedykolwiek spróbujesz jakichś brudnych gier na niekorzyść Kou czy Yashiro albo ba! Skrzywdzisz ich w jakikolwiek sposób nie będę miał wtedy litości.
Jeszcze chwilę patrzył zimnym wzrokiem na Hanako a następnie się odwrócił i poszedł w swoją stronę.
– Uwahh!! HANAKO NIC CI NIE JEST?! – zapytałam się go z łzami w oczach.
– Haha! Spokojnie Yashiro nic mi nie zrobił. – uśmiechnął się do mnie tym swoim ciepłym uśmiechem i otarł moje łzy. – Jednak powinnaś na siebie bardziej uważać!
*BONK*
Lekko uderzył mnie w głowę swoją pięścią.
– H-HEJ NIE POZWALAJ SOBIE! – wydarł się na niego Kou a ja zaczęłam cicho chichotać.
Byłam wdzięczna, że mam tak wspaniałych przyjaciół. Nie wyobrażam sobie bez nich życia! Haha!
Jednak...
Wszystkie dobre chwile muszą kiedyś dobiec końca prawda?
-----
WOooOO! W końcu zajęłam się za edytowanie tego! Jak wrócę z dworu zajmę się resztą rozdziałów.
YOU ARE READING
In love with a ghost × Hananene
Fanfiction(𝗜'𝗺 𝗵𝗮𝘃𝗶𝗻𝗴 𝘀𝗲𝘅 𝘄𝗶𝘁𝗵 𝗮 𝗴𝗵𝗼𝘀𝘁 '𝗖𝗮𝘂𝘀𝗲 𝘀𝗵𝗲 𝗸𝗻𝗼𝘄𝘀 𝗜'𝗺 𝗮𝗹𝗼𝗻𝗲) On-going‼ Hananene , Hanako x Yashiro
