33.

297 17 21
                                        

Godzina 7:00, stary robi "SOMBODY" niczym Shrek do oazy spokoju Zusi, dzisiaj o dziwo nie w upojeniu alkoholowym. Oczywiście trzymał nad głową głośnik JBL i puszczał rosyjską myzykę elektroniczną, czyli techno, zamiast prawdziwego, polskiego hip-hopu, który jego córka tak bardzo kochała, a w szczególności Mate.

Zusia rozwarła swe oczy i zamiast nawrzeszczeć na swojego tatę, że za wscześnie ją obudził, to skierowała swój wzrok na sufit, na którym znajdował się plakat jej idola Maty i jego dwóch przyjaciół: Wygusia i Szczepana. Gdy tata opuścił jej pokój, Zusia wybrała szaty. Wybrała fioletowy krop top, ponieważ jest to barwa rozkoszy, czarne kabaretki, przez co wyglądała jak kurtyzana i na to czarne rurki z dziurami (więcej dziur niż spodni). Skierowała siebie do łazienki tylko po to, aby ujrzeć w lustrze swe brązowe włosy i zielone, jak jointy palone w sobotni, deszczowy wieczór wraz z ziomkami gdzieś na zapleczu żabki, oczy. Zuza wzięła prostownicę, aby wyptostować swe włosy, by były proste niczym poziomica. Odziała się i pomalowała.

Zeszła na dół, gdzie jej mama zrobiła jej płateczki na śniadanko, bo Zuzia niczego innego nie toleruje. po zjedzeniu kukurydzianych płatków śniadaniowych z nestle, wzięła swój plecak w szachownice i wyszła z domu. Stwierdziła, że musi wejść do sklepu o nazwie zielonego płaza i kupic papierosy na sposób o którym opowiadał Mata na jednym ze swoich transmisji na żywo.

Wkroczyła do ropuszki, niczym Żabson, tylko, że z nią nikt foty nie chciał zrobić. Kako iż Zuzanna bardzo lubi napój bogów (monsterek) to złapała za niego. Podeszła do kasy. Jako. iż bardzo dobrze posługiwała się językiem angielskim, to też zastosowała sposób tak zwany #anglik

-Hello, e pak of czesterfild cigarettes, please- rzekła.

-oh, gud gud- wymamrotała kasjerka, którą była Roksana i miała bladą szyję, a żółtą twarz. Nie umiała na tyle dobrze angielskiego, aby spytać o dowód tożsamości, aby sprawdzić jej pełnoletniość.

Zuzanka zadowolona wymaszerowała ze sklepu. Włożyła słuchawki do uszu i puściła zapętlone 100 dni do matury, albowiem do jej egzaminu usmoklasistki zostały równe 100 dni. Spostrzegła, że szybszą drogą będzie szara uliczka, niż droga główną ulicą.

Niespodziewanie i znienacka zbliżył się do niej Mercedes i opuścił szklaną szybę w dół. Widok tak drogiego auta na takiej ulicy był rzadki,a zatem Susanna była tym bardziej zdumiona.

-Wsiadaj maleńka- nakłonił chłopak. Miał na oczach okulary przeciwsłoneczne z czerwoną oprawką.- Podwiozę cię.

Zusia miała do szkoły jednyne 100m, ale była bardzo leniwa, więc wsiadła do jego pojazdu. Był łudząco do kogoś podobny, tylko do kogo? Nagle zawrócił i pojechał w przeciwnym kierunku...

Zuzannie spodobała się swego rodzaju ucieczka z lekcji. Zuza nie zadawała pytań odnośnie tego. Grzała siedzenie obite białą, skórzaną tapicerką. Chłopak jeździł niewobrażalnie szybko, jakby śćigał się z czasem. Z radia nie leciała żadna wakacyjna muzyka, samochód wypełniała cisza.

-Gdzie jedziemy?- podpytała speszona Zuzia.

-Do twojego nowego domu- zerknął na dziewoję ukradkiem, odrywając wzrok od jezdni.

-Jak to?!- brunetka zerwała się z siedzenia niedowierzając, że ktoś ją porywa i wywozi do Holandi na truskawki. Zaczęła szarpać za klamkę, ale chłopak jedynie zaśmiał się wiedząc o blokadzie.

-Nie martw się, będzie Ci lepiej niż dotychczas- blondyn zdjął okulary przygryzając lekko dolną wargę.- Z tego co widzę, to nawet Cię na SuperStary nie stać... Będziesz miała wszystko czego zapragniesz.

Zuzia niedowierzała. Nie mogła uwierzyć, że tak łatwo złapała się w sidła porywacza. Póki chłopak nie zdjął okularów, nie wiedziała kim on jest. Franek, Wyguś, jak kto woli, ze składu braci gombao33, przyjaciel Maty, jej ulubionego rapera.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Aug 27, 2020 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Uprowadzona przez GOMBAO33Where stories live. Discover now