Krystian: Minęły dwa lata, odkąd widziałem ją po raz ostatni. Ostatnią noc łudziłem się, że pojawi się w moich drzwiach i mnie zatrzyma, powie, żebym nie wyjeżdżał, powie, że chce ze mną być. Nie zrobiła tego, a ja żyje tylko wyobrażeniami. Zastanawiam się co robi, jak wygląda, czy jest szczęśliwa, czy jeszcze o mnie pamięta. Może już zapomniała o tym, co było między nami? Może jest z nim? Codziennie rano to on budzi się przy niej? Czuje jej zapach i widzi jak się uśmiecha? Niekiedy podświadomie szukam jej w myślach. Może czasem odwiedza miejsca, gdzie byliśmy razem. Może choć przez chwilę przed snem zastanawia się, gdzie jestem. I patrząc na pierścionek, którego nie przyjęła, wyobrażam sobie jak mógłby wyglądać na jej drobnej dłoni, jak moglibyśmy być szczęśliwi, gdyby z jej ust padło proste "tak", które byłoby warte dla mnie więcej niż cokolwiek innego. Kiedyś z pewnością je wypowie, ale uszczęśliwi tym kogoś innego. To on będzie posiadał wszystko to, czego ja nie mogę mieć. Będzie miał cały mój świat, a ja nie będę w stanie go nawet zobaczyć czy dotknąć. Choć chciałbym być przy niej, wiem że nie mogę. Ona kocha innego. I przyłapując się w myślach na próbie powrotu w miejsca, gdzie ona musi jeszcze być, czym prędzej wyrzucam ten zamiar z głowy, lecz nie na długo. Wszystko nawiązuje i zbliża mnie do niej. Spotykam na ulicy jej głos, spojrzenie, uśmiech, włosy. Moja wyobraźnia przepisuje jej twarz przypadkowym kobietom. Każda ma cząstkę z niej, lecz żadna nie jest nią. Widuję ją w snach, to mi wystarczy, choć nic nie wynagrodzi mi straty dwóch najważniejszych kobiet mojego życia. Patrząc na zdjęcie mamy, tęsknie podwójnie - za nią i za dziewczyną, która była jak ona i którą kochałem równie mocno. Obydwie odeszły na zawsze. Mama - piętnaście lat temu, gdy byłem jeszcze dzieckiem. Nigdy o niej nie zapomniałem, ale dziś był ten dzień - kolejna rocznica jej śmierci. Wcześniej znosiłem je źle, teraz potrafię sobie już z tym radzić. Wróciłem do rodzinnego domu. Ten dzień chciałem spędzić z ojcem. Na chwilę obecną miałem tylko jego. Wychował mnie, i choć kochał za dwoje, nigdy nie zastąpił mi matki. On też nie znosił tego dnia najlepiej. Widziałem, jak wciąż kocha mamę. Żaden z nas nigdy nie pogodził się z tym wypadkiem. Ona mogła żyć, mogłaby być tutaj z nami, nie tylko w albumach ze zdjęciami, które dziś jak co roku z nostalgią przeglądałem. To mi pomagało. Czułem jakby wciąż była przy mnie, przy nas. Ojciec nigdy nie zaakceptował tego, że ona nie wróci. Strych domu wciąż wypełniony był jej ubraniami, książkami i pamiątkami po niej. Zawsze wzbraniałem się przed ich oglądaniem. Bałem się, że to będzie tak cholernie bolało, ale tym razem nie mogłem się powstrzymać. Chciałem poczuć jakby wciąż była obok mnie. Znalazłem jej długie suknie w kwiaty oraz kapelusze. Kochała je nosić, tak samo jak biżuterię, która też się tutaj znajdowała. Obrączkę zabrała ze sobą, ale reszta pozostała. Wśród biżuterii znajdował się ten jeden pierścionek, który zawsze nosiła. Nigdy nie zapytałem, dlaczego był dla niej tak ważny. Musiał mieć dla niej sentymentalną wartość. Miał wygrawerowaną datę. Z pewnością coś oznaczała. Może dlatego nigdy się z nim nie rozstawała? Przyglądałem się mu dłuższy czas. Tak bardzo przypominał mi mamę, że musiałem go zabrać. Włożyłem go do wewnętrznej kieszeni marynarki. Chciałem mieć go przy sobie. Między rzeczami mamy znalazłem wyblakłe już zdjęcia i książki, a spośród nich moją uwagę przykuła jedna, której okładka pokryta była własnoręcznie malowanymi różami, które kochała. Wyróżniała się. Wciąż nie rozumiem, dlaczego nie widziałem jej nigdy wcześniej. Otworzyłem ją. Pamiętnik? Mama pisała pamiętnik? Nigdy nie przyszłoby mi to na myśl. Zacząłem zagłębiać się w lekturze z jej młodzieńczych lat. Opisywała z ogromną dokładnością wszystkie swoje przeżycia i to, jak poznała tatę. Dotąd nie znałem tej historii. Czułem się jakby siedziała obok i z uśmiechem wspominała dawne czasy. Nazywała ojca swoją jedyną prawdziwą miłością, z którą rozdzielił ją los. Nie rozumiałem tego. On był przy niej do końca.
- Jedynym, co pozostawił mi po sobie oprócz pierścionka, jest mój syn - to najpiękniejsze, co mógł mi dać. - Pisała dalej. Teraz już wiedziałem, że pierścionek był od taty. Lecz dlaczego wciąż upierała się, że ojciec ją zostawił?
- I jestem szczęśliwa z kimś, kto naprawdę mnie kocha, z kimś kto pokochał mojego syna, jak własnego. - Świat, który starałem się poskładać, znów runął na nowo. Podniosłem się i pobiegłem prosto do ojca, ale czy to tak właściwie był mój ojciec? Chciałem wyjaśnień. Chciałem, żeby powiedział mi, że to jakiś chory sen.
- Co to jest?! - Wzburzony rzuciłem pamiętnik na stół, przy którym siedział. Oderwał swój wzrok od gazety, którą czytał i spojrzał na mnie zaniepokojony, a następnie na pamiętnik.
- Uspokój się, synu. Daj sobie wytłumaczyć...
- Synu? Nie jestem twoim synem! Wiesz to doskonale, zawsze wiedziałeś. - Syknąłem z żalem i złością.
- Zawsze nim dla mnie będziesz. - Podniósł się, chcąc zbliżyć się do mnie.
- Oszukaliście mnie! Ty i mama! Oboje. - Rzuciłem, cofając się do wyjścia. Jego spojrzenie było smutne. Wiedział, jak bardzo mnie skrzywdzili, ukrywając prawdę. Trzasnąłem drzwiami i usiadłem za kierownicą samochodu. Musiałem do niej jechać. Musiałem z nią porozmawiać. Wiedziałem, że nie mam tu już nikogo, ani Nikoli, ani ojca, ani mamy. Nawet nie pamiętam, kiedy znalazłem się przy jej grobie.
- Dlaczego? - Upadłem przed nim na kolana, pytając, jakby mogła mi odpowiedzieć.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś? Dlaczego kłamałaś? - Z moich oczu płynęły łzy. Wciąż nie rozumiałem, jak do tego doszło. Człowiek, który mnie wychował, był mi kompletnie obcy, nic mnie z nim nie łączyło.
- Kocham cię, a ty... Mamo, jak mogłaś mi to zrobić? - Otarłem łzy i z trudem podniosłem się. Mama mnie zdradziła. Mój ojciec nie był moim ojcem. Oszukiwali mnie dwadzieścia siedem lat. Dlaczego? Miałem prawo wiedzieć. Czułem wielką złość, która mieszała się z żalem. Żyłem w kłamstwie, a oni mnie w nim tylko utwierdzali. Sądzili, że się nie dowiem? Taki był ich zamiar. Miałem nigdy nie odkryć prawdy. Dlaczego oni? Dlaczego dwie najważniejsze dla mnie osoby? Nigdy nie dowiem się, co nią kierowało. Tę tajemnice zabrała ze sobą do grobu, a ja zbyt mocno ją kochałem. Zbyt mocno, by odwrócić się od niej. Jednak nie potrafiłem tego pojąć. Sięgnąłem do kieszeni marynarki po pierścionek. Pierścionek, który dostała od mojego prawdziwego ojca. Teraz już wszystko było jasne. Oszukała mnie. Nie chciałem być tu ani chwili dłużej. Szedłem pośpiesznie alejką cmentarza, wgapiając się w jedyną pamiątkę po rodzicach, których do końca nigdy nie znałem. Czułem dziwny ból mieszający się ze złością. Rzuciłem pierścionek za siebie. Nie chciałem go. Przypominał mi tylko o tym, że ojciec nas zostawił, a matka mnie oszukała.
- Zgubiłeś coś. - Ktoś zawołał za mną. Odwróciłem się i zobaczyłem jak mężczyzna sięga po biżuterię, która leżała na chodniku. Mógł go zatrzymać, dla mnie nie miał żadnej wartości.
- Skąd to masz? - Facet spojrzał na mnie zdziwiony. Nie rozumiałem dlaczego miałbym cokolwiek mu tłumaczyć, ale mężczyzna zdawał się nie odpuszczać.
- Gdzie go znalazłeś?! - Dopytywał, trzymając w dłoni pierścionek.
- Należał do mojej matki, co ci człowieku do tego? - Burknąłem. Jego pytania doprowadzały mnie do wściekłości. Miałem masę innych problemów na głowie.
- Dałem jej go dawno temu. Jest identyczny, to dokładnie ten sam pierścionek. - Mężczyzna bardzo dokładnie przyglądał się biżuterii. Świat się zatrzymał. Przede mną stał mój prawdziwy ojciec. Jak gdyby nigdy nic przyznał się że nim jest.
- Jak mogłeś ją zostawić! Ty dupku! - Zbliżyłem się i złapałem za kołnierz jego koszuli. Był tak bezczelny, że śmiał tu przychodzić, po tym jak wystawił mnie i mamę.
- O czym ty mówisz? - Mężczyzna udawał, że nie rozumie. Miałem ochotę mu przyłożyć.
- Już nie pamiętasz jak zostawiłeś ją z dzieckiem?! - Uniosłem się jeszcze bardziej.
- Nie zostawiłem jej, nie zostawiłem jej z żadnym dzieckiem. - Kłamał jak z nut. Brzydziłem się tym człowiekiem.
- Mam ci przypomnieć jak dwadzieścia siedem lat temu wypiąłeś się na nas?! Zostawiłeś ją z brzuchem gnoju! - Wciąż szarpałem za jego koszulę. Gdyby nie miejsce w jakim się znajdowaliśmy, policzył bym się z nim za to jak nas skrzywdził.
- Ona była w ciąży? - Wykrztusił zszokowany. Jak mógł o tym nie wiedzieć?!
- Była, mało tego z tobą!
- Jesteś moim synem...- Zmiękłem, gdy padły te słowa. Pierwszy raz widziałem jego twarz, twarz mojego ojca. Pierwszy raz od tylu lat. Jeszcze wczoraj nie wiedziałem o jego istnieniu. On o moim najwidoczniej też. Puściłem kołnierz jego koszuli i odsunąłem się. Nie wiedziałem, czy chciałem jego obecności w moim życiu.
- Dlaczego nigdy nie dowiedziałem się o tobie? Dlaczego nie szukałeś kontaktu?- Tym razem to on próbował zrozumieć całą tę sytuację.
- W końcu jestem twoim ojcem. - Powiedział cicho z niedowierzaniem.
- Dowiedziałem się o tym niewiele wcześniej...
- Nadrobimy to, obiecuje ci. - Mężczyzna chciał zbliżyć się, lecz nie pozwoliłem mu na to. Był dla mnie zupełnie obcy, a ja miałem ojca, który mnie wychował. Nie wiedziałem, czy chciałem cokolwiek zmieniać. Z tym człowiekiem łączyły mnie tylko geny, nic więcej.
- Daj mi szansę, proszę. - Spojrzał mi w oczy. Sam do końca nie wiedziałem, czego tak naprawdę chcę. Jeden dzień zmienił wszystko, a przypadkowe spotkanie odwróciło mój cały świat do góry nogami. Ten obcy człowiek miał być moim ojcem. Miałem rodzinę, której nigdy nie znałem. Mogłem mieć rodzeństwo, w których żyłach płynie ta sama krew co moja. Tak jakbym posiadał drugie życie, którego nigdy nie znałem.
KAMU SEDANG MEMBACA
Wciąż ją kocham
RomansaStanął naprzeciw mnie i patrzył mi prosto w oczy po tak długim czasie, po tym wszystkim, kiedy już o nim zapomniałam. Mieliśmy już nigdy się nie spotkać, nigdy nie zobaczyć, nigdy nie przypomnieć sobie tego, co między nami było. On wyjechał, zniknął...
