Oxford, rok 1996
Stukający o szybę deszcz utula do snu mieszkańców miasta w południowej Anglii. Zardzewiałe, niezamknięte furtki w starych magazynach zgrzytają uderzając się o siebie. Szara, ponura atmosfera sprawia, że większość osób zdecydowanie preferuje przesiedzieć ten czas w ciepłym, wygodnym domu. Mimo boleściwie okropnej pogody właściciel zakładu samochodowego Albert Huhges nie planuje wrócić do swojego mieszkania tej nocy. Siedząc na starym, drewnianym krześle rozmyśla o rozbudowie swojej działalności. Samotny mężczyzna oprócz wybitnie prosperującej firmy nie jest w stanie pochwalić się niczym innym. Całe 56 lat swojego życia poświęcił tylko i wyłącznie sobie. Skupiając się na swoim własnym sukcesie stracił drugą żonę, a prawa do opieki nad synem z poprzedniego małżeństwa przejęła matka, która nie była w stanie wytrzymać pełnych agresji awantur toczących się dzień w dzień pomiędzy członkami rodziny. Huhges przeszedł czas rozwodu niezwykle spokojnie. Jedyne co wzbudzało w nim zmartwienie to podział majątku. Można powiedzieć, iż nawet kontakt z synem był dla niego obojętny. Przyjaciół nie miał, a budowanie relacji z ludźmi było dla niego rzeczą niepojętą. Klienci czy też współpracownicy opisywali go raczej w sposób negatywny. ,,Chłodny, gruboskórny facet" - tak nazywali Alberta sąsiedzi. Mimo to nie brał tych uwag do serca, nie próbował się zmienić lub udawać sympatycznego. To nie w jego stylu.
Jednak tego deszczowego wieczoru, pozostając po godzinach pracy w swoim gabinecie mężczyzna poczuł niepokój oraz doskwierające mu poczucie alienacji. Szybko doszedł do wniosku, że zna to uczucie. Wychowany w sierocińcu oraz odrzucany przez rówieśników w latach swojej młodości, przyzwyczaił się do wyobcowanego trybu życia. Tego dnia coś się zmieniło. Przypomniał sobie dziecięce lata wypełnione smutkiem i żalem do nigdy niepoznanych rodziców. Zdał sobie sprawę o braku wsparcia z ich strony. Rzecz, która najbardziej poruszyła Huhgesem była możliwość zmiany. Nie miał tu na myśli swojej egzystencji. Chciał sprawić aby jego syn nie czuł tego co kiedyś on sam. Miał świadomość, że stracił zbyt wiele czasu. Jego potomek Rene kończył za kilka dni siedemnaście lat, a Albert nie widział go przez przeszło sześć lat.
Mężczyzna wstał przewracając jednocześnie drewniane krzesło i bez większego zastanowienia ruszył w stronę drzwi z nadzieją, iż jego porzucona rodzina wciąż mieszka pod tym samym adresem. Wychodząc chwycił wiszący na metalowym wieszaku ciemnobrązowy, ulubiony płaszcz, który kupił na przecenie w jedynm z lokalnych sklepów w Szkocji. Nie rozstawał się z nim na krok, był to też swego rodzaju jego znak rozpoznawczy gdyż każdy w firmie widząc go wiedział, że Huhgesen zjawił się w pracy. Po opuszczeniu zakładu oraz zamknięciu drzwi na klucz mężczyzna udał się na pobliski przystanek. Zimne krople deszczu spływały mu po twarzy aż w końcu stały się niewidoczne, gdyż skóra Alberta cała pokryła się wodą. Autobus nie przyjeżdżał, a mężczyzna nabierał wątpliwości. Odsłonił lewy rękaw mokrego płaszcza by spojrzeć na zegarek. Wskazówki pokazywały godzinę trzecią czternaście w nocy. To zdecydowanie za późno na jakiekolwiek odwiedziny. Pomyślał, po czym ruszł z powrotem w stronę swojego zakładu. Cała jego wyprawa potrwała mniej niż przypuszczał. Szumiące na drzewach liście tworzyły posępny nastrój, a gałęzie uderzały o szyby mieszkań w tak brutalny sposób jakby miały je zaraz stłuc. Dokuczliwy chłód oraz przeszywający wiatr z deszczem nie dawał za wygraną. Piędziesięciolatek słyszał zgrzytanie swoich własnych zębów. Cały przemarznięty próbował myśleć o gorącej czarnej kawie z odrobiną cukru, którą miał zamiar zaparzyć zaraz po powrocie do miejsca pracy. Chwilę rozmarzenia przerwał mu odgłos kopniętej przez kogoś szklanej butelki. Albert odwrócił się niepewnie na pięcie próbując znaleźć źródło dźwięku. Niestety nic nie potrafił dostrzec. Potworna pogoda nie pozwalała mu nawet na całkowite otworzenie oczu. Nie myśląc dłużej przyspieszył kroku. Niestety jego spokojna podróż nie trwała długo. Usłyszał za sobą szybki oddech nieznajomej osoby, a gdy się odwrócił było już za późno na skuteczną reakcję. Przed jego oczami ukazał się młody chłopak w ciemnej, skórzanej kurtce. Czarne, mokre włosy opadały mu na czoło zasłaniając jednocześnie pół twarzy. Albert mimo trudności starał się rozpoznać osobę stojącą naprzeciwko. Niestety nie miał na to dużo czasu. Nieznajomy szybkim ruchem wyciągnął z kieszeni spodni nóż i wbił go bez wahania w podbrzusze Alberta patrząc mu jednocześnie głęboko w oczy. Huhgesen osunął się na ziemię z wycięczającego bólu po czym poczuł jeszcze jedno dźgnięcie w okolicach klatki piersiowej. Młody chłopak wyciągnął zakrwawiony nóż z ciała mężczyzny i odszedł zakładając na głowę kaptur. Nie uciekał ani nie próbował ukryć swojej twarzy. Oddalał się dumnie, nie chowając dowodu zbrodni.
Albert Huhgesen stracił przytomność.
KAMU SEDANG MEMBACA
GRA
RomansaTrzy kobiety. Jeden mężczyzna. Zero hamulców i brak jakichkolwiek zasad. Niezwykły romans doprowadzający do tragedii. Patologia charakteru oraz działanie pod wpływem maniplulacji. Opowieść trzymająca w ciągłym napięciu, opowiadająca historię zagu...
