Część 1. Powrót Kiki do domu.

22 2 1
                                        

Pewnego dnia Kiki wraca do domu ze Uniwersytetu. Wracając dzwoniła do rodziców ze wielką nowiną, że już może wrucić do domu. Gdy dzwoniła nie odbierali, więc napisała sms. Ucieszona z niecierpliwością czekała na odpowiedź od mamy:
- Ehh... Kiedy odpisze. - powiedziała Kiki.
Kiedy dojechała zauwarzyła, że światła w domu są zagaszone.
- Hmm... Pewnie pojechali gdzieś i nie mają czasu odpisać albo oddzwonić.
Poczekam w domu. Klucze schowalam w torbie. - powiedziała kiki, wyciągając klucze od domu.
Otworzyła drzwi od domu i weszła.
Czekała na rodziców bardzo długo, dzwoniła 100 razy z nadzieją, że oddzwonią. Nie odbierali ani nie odpisywali, więc włączyła tv...
- Ooo wiadomości. Cooo to nie możliwe... To nie może być prawda... - powiedziała zdziwioną miną.
Zaczeła po tym płakać, bo nie mogła uwierzyć co się stało...
- Kur.. Niee!!! Mamo!!! Tato!!! Czemu?!!! - płakając dodała Kiki.
Postanowiła zadzwonić do najleprzej przyjaciółki sashy.
Dzwoni...
- Halo? Sasha? -
- Hej Kiki. Co tam? -
- Moge do ciebie przyjechać... -
- Tak możesz... Ale coś się stało? -
- To nie jest rozmowa na telefon... -
- No dobrze to przyjedź... -
- Okej... -
- To do zobaczena... -
- No paa... -
Rozmowa zakończona...
- Dobra jade do sashy - dodała Kiki.
Jadąc do sashy, Kiki płakała bardzo, bo nie mogła uwieszyć w to co usłyszała w telewizji. Jedyną nadzieją była, pojechać do sashy.
2 godziny później...
Kiki dojechała do sashy.
- O mój boże, Kiki, co ci się stało? - zapytała zdziwiona Sasha.
- Sasha... Oglądałaś wiadomości? Tam byli moi rodzice... MARTWI!!! - zapłakana odpowiedziała Kiki.
- COOOOO?!!! To nie możliwe!!! - odpowiedziała zdziwiona sasha.
- Niewiem co ja bez nich zrobie... - mówi zapłakana Kiki.
- Dasz sobie rade... Pamiętasz, jak mi mówilaś, że chcesz się ich pozbyć, bo masz ich dość? - zapytała Sasha.
- Tak pamiętam, ale to było 2 lata temu. Już prawie o tym zapomniałam. - odpowiedziała Kiki.
- No właśnie, ale trudno zapomnij o tym co ci powiedziałam... - powiedziała Sasha.
Kilka godzin później:
Kiki wruciła do domu, zastanawiając się co ma zrobić dalej.
Nie mając pomysłu, zadzwoniła do sashy z proźbą o danie jej pomysłu na długie wakacje...
Dzwonienie...
- Halo?
- Oo hej Kiki. Jak tam?
- Hej a kiepsko, słuchaj mam prośbe...
- Słucham, o co chodzi?
- Dasz mi jakiś pomyśł na długie wakacje???
- Hmm... Mam taki jeden.
- Oooo to wspaniale, a jaki to pomysł?
- Pojedź nad morze
- Dobry pomysł. Dziękuje.
- Nie ma sprawy. Od tego masz mnie. Ja zawsze ci pomoge.
- Dobra kończe, lece się pakować!
- Uwarzaj tam na sb.
- Dobrze paa!
- Papa!
Rozmowa się zakończyła...
Kiki rozłączając się pobiegła się pakować do wyjazdu na wakacje.
Ucieszła się pomysłem Sashy, więc pomyślała, że przywiezie jej pamiątke z wakacji. Wychodząc z domu, zapomniała wziąść klucze.
- No kurde, wracam po te klucze...
Szybko wruciła po klucze i poszła do samochodu.

Has llegado al final de las partes publicadas.

⏰ Última actualización: Jun 14, 2020 ⏰

¡Añade esta historia a tu biblioteca para recibir notificaciones sobre nuevas partes!

MarzeniaDonde viven las historias. Descúbrelo ahora