Witam serdecznie, to moje pierwsze podejście do one shotów, więc proszę o konstruktywną krytykę :)
Loki się poddał.
Wbrew wszystkim jego wadom, wbrew temu co mówili ludzie, Bóg Kłamstw naprawdę próbował ratować wasze zaranżowane małżeństwo. Racja, nie potrafił okazywać uczuć, których zresztą i tak między wami nie było, ale próbował choć w najmniejszym stopniu cię uszczęśliwić.
Ty mu nawet na to nie pozwalałaś.
Nosiłaś w sercu ogromny żal do całego świata. Żal do rodziców, bogów, rodzeństwa, ludzi i Lokiego. W zasadzie on niczym sobie nie zasłużył na twoją nienawiść. Uległ jedynie prośbom brata, by zdecydował się na to małżeństwo. Asgard potrzebował mocnego sojusznika, którym niestety okazało się twoje królestwo.
Loki próbował z tobą rozmawiać, dawał ci prezenty, zachowywał się szarmancko, ale ty zdawałaś się tego nie zauważać. Nie chciałaś tego zauważać. Stworzyłaś wokół siebie tarczę, przez którą nikt nie potrafił się przedrzeć. Czerpałaś siłę z samotności.
Z każdym kolejnym miesiącem poddawał się coraz bardziej.
Podniosłaś się z łóżka od razu podchodząc do dużego okna. Kilka chwil obserwowałaś budzący się do życia Asgard po czym usłyszałaś pukanie do drzwi i przyjazny głos służącej.
-Księżniczko- dziewczyna ukłoniła się przed tobą i postawiła tacę ze śniadaniem na biurku. -Król Thor wrócił późną nocą z Jane do Asgardu, pani. Zapraszają na kolację w altanie po wschodniej stronie pałacu dziś wieczorem.
Odetchnęłaś głęboko od razu będąc niezadowoloną z konieczności spędzania czasu z Thorem i jego narzeczoną. Irytowała cię ich miłość.
-Dziękuję, możesz odejść- odesłałaś służkę zasiadając do śniadania. Nadal wpatrywałaś się na dziedziniec rozrywając na kawałki słodką bułeczkę. Kątem oka dostrzegłaś swojego męża, który wolnym krokiem spacerował po placu. Odechciało ci się jeść.
*
Dumnie weszłaś do ogrodu u boku swojego męża. Nie odezwaliście się do siebie nawet słowem, nie wymieniliście ze sobą nawet krótkich spojrzeń. Po ponad roku małżeństwa Loki przestał próbować. Po prostu zszedł ci z drogi. Denerwowała cię jego obojętność, już wolałaś kiedy o ciebie zabiegał.
-Nie zamierzasz ze mną nawet rozmawiać?- syknęłaś nie do końca pewna czy ze złości na niego czy siebie.
Loki westchnął znudzony.
-Zdecyduj się może wreszcie czego chcesz, [T.I.]. Nie ważne czego bym nie robił i tak zawsze będzie źle.
Już chciałaś mu odpowiedzieć, kiedy usłyszałaś śmiech Jane i Thora.
Cudownie.
Nałożyłaś na twarz uśmiech i przyjęłaś ramię boga. Kiedy w końcu zobaczyłaś altanę okazało się, że czeka na was bogato zastawiony stół i dwoje szczęśliwych narzeczonych. Zerknęłaś na męża i jedyne co poczułaś to coś na wzór nostalgii. Wy nigdy tacy nie byliście.
Wasze małżeństwo działało na was destrukcyjnie. Każde zajmowało się własnymi sprawami i nie fatygowało się by okazać jakiekolwiek zainteresowanie drugiej stronie.
-Mamy dla was wielkie wieści!- wykrzyknął Thor podchodząc się przywitać. Jane niepewnie poszła jego śladem.
Śmiertelniczka rzadko bywała w Asgardzie, a kiedy już bywała raczej trzymała się w cieniu.
-Co jest tak ważne, że każecie nam spędzać wieczór w waszym towarzystwie?- Kłamca podał bratu dłoń nie kryjąc, że naprawdę nie ma ochoty na to spotkanie.
YOU ARE READING
One shoty- Marvel
FanfictionKolejna książka tego typu, pod rozdziałami można składać zamówienia nie tylko na konkretne postaci, ale i na określoną fabułę. Nie ukrywam, że najwięcej będzie Lokiego oraz Bucky'ego, bo to moje dwa ukochane słoneczka.
