Piękny wiosenny poranek. Chłodny wiatr muskał moje ciało. Coś kazało mi wstać. Oderwana od romansu z mojego snu zrozumiałam że jestem już spóźniona do pracy.
- John mnie zatłucze. -powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam szybki prysznic, wymalowałam się i ruszyłam do pracy.
Moja praca? Jest pełna niespodzianek. Jako detektyw nigdy się nie nudzę. Wciąż dziwią mnie ludzie i ich wybory. Choć czasem jest niebezpiecznie i stresująco to kocham tę pracę. Jest moim największym osiągnięciem w życiu.
Po 15 minutach wbiegam do biura.
Mam nadzieję, że John nie zauważy mojego spóźnienia. -pomyślałam.
-Laura.. Znowu się spóźniłaś. Wiem, że ostatnio miałaś ciężko ale chyba pora byś wróciła do normalności. Jeśli potrzebujesz jeszcze czasu weź wolne.
John- szef i przyjaciel w jednym. Martwi się o mnie jak nikt inny. Starszy facet, po 40stce, dobrze zbudowany, rozwiedziony, założyciel firmy detektywistycznej. Jest dla mnie jak rodzina, której nigdy nie miałam. Dzięki niemu jestem kim jestem.
- John, przepraszam. To był ostatni raz. Nie potrzebuje wolnego naprawdę.
- Wierze Ci na słowo. -powiedział to patrząc się na mnie trochę podejrzliwie. - Mamy nowe zlecenie.- mówiąc wyglądał jak szczęśliwy szczeniaczek. - Jest bardzo ważne. Jednak nie wiem czy powinnem Ci je dać. Patrząc na to, że ostatnio twoje życie miłosne się rozpadło przez zdrady i zaangażowanie do pracy myślę, że powinnem je dać Melissie, a tobie znajdę coś innego.
Szczęka chyba opadła mi do kolan.
- Ale .. jak? Dlaczego? John wiesz że dam radę. Wszystko jest ok. Chce to zlecenie.
I w tym momencie do biura weszła ONA-Melissa. Włosy w kolorze miedzi, szczupła, wysoka i wredna do szpiku kości.
- Witaj John i.. Ty.- jej wredne spojrzenie wylądowało na mnie.- Dziś też się nasze biedactwo spóźniło? Chyba nie jesteś jeszcze gotowa do pracy po odejściu Nicka do innej.
Zrobię jej krzywdę jak Boga kocham. Nie wytrzymam z nią! - na szczęście to tylko moje myśli
- Oh Melisso bądź tak miła i zobacz czy nie ma Cię w kolejce po mózg. - powiedziałam lekko zdenerwowana Ale uśmiechnięta.
- Ty.. wred..
- Dość.! - krzyknął John - Jak myślicie dlaczego tak szybko zesiwiałem? Powiem wam. Przez was i te wasze dziecinne kłótnie.
Razem z Melissą stałyśmy jak na skazanie.
- A więc.. - kontynuował - naszym klientem jest Luck Conway, a głównie jego matka Pani Conway.- zanim zdązyłysmy zadać pytanie John nas wyprzedził z odpowiedzią.- Tak, to Ci bardzo znani i bogaci ludzie z firm biznesowych. Jak już mówiłem jest to bardzo ważne zlecenie. Co dokładnie mamy zrobić? Jej syn Luck niedługo się żeni, Pani Conway ma jednak wątpliwości co do jego narzeczonej jest wręcz pewna, że coś ukrywa. Mamy odkryć co to takiego.
- Innymi mówiąc nie chce by jej syn się ożenił? -zapytałam
- Nie wiem czy tak to można nazwać. Pani Conway uważa, że jest nie odpowiednia dla jej syna. Niestety tylko jednej mogę dać to zlecenie. Wieczorem dam wam znać co ustaliłem.
- John wiesz, że ja najlepiej nadaje się do tej sprawy. Przynajmniej moje życie osobiste nie przeszkadza mi w pracy - głos sępa (Melissy) zabrzmiał w moich uszach.
- Melisso chyba powinnaś iść coś zjeść, bo od spadku cukru gadasz głupoty. -powiedziałam.
- Dziękuję, że się o mnie tak martwisz Ale obie wiemy, że mam rację. -mówiąc to odwróciła się i powędrowała w stronę jadalni.
Jak ja jej nie lubię. Praca jest jedyną odskocznią dla mnie od problemów osobistych, a ona to wykorzystuje.
- Hej Laura. -głos Johna wyrwał mnie natłoku myśli.- Wszystko dobrze? Słuchaj wiem, że praca to wszystko co masz i dla firmy zrobisz wszystko Ale musisz rozdzielić życie od pracy. Nie mówi Ci tego jako twój szef Ale przyjaciel. Dam znać wieczorem kogo wybralem . - po Tych słowach odszedł.
YOU ARE READING
Skazana na samotność
RomanceLaura, brunetka o czarnych jak heban lokach i ciemnych oczach, pracuje firmie detektywistycznej. Nowe zlecenie miało być dość proste A okazało się skomplikowane. Dwóch różnych facetów zabiega o jej względy. Jeden ma wziąć ślub, A drugi jest porywczy...
