W przed dzień Święta Edukacji Narodowej w jednym z liceów w Sosnowcu z wizytą przyjechał premier Mateusz Morawiecki wraz z Ministrem Edukacji Narodowej Dariuszem Piontkowskim.
W tym samym czasie kiedy limuzyna podjechała pod szkołę, a z niej wysiedli mężczyźni i zaczęli kierować się do budynku na parking zajechał stary, czerwony fiat, a z niego wysiadła spóźniona, czterdziestoletnia Renata. Przerażona kobieta w popłochu zaczęła biec w stronę wejścia, nie zważając na to, że wiatr podwija jej granatową sukienkę i rozwiewa jej długie, kasztanowe włosy.
Renia wpadając do szkoły jak burza nie zauważyła dwóch stojących mężczyzn, którzy ewidentnie szukali drogi do gabinetu dyrektora, wpadła z impetem w jednego z nich, upuszczając przy tym torebkę, z której wysypała się zawartość. Zdezorientowany Dariusz pomógł jej zbierać rozsypane rzeczy, z niesmakiem patrząc na różowy wibrator. Gdy Renata zobaczyła swoją zabawkę w rękach ministra, jej twarz zalała się czerwonym rumieńcem i z prędkością światła wyrwała mu przedmiot z ręki, pakując go z powrotem do torebki.
Pan premier wyraźnie zaintrygowany całą sytuacją, a raczej kobietą, przyglądał się jej twarzy z lekko widocznymi wypiekami na policzkach, nieświadomie zjechał wzrokiem na jej biust na którym spoczywał delikatny, złoty łańcuszek.
Mateusz widząc, że nieznajoma mu kobieta próbuje wstać, otrząsnął się z transu i podał jej dłoń w geście pomocy, którą ta nieśmiałe przyjęła.
Nauczycielka stojąc już na równych nogach, spojrzała wdzięcznie na swojego wybawcę, uśmiechnęła się do niego zalotnie ale jednak z lekką nutką niepewności.
Po tej krótkiej ale jakże krępującej sytuacji, czterdziestolatka zostawiła dwójkę mężczyzn, kierując się do pokoju nauczycielskiego. Dariusz lekko zdezorientowany tym wydarzeniem, spojrzał na Mateusza, który z kolei patrzył z uśmiechem na oddalająca się kobietę.
YOU ARE READING
Zagubiona w otchłani M.Morawiecki
RomanceRenata jest początkującą nauczycielką w jednym z polskich liceów. Przez wiele lat zmagała się ze swoją samotnością i jej problemami miłosnymi. Do czasu...
