Przerzucam ubraniami w tą i z powrotem. Siedzę w stercie rzeczy i szukam idealnego kompletu na rozmowę o pracę w siedzibie SB Maffija i nic nie mogę znaleźć. Zrezygnowana padam na ubrania i jęczę głośno. Już po chwili wpada do mnie moja przyjaciółka , Kaja.
- Co jest , mała ?
- Nie widzisz ?
- Nie wiesz w co się ubrać ?
- Tak , pomóż.
Jak dobrze , że mam tak dobrą przyjaciółkę. Zawsze umie mi doradzić co mam ubrać albo jak się pomalować. Ja nigdy nie mogę sie zdecydować. Zawsze mi coś nie pasuje. Z mojego transu wyrywa mnie głos Kai.
- Mam , laska.
Dziewczyna położyła wybrany outfit na moim łóżku. Aż zapiszczałam , gdy zobaczyłam go. Czarne rurki z wysokim stanem , crop top szary z czarną koronką a do tego czarna ramoneska.
- Kaja , kocham cię. - rzuciłam się na nią.
- Co ty byś zrobiła beze mnie. - śmieję się.
- Zginęła bym chyba.
- Zdecydowanie. Ubieraj się a ja później cię pomaluje.
Szybko poszłam do łazienki gdzie ubrałam ubrania. Kąpałam się wcześniej więc nie musiałam się tym martwić. Musiałam tylko wyprostować swoje czarne , do pasa , włosy. Ubrana wyszłam , gdzie już czekała blondynka.
- Szybko , mamy 1,5h tylko.
Dziewczyna postanowiła mi zrobić koci makijaż bo jak to powiedziała , Białas jest już wolny to możesz podbijać. Czasami mam ochotę ją udusić. Miałam zrobione kreski , powieki pomalowane bardzo delikatnie kremowymi cieniami. Natomiast usta miałam czerwone. Dodatkowo miałam rozświetlacz. Włosy miałam wyprostowane.
- Jeszcze dodatki i koniec.
- Jakie dodatki ?
Dziewczyna założyła mi kolczyki koła , naszyjnik i pierścionek.
- I jest zajebiście. Dobra , zbieraj się , masz 30 minut.
- To ja idę się ubierać.
Poszłam do przedpokoju , ubrałam buty , wzięłam torebkę i mogłam wychodzić.
- Trzymaj za mnie kciuki.
- Będę , będę.
O 16:50 byłam po budynkiem SB Maffija w Warszawie. Byłam zestresowana jak chuj ale nie chciałam tego okazywać. Weszłam pewnym krokiem do środka , gdzie zatrzymał młody ochroniarz.
- A p-pani t-to ?
- Lena Gawik. Byłam umówiona na rozmowę.
- A t-tak p-pan Karaś mówił. Zaprowadzę panią.
- Dobrze.
Chwilę później staliśmy przed czarnymi , masywnymi drzwiami. Ochroniarz zapukał i już po chwili można było usłyszeć 'proszę'. Otworzyłam drzwi i weszłam. Przeszedł przez całe moje ciało przyjemny dreszcz. Białas był 1000 razy przystojniejszy w koszuli niż w zwykłej koszulce. Materiał opierał jego rozbudowane ciało co było mega seksowne. Odwrócił się i popatrzył się na mnie tymi brązowymi oczami. W jednym momencie kolor jego oczu pociemniał. Podeszłam wolnym krokiem do biurka.
- Lena Gawik. - przedstawiłam się.
- Mateusz Karaś. - powiedział zachrypniętym głosem. Aż poczułam przyjemny skurcz w podbrzuszu. - Proszę usiąść.
- Proszę , to moje CV.
Podałam mu moje CV , jednak gdy cofałam rękę dotknęłam delikatnie dłoni Białasa. Przeszedł mnie dreszcz po całym ciele.
- Przepraszam , przez przypadek. - powiedziałam cała czerwona. Czemu ja jestem czerwona ?! To przez to , że jest duszno w pomieszczeniu. Tak , właśnie tak jest.
- Nic się nie dzieję. - i znów ten zachrypnięty głos.
- Słuchasz naszej muzyki ? - spytał po obejrzeniu mojego CV.
- Jasne , jestem ze wszystkim na bieżąco. Mam wszystkie płyty członków SB.
- Wierna fanka , widzę. - zaśmiał się.
- Może trochę. - zaśmiałam się a jego oczy znów pociemniały.
- No to masz tą pracę.
- Na prawdę ?!
- Jasne , że tak.
- Dziękuję bardzo. - aż go z emocji przytuliłam. Trzymał mnie mocno w talii , czułam jego oddech na ramieniu. Nie wiem jak to się stało ale czułam się zdominowana przez mężczyznę. Chciałam się odsunąć , gdy brązowooki powiedział ' nie mógłbym przegapić takiej okazji '. Serce zabiło mi szybciej ale resztkami sił odsunęłam się.
- Od kiedy zaczynam pracę ? - zapytałam drżącym głosem.
- Bądź już jutro o 8 rano. Mamy dużo pracy.
- Jasne , nie ma problemu. Do widzenia - powiedziałam przy drzwiach.
- Do widzenia , Lena.
Wyszłam z gabinetu z nogami jak z waty i przyspieszonym oddechem kierując się do mieszkania.
