Pierwsza wspólna kawa

119 11 3
                                        

Stałem przed maszyną przeklinając jak szewc i zastanawiałem się, co jeszcze mam zrobić, aby dostać gorący napój. Byłem tak zmęczony kończącym się dniem i sfrustrowany obecną sytuacją w jakiej się znalazłem, że nie miałem litości dla biednego urządzenia stojącego przede mną. Walnąłem otwartą dłonią w bok, ale to nic nie zmieniło. Ciągle wyświetlał się ten sam napis "wrzuć monetę" i piszczało niemiłosiernie przenikliwym dźwiękiem.

- Cholerna kupa złomu. - Kopnąłem z całej siły, aż w środku coś zagruchotało, a wielka buda zawarczała złowieszczo.

- Spokojnie. Trzeba jeszcze raz wrzucić monetę. - Usłyszałem za plecami cichy przyjemny głosik, z lekko wyczuwalnym zniecierpliwieniem. Dopiero teraz zauważyłem obecność drugiej osoby.

- Przecież to zrobiłem. - Warknąłem, nawet się nie odwracając.

- Widzę, ale nie wpadła do końca. - Poczułem słodki brzoskwiniowy zapach, a gorące ramię otarło się o mój bark. Nie wiedząc dlaczego, nagle i mnie zrobiło się za gorąco w białej koszulce i spodniach dżinsowych z przerzuconą przez ramię kurtką motocyklową.  - Tutaj. Zawiesiła się. - Smukłe palce, szarpnęły srebrną szufladkę z monetą i po chwili moja gorąca kawa, lała się do papierowego kubeczka.

- Dziękuję. - Odwróciłem się z parującym napojem i zaniemówiłem.

Piękne zielone oczy wpatrywały się we mnie niecierpliwie spod gęstych długich rzęs, a mały zgrabny nosek, uroczo zaciągnął się aromatem z mojego parzącego już mocno w palce kubka.

- Mogła bym? - Dziewczyna wskazała głową na automat dając do zrozumienia, że też  chciała by skorzystać z urządzenia.

- Jasne. Proszę. - Odsunąłem się zafascynowany jej urodą. - Mogę Ci postawić kawę? - Wypaliłem nagle, a widząc zdziwienie i oburzenie na twarzy nieznajomej, dodałem . - W podziękowaniu za pomoc z tym oto ustrojstwem. - Kiwnąłem w wiadomym kierunku mrużąc oczy ze złością, jakby wredna machina była w stanie wyczuć moją niechęć do niej. 

Dziewczyna myślała nad czymś przez chwilę, a długie czekoladowe włosy kaskadami opadały na odkryte ramiona, okalając szczupłą lekko zaróżowioną twarz. Jeszcze nigdy żadna kobieta nie sprawiła, że zapomniałem języka w gębie. Zazwyczaj to one pod wpływem mojego uroku, paplały bez sensu lub wpatrywały się z szeroko otwartymi ustami.

- Dobrze. - Zgodziła się, a ja poczułem się niezwykle szczęśliwy.

Poczekała, aż wrzucę odpowiednią kwotę, po czym wybrała dla siebie ulubiony napój.

Patrzyłem zahipnotyzowany jej śmiałymi ruchami na klawiaturze. Wcisnęła maksymalną ilość cukru i po chwili duża kawa z mlekiem lała się gorącym ciurkiem do pojemniczka. Nie zaskoczył mnie jej wybór. Była tak urocza, że kawa z mlekiem i taka dawka cukru, nawet pasowały do jej słodkiego wyglądu. Spodobała mi się. Jeszcze nie wiedziałem dokładnie co mnie w niej tak urzekło, ale nie chciałem zbyt szybko kończyć tego miłego spotkania.

- Może gdzieś usiądziemy? - Zaproponowałem, gdy wyjęła znacznie większy kubek od mojego i zaczęła przekładać go z ręki do ręki. Cienka tektura natychmiast robiła się gorąca, a jej drobne delikatne paluszki napewno szybciej odczuwały temperaturę, niż moje męskie dłonie.

- To dobry pomysł, bo zaraz oszaleję od tego gorąca. - Uśmiechnęła się lekko i poprowadziła do kanapy stojącej naprzeciwko wind.

Staksowałem jej seksowny tyłeczek, w szarych dresowych obcisłych spodniach i poczułem rodzące się pożądanie.

- To co tu robisz? - Spytałem, gdy siedzieliśmy już dobrą chwilę na skórzanym meblu. Musiałem zmienić bieg myśli krążących wokół jej ponętnego szczupłego ciała. - Przepraszam, głupie pytanie. - Klepnąłem się w czoło dostrzegając wenflon na jej prawym nadgarstku.

Niezwykła moc kawyStories to obsess over. Discover now