1.

2K 31 0
                                        


Uwaga: Poprawiam całą historię, staram się nie ingerować za bardzo w fabułę, mam nadzieję, że będzie czytać się lepiej.




VIVIANA

- Hej co tam słychać? Muszę Ci coś powiedzieć, sama się dopiero dowiedziałam.
- No to mów bo gadasz jak nakręcona. Czekaj jesteś w ciąży?
- Haha nie wiem jak bym miała to zrobić. To coś lepszego....mama wychodzi za mąż.
- Aaaa no co Ty w końcu będziesz miała super tatę to wspaniale.- Moja najlepsza przyjaciółka Cornelia krzyczy mi do słuchawki z radości.
- Sama nie wiem Corn niby się cieszę bo mama jest szczęśliwa ale Viktor czasami wydaje się jakiś podejrzany. Szczególnie na początku ich znajomości pamiętasz jak spotykał się z jakimiś dziwnymi ludźmi jakby z jakiejś mafii czy coś.
- Oh Viv wtedy byłyśmy jeszcze młode i wkręcałyśmy sobie różne rzeczy. Przecież dba o Was już od ponad dwóch lat a zna Twoja mamę jeszcze dłużej.
- Eh pewnie masz racje. Nie ma co się nakręcać tylko cieszyć tym bardziej, że mama cała promienieje. No nic muszę kończyć bo przygotowujemy kolacje dla kilku ich znajomych.
- Rety z Tobą to zawsze można spokojnie pogadać- wytknęła żartem- no to idź ale odezwij się jutro. Pa

Do kolacji wszystko było już przygotowane więc szybko wzięłam prysznic, zrobiłam makijaż i się uczesałam. Założyłam ładną koronkową czerwoną sukienkę przed kolano i zeszłam na dół.
- Mamo mów w czym Ci jeszcze pomóc?
- Już prawie wszystko przygotowane zanieś jeszcze do stołu kieliszki do wina jak możesz-tak też zrobiłam a jak je rozstawiałam usłyszałam dzwonek do drzwi. Oho pewnie goście przyszli.

Słychać dużo różnych głosów więc idę się przywitać. Przyszli wszyscy naraz. Najlepsze przyjaciółki mamy już znałam więc każdą przytuliłam na powitanie ale przyjaciół Viktora jeszcze nie poznałam chociaż widuje ich okazjonalnie szczególnie w firmie Viktora. Spojrzałam na jednego z nich i tak jak kiedyś tak i teraz przestraszyłam się go na tyle, że aż cofnęłam się pod schody.
- Viv podejdź poznaj moich najlepszych z najlepszych- ze schodów zszedł Viktor i zaskoczył mnie od tyłu, że podskoczyłam- poznajcie to moja przyszła córka Viviana zaśmiał się lekko. Każdy z panów podał mi rękę i przedstawił się życzliwie ale to najmłodszy z nich cały czas robi na mnie największe wrażenie.
- Miło mi poznać jestem Charls - podałam mu rękę a on ja ucałował czy to się w ogóle zdarza w dzisiejszych czasach? Jak tylko to zrobił zadrżałam, nagle zrobiło mi się zimno więc szybko zabrałam rękę on to chyba wyczuł ale nie skomentował.
- Zapraszamy do stołu- powiedział Viktor i wszyscy za nim ruszyliśmy.
Każdy usiadł gdzie chciał ale wyszło, że ja siedziałam na przeciwko pana Charlsa. Świetnie cały wieczór będę go miała przed sobą. W czasie kolacji rozmawialiśmy na luźne tematy. Chwalono też nasz dom i jedzenie. Viktor bardzo często dolewał alkoholu do kieliszków bo szybko znikał. Po kolacji zgarnęliśmy z mamą wszystko ze stołu i poszłyśmy przygotować wszystko do deseru, który przygotowałam sama.
Upiekłam dwa ciasta, ciasteczka kokosowe i mini galaretki z truskawką.
- Mamo idź już do stołu a ja ogarnę trochę kuchnie, nastawie zmywarkę i dołączę do Was.
- Dobrze, dziękuje córeczko nie tylko za pomoc ale też za to, że go zaakceptowałaś.
- Cieszę się twoim szczęściem mamo - przytuliłyśmy się i mama poszła do gości.
Ogarnęłam to co musiałam i kiedy wychodziłam z kuchni wpadłam na kogoś.

CHARLS

Cholera jaka ta dziewczyna jest piękna, nie mogę się na nią napatrzeć. Chcę być z nią chociaż chwile sam dlatego idę do kuchni wiedząc, że ona tam jeszcze jest. Specjalnie na nią wpadam chociaż wiem, że nie powinienem prowokować żadnego kontaktu z nią.
- Ups przepraszam nie zauważyłam pana a czujnik światła się chyba zepsuł.- powiedziała przestraszona. Przerażam ją to widać tylko nie wiem czemu.
- To ja przepraszam, wskażesz mi drogę na taras.
- Tak, może pan iść na taras w kuchni- pokazała za siebie ale ja się nie ruszyłem wiec chyba domyśliła się że ma iść pierwsza- zaprowadzę pana- odwróciła się i przeszła przez kuchnie do drzwi balkonowych. Otworzyłem je i przytrzymałem.
- Dotrzymaj mi towarzystwa. Wieczór nie jest zimny więc nie zmarzniesz- spojrzała na mnie bardzo niepewnie ale wyszła a ja za nią. Odpaliłem papierosa i się mocno zaciągnąłem a po wypuszczeniu dymu spojrzałem na nią.
- Zrobiłaś się blada, dobrze się czujesz. Usiądź sobie.- Przestraszyłem się że zaraz padnie ale nic dziwnego skoro cały wieczór piła wino.
- Trochę mi słabo- usiadła na ławeczce
- Może to przez to wino które tak chętnie piłaś cały wieczór - spojrzała zbulwersowana- dziwie się ze Cinthia i Viktor pozwalają Ci tyle pić, czy ty w ogóle możesz sięgać już po alkohol bo chyba jesteś jeszcze dzieckiem- wiem przesadziłam a jej zaczerwieniona ze złości twarz i szklane oczy są tego dowodem.
- Proszę się nie martwić i nie wtrącać w nieswoje sprawy- prawie krzyknęła i wstała ale się zachwiała. Chciałem ją już łapać ale opanowała sytuacje i pewnym krokiem wyszła z tarasu.

VivianaStories to obsess over. Discover now