Nazywam się Hinata Toshinori. Niech was nie zmyli moje nazwisko. Nie jestem postacią z anime czy mangi. Mój tata, Eijiro Toshinori pochodzi z Japonii. Kiedy był po studiach wyjechał do Ameryki, a dokładniej do Los Angeles. Jego marzeniem było założyć własną firmę. Założył więc mała działalność. Zajmował się reklamą, tworzył ulotki, plakaty, a nawet grafiki na strony internetowe czy bilbordy! Jak na niedoświadczonego obcokrajowca szło mu świetnie. Miał coraz większe znajomości i więcej klientów. Coś jednak było nie tak. Jego marzenie, jego świetnie prosperująca firma, to wszystko, co udało mu się osiągnąć, nie wiedzieć czemu, nie dawało mu już tyle radości.
Właśnie wtedy jego firma rozpoczęła współpracę z inną prężnie rozwijającą się firmą reklamową. Jak można się spodziewać, firmę tę prowadziła młoda, piękna, inteligentna, a co najważniejsze, samotna kobieta! Mój tata i ona znaleźli bardzo szybko wspólny język. On opowiadał jej o Japonii i o jego wspomnieniach z kraju kwitnącej wiśni, a ona pomogła mu zaklimatyzować się w Los Angeles, pokazała swoje ulubione restauracje i śmiała się do łez, gdy mój tata krytykował jedzenie w "japońsko-podobnych" restauracjach. Jeśli jeszcze się nie domyśliliście, to ta kobieta, to moja mama, ale wtedy była znana jako Elizabeth Sanderson.
Po paru miesiącach wspólnej pracy, wypadów na lunch czy drinka, okazało się, że właśnie tego obydwoje szukali. To było właśnie to czego brakowało im do pełni szczęścia. Miłość. Wraz z tym uczuciem rosła także potęga ich (już teraz wspólnej) firmy. Potem, gdy myśleli, że nie mogą być już szczęśliwsi, pojawiło się dziecko! Nie mam tu na myśli siebie. Jeszcze zanim pojawiłam się na świecie, moi rodzice zafundowali mi starszego brata!
Haruki, bo tak właśnie nazywa się ten ewenement, jest ode mnie starszy o 2 lata, ale wypomina mi to na każdym kroku! W kolejce po lody, kiedy się kłócimy, kiedy chce mnie zdenerwować, czy kiedy chcę obejrzeć coś w telewizji, a akurat na innym kanale jest coś co ON nagle chce obejrzeć! Ale to nie jest jedyny problem... Haru jest według innych dziewczyn "ciachem". Samo to stwierdzenie przyprawia mnie o odruch wymiotny. Ile bym dała za starszą siostrę? Chyba byłabym w stanie oddać cała moja kolekcję książek i gier, a jest ona całkiem spora. Wracając, Haru miał już wiele dziewczyn, ale żadna nie była z nim zbyt długo. Obawiam się, że mój głupi brat zbyt łatwo się zakochuje. Wszystkie jego dziewczyny są bardzo podobne. Lecą na jego kasę. Ale on zdaje się tego nie widzieć. Zabiera je na wycieczki, kupuje prezenty, zaprasza do domu. Tego ostatniego nie lubię chyba najbardziej. Zawsze gdy przyprowadza do domu nową dziewczynę, ta stara się ze mną "zakumplować", ale gdy tylko uzna, że nie jestem dla niej problemem, unika mnie.
Kiedyś, gdy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, w jakich dziewczynach gustuje Haruki, nawet się cieszyłam. Wyobrażałam sobie, że ona i ja będziemy przyjaciółkami, że będzie jak starsza siostra, ale z biegiem czasu okazało się, że prędzej mój brat zmieni się w dziewczynę, niż któraś z nich zechce mnie lepiej poznać i się zaprzyjaźnić. Chce czy nie, Haru jest dla nich tylko zabawką. Może dlatego już tak często ich nie przyprowadza, choć wiem że cały czas się z kimś spotyka. Może nie chce mi robić przykrości?
Razem z bratem chodzimy do jednego liceum. Ja jestem w pierwszej klasie, on jest w trzeciej. Wszyscy w szkole wiedzą kim jesteśmy. Pewnie dlatego, że nasi rodzice są bogaci, a może dlatego że wyglądamy trochę inaczej? Mimo to, mój brat ma wiele adoratorek nawet w moim roczniku. Każda dziewczyna wie kim jest Haruki Toshinori. Nie ma co do tego wątpliwości! Ale za to mnie postrzegają tylko jako cichą, niezdarną, młodszą siostrę Harukiego. Czy mi to przeszkadza? Nie za bardzo. Nie chcę spędzać czasu z dziewczynami (lub chłopakami) gadającymi tylko o nim! Mam kilku przyjaciół i to mi wystarczy.
Moją pierwszą i najlepszą przyjaciółką jest Annabeth Covey. Jest w drużynie pływackiej, więc zawsze gdy jej szukam, szkolny basen to pierwsze miejsce gdzie sprawdzam (drugim jest szatnia, haha). Ann umie słuchać i nie ocenia. Zawsze służy radą, czasami niezbyt dobrą, ale nie można powiedzieć, że się nie stara. Kocham ją za to!
Moim drugim przyjacielem jest Danny Hardy. Jego poznałam podczas zawodów pływackich. Potem okazało się, że był tam umówiony z jakimś kolegą, którego dziewczyna brała udział w zawodach. Kolega poszedł do dziewczyny, a Danny z nudów zaczął rozmawiać ze mną, a potem z Ann. Okazało się, że tworzymy świetną paczkę, więc od tamtej pory spotykaliśmy się coraz częściej, i częściej, i częściej. Teraz Ann i Danny są stałymi gośćmi w naszym domu. Moja mama już nawet nie pyta, czy moi przyjaciele będą na obiedzie, od razu szykuje nakrycia również dla nich! Z początku byli speszeni, gdy jedli u mnie często obiad, ale moja mama jest tak gościnna, że z czasem im przeszło. A dzięki temu mama ma na kim testować swoje przepisy.
Gotowanie to jej wielka pasja, którą, na nasze nieszczęście, bardzo lubi się dzielić. Czasami nawet za bardzo! Danny kiedyś poszedł po wodę do kuchni. Pech chciał, że akurat moja mama testowała tam swój nowy "innowacyjny" pomysł... Danny, po tym spotkaniu trzeciego stopnia z nowoczesnym spojrzeniem na gotowanie, nie przyszedł do szkoły przez tydzień. Moja mama, gdy o tym usłyszała, przepraszała go chyba 20 razy! On od razu jej wybaczył co poskutkowało kolejnym poczęstunkiem zakończonym w wiadomy sposób. Ale Danny po wielu takich poczęstunkach w jakiś sposób się uodpornił i teraz to co dla mnie czy Ann jest niejadalne, dla niego jest jedynie troszkę niedoprawione lub niedopieczone! Jak? Nie pytajcie, bo nie mam pojęcia!
***
To moje pierwsze opowiadanie.
Niedługo kolejna część 💜
Mam nadzieję, że komuś sie spodoba
***
YOU ARE READING
Takie jest życie!
RomanceŻycie w liceum nie jest łatwe. Zwłaszcza kiedy twój brat jest popularny wśród dziewczyn, a ty masz wrażenie, że jego największe hobby to robienie ci na złość. Dodatkowo nagle twoje życie wywraca się do góry nogami. Czy znajdę kogoś, kto mnie zrozum...
