Dzień smutku

6 2 0
                                        

Był ostatni dzień lipca. Słońce świeciło już dawno ,a jego promyk obudził mnie. Mam na imię Emma i za miesiąc ide do nowej szkoły.
Bardzo się denerwuje ale wiem ,że będe miała osobe ,która zawsze będzie mnie wspierać.
-Emi chodź na śniadanie.-usłyszałam moją mame.
Budzi mnie zawsze ok. 9 bo na 10 idzie do pracy.
Ubieram jakieś spodenki i bluzke i schodze na dół.
-Liste zakupów masz na stole w salonie.- mówi i zaczyna wlewać mleko do miski.
-Oki. Zrobie zakupy pewnie z Chrisem- zaczynam sobie robić jajecznice.

Słysze dzwonek do domofonu. Patrze na zegarek dochodzi 11.
-Hejka przystojnku-otwieram drzwi i zaczynam sie smiać
Nie jest jakoś zadowolony ale nie zwracam na to uwagi.
-Idziemy do sklepu bo mama kazała mi kupić pare rzeczy.- biore liste i ubieram buty.
On stoi i wyglada jakby coś chciał powiedzieć.
-No chodź już-łapie go za ramie i prowadze w strone wyjścia.

Jest jakiś dziwny. Mało mówi. Nie wiem co sie dzieje. Daje do koszyka 2 bułki.
-Czy cos ci jest?-pytam. Nie lubie go takiego.
Odwracam sie po masło.
-Wyprowadzam sie
Znieruchomiałam. Nie umiałam sie odwrócić.
Zaczełam szukać czegoś i po minucie wydusiłam z siebie.
-Gdzie?
-Co gdzie?
Daje rade i patrze mu w oczy.
-Gdzie sie wyprowadzasz?
-Do Portland
-Ale to jest...
-Tak wiem daleko-przytula mnie
-A za ile?-pytam zdenerwowana i szybko uciekam z jego objęć.
-Za miesiac
Zaczynam sie denerwować. Chce płakać ale nie moge tutaj.Nie moge mu pokazać ,że sie martwie.
-Opowiedz mi wszystko błagam



Dziekuje za przeczytanie.
Mam nadzieje ,ze sie podoba
Tak wiem jest to krotkie ale chce zaczac i mam nadzieje ,ze bedzie sie podobać.

500 kilometrów samotnościDes histoires addictives. Découvrez maintenant