Valentine# Calum

244 5 1
                                        

Od samego rana jestem na nogach. Jestem na tyle zabiegana, że nie mam czasu nawet aby zjeść coś porządnego więc od 5 godzin jedyne co pojawiło się w moim żołądku to sucha kajzerka. Jest piątek, parę minut po 2 p.m. , a ja mam jeszcze godzinę wykładu oraz oraz dwie godziny praktyk. Ale jak to mówią cierp ciało jak się na kosmetologie iść chciało.

W trakcie wykładu dostałam wiadomość od Calum'a, że przyjedzie po mnie pod budynek uczelni. Nie chciałam tego, bo mimo to, że studiują tu osoby w podobnym wieku do nas to, nie które dziewczyny zachowują się jak napalone nastolatki. Na dodatek Hood nie ma w zwyczaju odmawiać fanom więc nie obejdzie się bez autografów i zdjęć. Nie to żeby mi to jakoś mocno przeszkadzało. Jestem z nim od 3 lat i zdążyłam się do tego przyzwyczaić. Dlatego nie śpieszyłam się z ogarnianiem po ćwiczeniach.

Pierwsze co rzuciło się każdemu w oczy to grupka dziewczyn stojąca wokół czarnego sportowego samochodu. O jego maskę był oparty mój brunet i z kimś zawzięcie o czymś rozmawiał. Mało osób wie, co najmniej tak mi się wydaje, że jesteśmy razem. Ich miny były bezcenne gdy Calum, kiedy mnie zauważył odszedł od nich by się ze mną przywitać.

- Zapraszam panią kosmetolog do samochodu- otworzył drzwi od strony pasażera i wpuścił do samochodu.

- Dziękuje- uśmiechnęłam się i wsiadłam.Obszedł samochód dookoła, powiedział coś dalej zdziwionym dziewczyną i zajął miejsce obok mnie.

- A mogę wiedzieć co dzisiaj jest za święto, że po mnie przyjechałeś? Przecież nie lubisz tego robić- i to była 100% prawda nie lubił przyjeżdżać pod moją uczelnie. Zawsze twierdził, że nie chce narobić mi problemów ze względu na jego pozycję.

- To już nie mogę cię odebrać z uczelni- przełożył dłoń z kierownicy na moje udo i kiedy parę metrów później staną na światłach skradł jeden pocałunek- po prostu chcę abyś mi towarzyszyła przy ważnym dla mnie wydarzeniu.

- Calum wybrałeś chyba najgorszy dzień z możliwych - odwróciła głowę w stronę okna, nie chciałam zrobić mu zawodu ale kilkanaście godzin siedzenia w szkole na ciężkich wykładach, to nie jest coś co powoduje uśmiech na twarzy.

- Wiem widziałem rozpiskę zajęć ale to ważne- spojrzał na mnie oczkami szreka i to wystarczyło.

- Niech będzie ale patrz się na drogę nie na mnie- do końca drogi jedyne co było słychać w samochodzie to melodia rockowych piosenek.

- Więc masz 30 minut na ogarnięcie się a potem jedziemy.

- Uważasz, że 30 minut wystarczy mi na zmycie brudu i całego dzisiejszego dnia?- chyba mój wzrok mówił sam za siebie, bo już się nie odezwał tyko poszedł do mieszkania.

Na łóżku w naszej sypialni, leżały poskładane ubrania wraz z dodatkami. Krótka, biała bluzka z motywem kwiatowym, czarne spodenki, czerwony pasek i białe adidasy. Zdziwiło mnie to ale po jak najkrótszych przygotowaniach ubrałam zestaw i wyszłam do Calum'a.

- Dowiem się chociaż co to za okazja?

- W swoim czasie- wstał z kanapy i podszedł bliżej mnie, też był przebrany. Ubrał intensywnie czerwoną koszulkę, czarne rurki i czarne buty. Zaprowadził mnie do samochodu, a przed nim zawiązał dodatkowo oczy.

- Nie wiem co ci zrobię jak wywieziesz mnie gdzie sam Bóg nie wie- wiem że się uśmiecha ale siedzi cicho.

- Wysiadamy -odpiął mój pas i już po chwili czułam jak mnie niesie- a teraz się nie wystrasz.

Postawił mnie na czymś miękkim co się pod wpływam mojego ciężaru zapadało. Delikatnie zaczął odwiązywać chustę. To co ujrzałam nawet nie da się opisać tak aby od wzorować tego świetność przynajmniej w 50%. Plaż, morze, koc, jedzenie, wino, i projektor wraz z białym tłem. Wszędzie pełno małych jak i tych większych lampeczek. Usiadłam na kocu obok niego.

- Czekałem na ten moment długo, chyba z 4 miesiące. Odkąd tylko pojawił się pomysł na to- wstał i zaczął coś pstrykać w projektorze po czym sprzęt zaczął wyświetlać... teledysk do ich nowej piosenki- Mam nadzieje,że udało mi się trafić z pomysłem na pokazanie nowego teledysku. Jednego z ważniejszych dla mnie.

Siedziałam jak zahipnotyzowana i wpatrywałam się na migające postacie. Oparłam się o klatkę chłopaka przez co mogłam usłyszeć bicie serca. Po obejrzeniu video zaczęliśmy jeść to co on przygotował.

-Mogę cię gdzieś zabrać, 
Możemy zabić czas, zostać w domu
Wyrzuć balony, pluszowe misie i czekoladowe eklerki
Nie mam dla ciebie nic poza miłością, zakochuję się każdego dnia coraz bardziej- śpiewał do melodii.

- Nie wiem jak ty ale mi się podoba najbardziej pomysł z powrotem do domu- zaproponowałam i już po 20 minutach byliśmy przed mieszkaniem.

Wpadliśmy do niego całując się i prawie wyważając drzwi. Po zdjęciu butów Cal podniósł mnie tak, że musiałam opleść go nogami wokół brzucha. Przeszedł do sypialni i... i każdy wie co było dalej.

Następnego dnia obudziłam się wyspana i wypoczęta połowicznie leżąc na dalej śpiącym chłopaku. Z wielkim zainteresowaniem zaczęłam rysować jakieś wzorki palcem na jego wyrzeźbionej klatce.

- Dzień dobry skarbie- po otworzeniu oczu pół przytomny pocałował mnie w czoło.

- Dzień dobry- poprawiłam się, wtulając się w niego jeszcze bardziej co jemu się bardzo spodobało. Obią mnie jeszcze mocniej, ja nie protestowałam.

-Wiesz co wczoraj był za dzień?-odwrócił głowę i jeszcze mocniej, o ile tak można, uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów. 

- O ile się nie mylę to piątek.

- A dokładniej- delikatnie przekręcił mnie przez co całkowicie leżałam na plecach, a on nade mną zawisnął.

-No nie wiem powiedz- pocałował mnie.

- Powinienem powiedzieć to wczoraj ale powiem to dzisiaj. Wesołych walentynek kochanie- wpił się w moje usta i całował namiętnie ale delikatnie.

- Wesołych walentynek skarbie- położyłam ręce na jego karku i tym razem to ja go pocałowałam.

SŁOWA:934

One shot 5seconds Of SummerStories to obsess over. Discover now