Cały czas iść do przodu. Nie zatrzymywać się w dążeniu do celu. Nie poddawać się. Otrzepywać ubrania sekundę po tym jak podniesiemy się z ostatniej porażki. Nigdy nie przyznawać się do porażek czy błędów. Być zawsze perfekcyjnym. Ubierać się zgodnie z trendami. Na brak snu nałożyć makijaż. Nie krzyczeć, nikt nie ma czasu na rozhisteryzowane dzieciaki, które nie znają prawdziwego życia. Być zjedzonym przez starsze pokolenie, które miało przecież tak bardzo większe problemy. Odnosić sukcesy. Być skromnym, ale asertywnym. Posiadać klasę, ale i spontaniczność. Dużo się uśmiechać i nie pokazywać światu prawdziwej twarzy. Biegać co rano. Ale nie za dużo. Bo za dużo nigdy nie jest dobrze. Jeść tylko zdrowo. Najlepiej wegańskie. Koniecznie być zero-waste. Czuć się odpowiedzialnym za losy planety. Nawet kiedy bycie odpowiedzialnym za siebie bywa trudne. Przeklinać kiedy to fajne. Ale nie przy rodzicach, oni przecież żyli w tak ciężkich czasach. Nigdy się o nic nie prosić. Zawsze jednak dostawać to co się chce. I nie płakać w miejscach publicznych. Chyba, że w programach rozrywkowych. Czasem też można na pogrzebach, ale to też nie zawsze jest fajne. Trzeba wyczuć odpowiedni moment, żeby nie zrobić wrażenia histeryka. Pracować ciężko, ale nie przesadzać. Starać się spełnić wszystkie wymagania, ale jednocześnie odnaleźć balans. Być sobą, a jednocześnie kogoś ciągle udawać.
