Hej. Z góry przepraszam za błędy (jak chyba co druga osoba na początku swojego opowiadania), ale postaram się żeby było ich jak najmniej. To moje pierwsze opowiadanie więc proszę o wyrozumiałaś jakby coś było na początku dziwnie napisane.
zostawiajcie ⭐️
............................
Kolejny dzień zapowiada się na pełną zerowych wrażeń nudę. Po tych trzech latach powinnam się była już przyzwyczaić.
Moje dzieciństwo?
Niestety, nie pamietam prawie niczego. Mam pewne przebłyski wspomnień związane z moją rodziną, a mówiąc „rodziną" mam na myśli tylko jedną osobę. Czasami widzę mamę tulącą mnie do snu jak miałam jakieś osiem lat. Czasami śni mi się ogród przed domem i słyszę tylko głos mamy: Kocham Cię Freya! A później się budzę. Te fragmenty wspomnień są z okresu mojego życia kiedy wszystko straciłam. Nigdy nie poznałam nikogo, kogo mogłabym nazywać chociażby dalekimi krewnymi.
Moja mama zniknęła przed moimi dziewiątymi urodzinami i wiem tylko tyle, że... no właśnie nie wiem nic pomimo tego, że zniknęła.
Nic nie pamietam sprzed tego zdarzenia. Po jakimś czasie trafiłam do domu dziecka, a przynajmniej tak mi mówiono. Codziennie miałam spotkania z psychologiem bo nic nie mówiłam przez długi czas. Moja pamięć szwankowała z powodu traumy jaką przeżyłam po zniknięciu jedynej znanej mi osoby. To akurat wyczytałam z akt, które ukradłam kiedyś mojej psycholożce. Byłam cicha i sprytna, a to, w moim przypadku, doskonale połączenie przy ludziach z wieloma sprawami na głowie.
Przez sześć lat mieszkałam w domu dziecka. Nikt nie chciał zaopiekować się dzieckiem z problemami. Przez pierwsze lata zdążyłam znienawidzić tamto miejsce.
Kiedy podrosłam przenieśli mnie do starszych podopiecznych. Tam było, jednym słowem, okropnie.
Jak skończyłam czternaście lat przyczepił się do mnie starszy o dwa lata chłopak. Na początku był miły pomagał mi mimo, że tego nie chciałam. Zawsze byłam sama, ale to właśnie lubiłam.
Z czasem zrobił się nachalny. Przychodził czasem w nocy. Robił to tak potajemnie, że nigdy go nie przyłapali, ja się zaczęłam go bać, a poza tym nie lubiłam nawet mówić opiekunom, że źle się czułam, kiedy faktycznie tak było.
Dopiero teraz wiem, że to co robił Rick było molestowaniem.
Na szczęście (albo nieszczęście) ktoś zechciał się mną zająć zanim doszło do czegoś poważnego.
Kiedy miałam piętnaście lat przygarnęło mnie „przecudowne małżeństwo" - tak można było pomyśleć kiedy się na nich spojrzało.
Zabrali mnie ze sobą z tamtego okropnego miejsca. Nie czułam szczęścia ani smutku. Byłam w tamtej chwili obojętna. Nie obchodziło mnie to gdzie się znajdę bo wiedziałam, że wszędzie będę za czymś tęsknić, będzie mi czegoś brakowało, albo kogoś, nawet jeśli pełnych wspomnień o niej nie miałam.
Gdy jechałam z moimi nowymi opiekunami do ich „domu" przenigdy bym nie pomyślała o rzeczach, które wtedy miały miejsce.
Trzy lata wcześniej
Jedziemy już od jakichś czterech godzin. Nie odezwałam się przez ten czas do nich pomimo, że zadali kilka pytań.
Musiałam się jednak o coś zapytać gdy wjechaliśmy na polane, a ostatnie miasto zostawiliśmy za sobą już jakieś 100 km za sobą.
Co? Teraz będę mieszkać na zadupiu?!- pomyślałam.
A poza tym zżerała mnie ciekawość.
- Gdzie jesteśmy? Po co tu przyjechaliśmy? - pytam zirytowana wychodząc z samochodu, gdy moi opiekunowie już zamykali za sobą drzwi.
- Czyli jednak nie jesteś niemową? Już myślałem, że nam o tym zapomnieli wspomnieć. - odparł Mike, mój aktualny opiekun.
Już go nie lubię. - pomyślałam.
- Jeszcze kawałek i będziemy w domu. Jestem ciekawa czy sobie coś przypomnisz. - powiedziała Helena. Kawałek ?! Czyli na serio mieszkają w lesie ?!
Zaraz. Co ona powiedziała ? Mam sobie coś przypomnieć ?
- Chwila. Wiecie kim jestem? To znaczy zabrzmiało to jakbyśmy się spotkały wcześniej. - Od dawna nie powiedziałam więcej słów niż w ostatnich dwóch minutach. Muszę wiedzieć co to miało znaczyć.
Nic więcej nie powiedzieli tylko...
Czy oni... czy to są... skrzydła ?!
Na pewno mam urojenia ! Otruli mnie !
Przede mną stały prawdziwe anioły !
.........................
Dobra ! Jest prolog ! Może trochę nudny co dla niektórych, ale spokojnie dopiero się zacznie ! Zabierałam się za pisanie od jakichś dwóch miesięcy wiec jestem z siebie dumna.
Zostawcie coś po sobie będzie mi miło ❤️
YOU ARE READING
Ta, która spadła z nieba.
RomanceFreya nie jest do końca człowiekiem. W związku z jej pochodzeniem ktoś uznał, że może być zagrożeniem dla ludzi dlatego, kiedy jej moce zaczęły się ujawniać została odcięta od ludzi. Ale po jej 18 urodzinach stwierdzono, że nie widać już w niej zag...
