Vanitas vanitatum et omnia vanitas
2 Nie karć mnie, Panie, w swym gniewie
i nie karz w swej zapalczywości.
3 Zmiłuj się nade mną, Panie, bom słaby; ulecz mnie, Panie, bo drżą kości moje
4 i duszę moją ogarnia wielka trwoga; lecz Ty, o Panie, jakże długo jeszcze... ?
5 Powróć, o Panie, ocal moją duszę, wybaw mnie przez Twoje miłosierdzie,
6 bo nikt po śmierci nie wspomni o Tobie, któż Cię wychwala w Szeolu?
Czymże jest życie? To pytanie, wskutek swojej istoty prostoty, zostało sklasyfikowane, jako kolebka. Zostało owiane mianem niewyjaśnionej zagwozdki, a mara tej niepewności ciągnie się za ludzką cywilizacją od początków jej istnienia. Ów temat poruszany przez najznakomitszych filozofów, etyków, teologów, ale też strapionych wiedzy ludzi Adama; nigdy nie został rozwiązany, ani pozostawiony samemu sobie; na domiar złego każdy wysnuwa coraz to bardziej barwne i intrygujące wnioski.
Czy życie jest adekwatnym określeniem? Czy raczej powinniśmy zaużytkować się terminem 'egzystencja'?.
Wegetowanie, może jest tylko sekwencją nieustannych wdechów i wydechów, nieprzezwyciężonym cyklem hemodynamicznym serca, który zasila nasze komórki w życiodajny pierwiastek zwany poniekąd tlenem. Atoli finalnym rezultatem tych konwenansów jest rychła śmierć.
Jedni powiedzą o wysoce zaawansowanym procesie biologiczno-chemiczny, jednakże to tylko algorytm, który sterował, steruje i sterować będzie nami po wsze czasy.
Niektórzy, wszakże przypiszą swoje żywota sile wyższej, nadprzyrodzonej, która jest równocześnie panem i panią wszechrzeczy. Gdy dosięgniemy ostatkami sił końca naszego kruchego, nic nieznaczącego, jednostkowego bytu pojmie nas w ramiona nicości i skąpi w toni naszych postępków, by ugasić pojedynczy płomień, który znaczył tyle, co nic w ogromie wszystkiego.
Jedni uznają każdy kolejny oddech za dar, drudzy za klątwę, jedni ujmują życie w aspekcie nagrody, inni zaś kary za niepopełnione zbrodnie.
Zali jestestwo jest tylko powierzchowne, płytkie, tudzież można je przypisać do czynności, do prokreacji; do seksu. Czy raczej geneza tkwi o wiele głębiej w zawiłościach, w odmęcie niewiedzy, w apogeum naszych uczuć.
Jak poprawienie mamy spojrzeć na to hasło, by stać się nieomylnym, w jaki sposób mamy skonstruować jasną i przychylną dla każdej żyjącej istoty definicję ich współbytu.
Jedyną, przerażającą konkluzją jest to, że każdy ma rację równocześnie balansując między abstrakcją, a rzeczywistością, w jej braku.
Więc kto ma w tym argument utrzymujący się w spektrum autentyczności, któż uzyskał przywilej bycia iluminowanym; a więc kto zostanie medium.
7 Zmęczyłem się moim jękiem, płaczem obmywam co noc moje łoże, posłanie moje skrapiam łzami.
8 Od smutku oko moje mgłą zachodzi, starzeje się z powodu wszystkich mych wrogów.
9 Odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy zło czynicie, bo Pan usłyszał głośny mój płacz;
10 Pan usłyszał moje błaganie, Pan przyjął moją modlitwę.
11 Niech się wszyscy moi wrogowie zawstydzą i bardzo [zatrwożą], niech odstąpią i niech się zaraz zawstydzą!
