OSTRZEŻENIE
Książka dla czytelników 18+, jeżeli jesteś młodszy może lepiej tutaj nie zaglądaj, bo mogą się dziać chore, kontrowersyjne rzeczy, a jak już to wchodzisz na własną odpowiedzialność. Jest bardziej z tych niegrzecznych to napewno. Występują przekleństwa, zdrada, poniżanie, seks i nie tylko...
A i sorki za jakiekolwiek błędy. Było to pisane już jakiś czas temu i gdy wracam do tej książki, mam ją ochotę całą zmienić, ale jednak wolę napisać coś w zamian nowego i lepszego, bo zauważyłam, że bardzo dużo osób to czyta, dlatego aktualnie nic nie zmieniam i nie wycofuję z publikacji.
Nie podoba się coś, wyjdź i zajrzyj do innej mojej książki, bo są zdecydowanie lepsze od tej, to zapewniam XD
Są ze sobą powiązane, ale nie musisz znać tej, by zrozumieć tamte.
Dziękuję za uwagę 😁
Ps. Rozkręcam się coraz bardziej z twórczością i mam w planach pisać, pisać i pisać, więc jeżeli nie chcesz przegapić publikacji nowych książek, zaobserwuj mnie ☺️
No to nie przedłużam. Miłego czytania♥️
Pamiętam tę noc, jak dziś.
Kiedy wyjrzałam przez okno, zobaczyłam czarne obłoki dymu. Mój rodzinny dom nie przypomniał bydynku, w którym spędziłam dzieciństwo. Ujrzałam strażaków gaszących ogień oraz brata, który klęczał przed domem.
Tamtejszej nocy straciłam rodziców.
Pamiętam ten ból, który rozrywał moją klatkę piersiową na strzępy.
Gdybym nie spędziła tamtego dnia w małym, drewnianym domku na drzewie, mogłabym skończyć podobnie.
Jednakże, to był początek moich problemów.
Rozdzielili mnie z bratem i po wszystkim trafiłam do domu dziecka.
Każdego dnia czekałam na dobre wieści. Powiadają, że marzenia nic nie kosztują. Mogłam robić chociaż to.
Odwiedzał mnie i to bardzo często. Za każdym razem obiecywał, że mnie stamtąd wydostanie, że następny raz zawsze będzie tym ostatnim i dużo się nie mylił.
Skończył bardzo podobnie.
W rocznicę śmierci naszych rodziców wziął udział w nielegalnym wyścigu, w którym zginął.
Życie bywało naprawdę okrutne.
Zabrano mi rodziców oraz brata. Nawet nie miałam bliskiej rodziny, która by mnie przygarnęła.
Dopiero na pogrzebie Carl'a, los się do mnie uśmiechnął.
Pamietam, że podszedł do mnie chłopak. Miał około dwudziestu lat. Był wysoki i zbudowany. Miał czarne, jak noc włosy i szaro-piwne tęczówki. Biła od niego jakaś złowroga aura.
Miałam tylko dziewięć lat, ale to spotkanie na długo utkwiło w mojej pamięci.
– Nazywam się Mitchell Sherwood i właśnie Cię adoptowałem.
VOCÊ ESTÁ LENDO
Słabość Diabła
DiversosJosephie'a po stracie rodziców zostaje adoptowana przez tajemniczego chłopaka. Będąc dziewięcioletnią dziewczynką, miała okazję go widzieć tylko raz. Tego samego dnia wysłał ją do innego miasta, a ich kontakt urwał się na następne osiem lat. Pewneg...
