Och, uważam, że jestem Ci winna wyjaśnień.
Zakochałam się w twoich słowach.
Na początku byłaś tylko pięknem, tylko sztuką i poezją, chociaż podejrzewałam że musisz gdzieś tam być – Ty, odpowiedzialna za to wszystko. Ale na razie nie znałam nawet twojego imienia. Bezimienna, bezpłciowa, bezcielesna i eteryczna, taką mi się jawiłaś. Czysta wrażliwość.
Chodziłam twoim śladem i jakimś cudem Ciebie znalazłam. Miałaś już ciało, już mogłam Ciebie zobaczyć i wiesz — byłaś najpiękniejszą osobą na ziemi, chociaż ten moment nosił też widmo rozczarowania. Niedługo po tym odezwałaś się do mnie. O Boże! Byłam wtedy najszczęśliwsza na świecie, choć równie bardzo się bałam. Ten fakt oznaczał, że musiałaś o mnie myśleć, a to samo w sobie czyniło mnie szczęśliwą – nareszcie ktoś niespokrewniony ze mną o mnie myśli, pełny sukces! Pomijając fakt, że myślał o mnie ktoś najpiękniejszy i najbardziej utalentowany ze wszystkich istot, jakie kiedykolwiek poznałam.
Teraz już sama nie wiem, co do ciebie czuję.
Dzień dobry, oto historia mojej miłości. Uprzejmie proszę się nie śmiać, jestem tylko jednym z wielu lisów, które dały się oswoić, więc muszą liczyć się ze łzami.
YOU ARE READING
KALAMBURY
Spiritualzmięte, niechciane, niezrozumiane przez nikogo, dedykowane dla niewielu. nie przyznawaj się jeśli je rozpoznasz, to wstyd się z nimi zadawać.
