1.

20.6K 406 936
                                        

Warszawa to dziwne miasto. Ja, rodowita Warszawianka, doskonale zdaję sobie z tego sprawę. Ludzie są tu taki zagonieni, ciągle w biegu. Jakby nigdy nie spali, przez co to miasto nigdy nie śpi. Ulice są szerokie, nikt nie spogląda na siebie, nie patrzy w oczy. Każdy goni za swoimi własnymi interesami. Każdy...

- Kinga?- otrząsam się z rozmyśleń i patrzę na moją matkę. Czterdziestoletnia kobieta patrzy na mnie z wyczekiwaniem w dużych, błękitnych oczach.

- Tak, mamo?- pytam. Kobieta wzdycha.

- Znów się zamyśliłaś.

- Przepraszam.- mówię szczerze. Kobieta przenosi wzrok z mojej twarzy na ulicę i rusza.

- Pytałam, do kiedy macie złożyć papiery z kim idziecie na studniówkę.

Wzdycham i przeczesuję długie, blond włosy długimi paznokciami.

- Do końca października.- kobieta ściąga brwi.

- Ten chłopak cię już zaprosił?

- Mamo...- jęczę.- Nie, nie zaprosił.

- A może pójdziesz z Laurentym?

- Nie, mamo.- wykręcam oczami.- Nie pójdę z Laurentym.

- Będziesz czekać na tego... Jak mu tam?

- Czarka.- uśmiecham się delikatnie.- Tak. Laurenty mi obiecał, że się uda. Musi się udać.

Podjeżdżamy pod bydynek mojego liceum. Szczelniej zaciskam płaszcz, bo koniec września jest chłodny i wyciągam torbę spod nóg.

- Zastanów się jeszcze.- mówi moja mama, a ja wykręcam oczami.

- Pa, mamo.- nachylam się i całuję ją w policzek.

- Dobrego dnia, Kinia.- kobieta uśmiecha się. Wysiadam z samochodu i ruszam do szkoły. Do dzwonka zostało pięć minut- idealnie, żebym dotarła do szafki, zdjęła płaszczyk i wzięła książki. Właśnie poprawiam włosy w małym lusterku, kiedy słyszę hałas.

- Bu!- krzyczy ktoś, a ja podskakuję lekko. Patrzę na wysokiego blondyna z długą grzywką szczerzącego się w moim kierunku i łapię się za serce.

- Laurenty!- besztam go.- Przestraszyłeś mnie!

- Taki był zamiar.- chłopak chichocze i opiera się nonszalancko o szafkę obok mnie.- Co tam, Kinia? Jak poranek mija?

- Co teraz mamy?- ignoruję go i zatapiam się w szafce.

- Nie sraj, godzinę wychowawczą.- wychylam się z szafki i patrzę na niego ze zgorszeniem w oczach.- No co?

- Nic.- wykręcam oczami. Patrzę za blondyna i zauważam stojącego na korytarzu wysokiego bruneta, o pięknych, brązowych oczach i obłędnym, białym uśmiechu.

- Kinga?- Laurenty łapie ze mną kontakt wzrokowy.- Co jest? Gapisz się.

- Czarek.- mówię szybko i rumienię się. Laurenty chichocze.

- Jesteś przesłodka, jak tak się nim podniecasz.

- Nie podniecam.- protestuję.

- Podniecasz.- mówi chłopak i wyszczerza się do mnie. Jego olśniewająco białe zęby lśnią.

- Zamknij się.- warczę.

- Siema.- słyszę za sobą. Obracam się i uśmiecham do niższej ode mnie brunetki o ładnych brązowych oczach.

- Cześć, Diana.- wymieniamy całusy, a potem ona przytula się z Laurentym.

- O czym gadaliście?- pyta dziewczyna. Już mam zacząć mówić, kiedy Laurenty mi przerywa.

Jakość uśmiechuWhere stories live. Discover now