Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
✦ 𝖱𝖾𝗀𝗎𝗅𝗎𝗌 𝖠𝗋𝗄𝗍𝗎𝗋𝗎𝗌 𝖡𝗅𝖺𝖼𝗄 ✦
❝ Nie zasługuję na pozbawienie Voldemorta życia, gdyż jedynym godnym go przeciwnikiem, może być czarodziej, który nigdy nie stanął po jego stronie ❞
.•°¤*(¯'★'¯)*¤°•.
LATO
MASAKRA NA HORIZONT ALLEY ŚMIERCIOŻERCY MORDUJĄ CZARODZIEI CZYSTEJ KRWI.
Młody Regulus Black stał na chodniku między strumieniami pasażerów stacji Surbiton, czytając Proroka Codziennego z dudniącym sercem. Obszerny artykuł zawierał dość nieprecyzyjną chronologię wydarzeń i doskonale znane mu nazwiska śmierciożerców, którzy wykonywali wyroki Lorda Voldemorta. Tekst ciągnął się na kilka stron, po przeczytaniu których jego śniada twarz wykrzywiła się w żałosnym wręcz grymasie. Ślizgon zmuszony był zakryć usta drżącą dłonią — chociaż przyczyną tego dygotania był raczej straszny nawyk strzelania palcami, niż samo zdenerwowanie, gdyż trzeba przyznać — Regulus był człowiekiem nad wyraz spokojnym i opanowanym.
Do niedawna uważał, iż Czarny Pan cenił sobie czystość krwi z powodów, które zrzeszały cały magiczny świat i miały zbliżać do siebie należące do niego rodziny. Przetrwanie najpotężniejszych rodów magicznych zawsze wiązał z ich statusem krwi, a łączenie ich z krwią mugoli opisywał jako osłabienie mocy i umiejętności. Jako marnotrawstwo talentu, który został im zapisany w genach już w starożytności.
Myślenie Regulusa zaczęło jednak stopniowo ulegać zmianie po ucieczce jego starszego brata z rodzinnego domu. Syriusz otwarcie nie zgadzał się z poglądami rodziców, a co dopiero z sadystyczną ideologią Lorda Voldemorta, radykalną koncepcją czystości krwi, czy wybijaniem szlam i charłaków. Kiedy został przydzielony do domu Godryka Gryffindora, ich ojciec — Orion Black nie rozmawiał ze starszym synem, jeżeli nie było to konieczne, a matka już wtedy udawała wśród społeczności, że ma tylko jedno dziecko, mimo iż wciąż próbowała Syriusza kontrolować i karać. W końcu któregoś dnia chłopak zniknął, wywołując tym w domu Blacków prawdziwą tragedię. Oburzona Walburga, wypaliła imię najstarszego syna z drzewa rodziny, puszczając go w zapomnienie, a jej mąż popadł w wir pracy, aby się jej nie narażać.
Właśnie wtedy zdał sobie sprawę, że Czarny Pan nigdy nie dążył do tego, aby on, jego rodzina i inni czarodzieje czystej krwi żyli w chwale i dobrobycie, a jedynie chciał spełnić swoje chore, niemożliwe ambicje.
Zatopiony w tych ponurych myślach Ślizgon zerwał się z miejsca i wyrzucił gazetę do najbliższego kosza na śmieci. Na ulicach o tej porze syreny policyjne wyły głośno, stale zmieniając poziom swojego natężenia, słychać było piski opon, dźwięki klaksonów i roześmiane grupy nastolatków, które właśnie wychodziły z barów. Mieszkańcy Londynu korzystali z ostatnich dni wakacji, które chociaż deszczowe, niosły ze sobą ostatnie powiewy letniego, ciepłego wiatru.