Prolog

24 1 0
                                        


Od czego to wszystko się zaczęło?
A no tak w pubie w Warszawie
Mały wypad z koleżankami ze studiów.
Zawsze czułam że nie pasuje to atmosfery Warszawy, do tych wszystkich prestiżowych ludzi. Czułam się źle, samotnie.
Koleżanki stwierdziły że ewidentnie brakuje mi chłopa, haha.
Dobre co nie?

Nie byłam ani nie jestem typową feministka ale zawsze starłam się być w miarę możliwości samowystarczalna. Rzadko się przyznawałam do tego że naprawdę mi źle samej.
Z resztą przejdźmy do rzeczy.

Był listopad. Wybrałyśmy się z koleżankami do jakiegoś klubu czy to pub był nie mam pojęcia. Wypiłyśmy po drinku.

Rozluźniłam się trochę, zaczęłam żartować. Przypomniały mi się czasy liceum jak potrafiłam najmniejsza rzecz obrucić w żart i ludzie się z tego śmiali jakby byli na dobrym stand-upie.
Jakiś wysoki przystojniak stał przy barze. Okazało się że nie tylko ja go zauważyłam.
-Mm jakie ciasteczko - zaśmiała się Olga, moja współlokatorka
-Nom, ciekawe ile już dzisiaj lasek zarwał..
Zaczęłyśmy się śmiać.

Facet odwrócił się w nasza stronę tak jakby słyszał nasza rozmowę. Spotkałam się z nim wzrokiem. Miał piękne ciemne oczy, idealnie zaczesane włosy, czarny garnitur.
Odwróciłam skrępowana wzrok.
-Lepiej już nie żartujmy z niego, bo chyba nas słyszał
-O boże czym ty się przejmujesz? Co ci zrobi? Proszę cię, zawsze masz jakiś czarny scenariusz na zaś..
Nagle poczułam mocne uderzenie w pośladek. Odwróciłam się jak oparzona.
-Ej trochę kultury! Nie możesz klepać pierwsza lepsza spotkana dziewczynę po dupie!
-A ty możesz obgadywać obcego faceta?
-Nikogo nie obgadywałam...
Przysunął się bliżej i szepnął mi do ucha:
-Nie podskakuj mała, zapamiętam sobie twoja piękna twarzyczkę i cie znajdę..
Uśmiechnął się pod nosem i ruszył w kierunku wyjścia. Stałam jak wryta.
-Dał Ci numer? - Zapytała podekscytowana Olga
-Nie.. Proszę cię,no co to kurw@ było?
-No klepnął cię haha ja bym się cieszyła..
-Ja wracam do mieszkania nie wiem jak ty. Mam dość..
-No dobra to ja też.. Pa dziewczyny!
-Paaa-krzyknely koleżanki chórem

Wyszłam na zewnątrz ubierając na siebie w międzyczasie płaszcz.
Wzięłam głęboki wdech. Zimno powietrze otuliło mnie. Od razu poczułam się lepiej.
-Co ci mówił na ucho?
-Nieważne..
-No weź! Psiapsi nie powiesz?
Spojrzałam na nią spode łba i odpowedziałam
-No żebym nie podskakiwała no i że sobie mnie zapamięta..
-Tylko tyle? Eeee myślalam że coś bardziej romantycznie. Ale nie powiesz że nie był przystojny?
-No całkiem do rzeczy..
- A ty to zawsze bez entuzjazmu..
Resztę drogi do mieszkania rozmyślałam. Stwierdziłam że jestem taka sztywniarą... O matko ci się ze mną stało? Czyżby w wieku 20 lat dopadła mnie starość?
Weszłyśmy do naszego przytulnego mieszkanka. Lubiłam ten ład wokół.
Kremowe ściany i modne brązowe meble dawały ciepłą atmosferę.
Weszłam do łazienki. Zmyłam makijaż, wykąpałam się i ubrałam się w czyste piżamy w czerwona kratkę.
Ustawiłam budzik na 7 rano. Ile to zostało mi snu? A no tak, 7 godzin to i tak dużo. Byłam zmęczona więc szybko usnęłam.
Śnił mi się ten przystojniak. Zamiast klapsa złapał mnie za rękę i wziął do tańca, tanczylismy przytulańca.

Obudził mnie dzwonek do drzwi.
Otworzyłam jedno oko i spojrzałam na ekran telefonu. 6:57 uh
Wstałam i pomaszerwalam w kierunku drzwi. Spójrzałam przez małe okienko w drzwiach. Kurier z kwiatami. Ciekawe.. Otworzyłam drzwi
-Dzień dobry
-Dzień dobry, miałem dostarczyć kwiaty pod ten adres..
Wręczył mi bukiet bordowych goździków z karteczka w środku
-Mam nadzieję że kwiaty się podobają..
-Tak tak ładne, dziękuję..
Już miałam pożegnać kuriera ale zapytałam
-Można wiedzieć od kogo te kwiaty
-Nie mogę pani powiedzieć, prosił o animowość.
-Rozumiem, dziękuję jeszcze raz, dowidzenia
-Dowidzenia...
Szybko zamknęłam drzwi i z ogromną ciekawości otworzyłam karteczkę, a tam było napisane :
"Znalazłem cię mała złośnico.
PS. Żadnej Laski nie zarwałem gluptasie.."
Zamarłam na chwilę. Jak mnie znalazłam w ciągu paru godzin? A tak w ogóle wielce mi anonimowość. Jak ktoś tu jest gluptasem to on..
-Kto to był? - zawołała Olga z pokoju
-Kurier z kwiatami!
Karteczke złożyłam na 4 i włożyłam do kieszeni.
Wstawiłam kwiaty do wazonu i przyglądłam się im z zaciekawieniem. Nie był to typowy bukiet czerwonych róż, były to goździki które bardzo lubię....
-Jakie ładne! Och chyba się domyślam od kogo.- do kuchni wpadła Olga i zaczęła wąchać kwiaty.
-Bardzo ładne.. - powiedziałam cicho uśmiechając się pod nosem.

Feel it. Where stories live. Discover now