#1

7 0 0
                                        


Urodził sie w biednej rodzinie w której zawsze brakowało pieniędzy. Gdy był dzieckiem nie chciał z nikim rozmawiać ani bawić sie z innymi dziećmi. Miał zielone oczy i czarne proste włosy za ucho, nie był specjalnie umięśniony lecz miał sporo siły. Można powiedzieć że był dość przystojny. Chodził zawsze ubrany na czarno, miał kolczyk w wardze po prawej stronie. I bliznę na szyi po nożu, dobrze pamiętał jak ojciec go zaatakował bo chciał pieniędzy, był jego pierwszą ofiarą, zabił swojego ojca i zakopał jego ciało w pobliskim lesie. To wtedy zrobił pierwszą lalkę, pierwszą która ożyła.

...

Rick szedł ulicą do swojej ulubionej kawiarni mając nadzieję że nie bedzie musiał z nikim rozmawiać. Obserwował bawiące się na ulicy dzieci i zastanawiał się gdzie sie podziali ich rodzice.

-Wyjątkowo nieodpowiedzialni. -pomyślał.

Tylko czekał aż jakieś dziecko wpadnie pod auto. Nagle jeden z chłopców potknął się i wylądował pod jego stopami.

-Uważaj jak łazisz- warknął do niego i poszedł dalej.

Wszedł do kawiarni zamówił czarną kawę i zajął miejsce na prawo od wejścia w którym nikt go nie widział. Na przeciw stolika była toaleta dla personelu. Cała kawiarnia była w ładnym stylu, wszystko było w kolorze ciemnego brązu. Duże okna miały w sobie kraty i można było je zasłonić delikatnymi zasłonami które jako jedyne były jasne. Na miejscu obok położył sporą torbę z której wyjął trzydziesto centymetrową lalkę i posadził obok siebie.

-Zobacz Will znowu ci zmęczeni ludzie idący z pracy -powiedział do lalki która nic nie odpowiedziała.

-Dobrze że ja tak nie musze -mruknął dość ciszej.

Posiadał on sporo pieniędzy dzięki swojej ciotce która nie miała dzieci a że on najczęściej ją odwiedzał to zostawiła mu po śmierci swój majątek w wysokości 15mln dolarów. Ona zaś te pieniądze miała po mężu którego otruła.

-Kochana cioteczka -pomyślał i napił się kawy.

-Dalej jesteś zły i nie bedziesz sie odzywał? -zapytał lalkę.

-Zasłoń okna za jasno tu -odezwał sie Will. -Jestem zły, dziwisz mi się? -zapytał zwracając głowę do mężczyzny i mrugając.

-Mówiłem ci żebyś nie wychodził z torby to nie słuchałeś -powiedział z wyrzutem Rick.

-Trzeba było tego psa zamknąć a nie pozwalać mu tak biegać po domu, mało co i bym nie miał ręki -prawie krzyczał oburzony.

-Przecież bym ci ją przyszył po za tym nic takiego sie nie stało -powiedział i napił się kawy.

Siedział tak rozmawiając ze swoją lalką przez jeszcze godzinę po czym poszedł do domu przez pobliski park czego pożałował. Nie lubił dźwięku roześmianych dzieci, sam się nigdy nie śmiał ze szczęścia i nie lubił tego u innych.

-Aaa -krzyknął gdy upadł na ziemię.

-O matko tak bardzo pana przepraszam, nic panu nie jest? -zapytała rudowłosa dziewczyna która wpadła na niego goniąc psa.

-Nie, nic mi nie jest -odpowiedział wstając, wycierając ręke brudną od krwi w spodnie i spojrzał na dziewczynę.

-Jakoś to panu wynagrodze, może da sie pan namówić na kawę?

-Chętnie, niedaleko jest kawiarnia możemy iść -powiedział widząc w niej swoją kolejną ofiarę.

-Jestem Rina -przedstawiła się i podała chłopakowi rękę.

-Rick -rzucił sucho, uścisnął dziewczynie dłoń i poszli. Torbe z Willem zostawił pod drzewem żeby mógł po prostu odejść.

Gdy byli już w kawiarni dziewczyna bardzo dużo o sobie mówiła, Rick sie zastanawiał jak można tak cały czas gadać, no nic musiał to jakoś wytrzymać.

Zbliżała się godzina 20 oboje wyszli z kawiarni a chłopak zaproponował że odprowadzi ją do domu. Szli powoli na dworze było szaro. Rick zaciągnął Rinę w ciemną uliczkę i wbił jej nóż w brzuch zatykając jej twarz ręką. Przekręcił go patrząc jak dziewczyna się wije z bólu. Sprawiało mu to wielką satysfakcję. Wyjął nóż i wbił jej między żebra po czym przesunął nim do brzucha z uśmiechem na twarzy. Dziewczyna już nawet nie krzyczała chciała już umrzeć. Nóż tym razem wylądował w jej oku, Rick wyjął je ostrożnie a potem drugie.

-Przydadzą się -puścił ją a ta spadła na ziemię gdy już nie żyła odszedł.

Wszedł do domu rozglądająć się za Rossem, ktoś musiał to posprzątać nie bedzie robił tego sam jeśli ma 17 lalek.

-Ross -zawołał.

-Jestem co sie stało -weź chłopaków i idźcie posprzątać.

Ross odszedł. Rick nie wiedział co lalki robią z tymi wszystkimi ciałami nie obchodziło go to, ważne dla niego były żeby nikt ich nie znalazł. Poszedł do swojej pracowni i usiadł na krześle przed niedokończoną lalką gdy nagle pojawił się Will.

-Jak było? -zapytał z ciekawością.

-Miałem jej już tak dość że poszło szybko. Mam oczy myślisz że będą pasowały? -zapytał nieczule.

-Tak byle żeby za szybko nie zgniły, nie rozumiem po co wkładasz ludzkie oczy jeśli możesz szklane -mruknął poirytowany.

-Tak jest ładniej -powiedział Rick i zajął się pracą. A Will przewrócił oczami i wyszedł.

Chłopak pracował przed kilka godzin aż zasnął z głową na jeszcze martwej lalce.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Jan 27, 2020 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Lalkarz Where stories live. Discover now