*Specjalne podziękowania dla OneTwo, Smitiego, Jurrosa oraz Polexowi z Discorda*
---------------------------------------------------------
Baza na Ryloth. Luki i jego drużyna odpoczywają w kajutach. Nagle włącza się alarm który budzi Lukiego oraz resztę jego drużyny.
"Co się dzieje?!"- Pyta Luki kaprala.
"Nie wiem co! Szybko, do zbrojowni po pancerze i broń!"- odpowiada Six.
Wszyscy pobiegli za Sixem. Wzięli ekwipunek i ruszyli pod wyjście z bunkra. Gdy podeszli Six usłyszał droidy które podkładały materiały wybuchowe. Zaur za to usłyszał dziwny dźwięk w korytarzu. Smitson zauważył otwarty szyb wentylacyjny.
"Mam plan."- Powiedział Six.
"Ja popilnuję wejścia, Zaur ty pójdziesz zobaczyć kto tam jest a Luki i Smitson pójdziecie przez ten szyb."
"Tak jest sir!" Odpowiedzieli żwawo.
Gdy Smitson oraz Luki weszli do szybu a Zaur poszedł sprawdźć co to za dziwne odgłos, nagle droidy zdetonowały wejście do bunkru. Na szczęście wybuch był na tyle słaby że nic mu się nie stało tylko zakurzył się pancerz. Lecz to problemem były droidy które powoli wchodziły do bunkru. Tymczasem Zaur poszedł sprawdźić co to za odgłosy. Nagle zobaczył cień który się dość szybko zbliżał. Postanowił się schować za ścianą. Tajemnicza postać nagle się wyłoniła... Okazało się ze był to porucznik David!
"Co tutaj robisz żołnierzu?"- spytał porucznik.
"Chciałem sprawdzić co to za odgłosy, przecież atakują nas blaszaki."- odpowiedział Zaur.
"Słuszna decyzja. A gdzie reszta twojej drużyny?"- spytał ponownie David.
"Bronią wejścia do bunkru"- odpowiedział Zaur.
"Więc na co czekamy? Trzeba im pomóc"- powiedział porucznik.
Rzucił mu batonik energetyczny i pobiegli dalej. Tymczasem Luki i Smitison doszli do centrum komunikacji oraz panel sterowania.
"Jesteśmy w centrum komunikacji i panelu sterowania sir."- powiedział Luki do komunikatora.
"Dobrze. Zróbcie coś tam, ja będę odpierał falę wroga. Ale pośpieszcie się."- odpowiedział kapral Six.
Zastanawiali się chwilę aż w końcu zaproponował Luki aby zamknąć wszystkie wejścia.
"Dobry pomysł. Zrób to i zmykamy"- potwierdził Smitson.
Tak jak powiedział tak zrobił.
"A co jak droidy dotrą tutaj?"- spytał Smitson.
"Hmmm... dobra mam pomysł, wysadzisz ten komupter."- zaproponował Luki.
"Na to czekałem"- przytaknął Smitson.
Podłożył ładunki wybuchowe i weszli spowrotem do szybu.
"Czas na jebjebjeb!!!"- powiedział Smitson po czym kliknął w przycisk detonatora. Porucznik David oraz szeregowy Zaur dotarli do Sixa.
"Ileż można było czekać?!"- spytał żartobliwie Six.
Rozpoczeli ostrzał, niestety było zbyt wiele droidów. Nagle z szybu wentylacyjnego wyskoczyli Smitson i Luki którzy rzucili granaty w wrogów.
Niestety poleciały w inną stronę.
"Do włazu szybko!- rozkazał Six.
Pobiegli szybko do włazu. Zgubili droidy ale właz był zamknięty.
"Luki, otwórz ten właz"- powiedział Six. Luki akurat był hakerem więc znał się na takich rzeczach. Trochę się z nim trudził. W końcu udało mu się odworzyć właz.
"Więc co teraz?"- spytał porucznik David.
Nagle z komunikatora rozległ się komunikat: "Uwaga uwaga! Cały personel oraz żołnierze mają zgłosić się do hangaru. To jest rozkaz!"
"Na co czekamy? Chodźmy!
"Wydaje mi się że to pułapka..."- odpowiedział Zaur.
"Warto zaryzykować."- powiedział Smitson.
Więc poszli. Okazało się że nie była to podpucha. Gdy weszli podszedł do nich admirał Steve.
"Dobrze że jesteście. Rozpoczynamy ewakuację. Wsiadajcie do kanonierek!"- poinformował ich admirał. Gdy weszli Luki wyciągnął batonik energetyczny i powiedział: "Jak długo na niego czekałem..."
---------------------------------------------------------
Pierwszy rozdział już wkrótce...
YOU ARE READING
Star Wars. Strażnicy Pokoju
Science FictionKsiążka "Star Wars. Strażnicy Pokoju" opowiada o drużynie komandosów dowodzącej przez kaprala "Sixa" oraz o innych członkach drużyny: Szeregowego "Smitsona", "Zaura" oraz "Lukiego". Będą oni musieli stanąć w obliczu niebezpieczeństwa ze strony Separ...
