Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.
Haine
Minęło naprawdę dużo czasu dlatego przestałem już liczyć godziny od kiedy pojazd w którym byliśmy zamknięci się poruszał. Na moich nadgarstkach znajdowały się ciężkie kajdany ,jedynym plus był taki ,że były one zapięte z przodu a nie za moimi plecami, umożliwiało mi to uspokajanie Axela gdy zaczynał się wierzgać lub płakać przez sen. Po tym co mu podali nadal się nie wybudził. Leżał głową na moich kolanach wtulając się prawdopodobnie w ciepło mojego ciała.
Byłem tak skupiony na pilnowaniu czy nic nie jest młodemu ,że przeoczyłem moment w którym ktoś wszedł do powozu zbliżając się do klatki w której byliśmy zamknięci. Tak było nikt inny jak Markus patrzył się na mnie z dezaprobatą zmieszaną z kpiną. -Boże nie myślałem ,że po tym co kiedyś się wydarzyło doczekam jeszcze widoku Hainego który przejmuje się kimś poza sobą. -Zamknij pysk ! - Oj no co się dzieje młody jest dla ciebie kimś ważnym, co? - CO?! Nie zresztą niech to cię to ,nie obchodzi. - No co ty , przyjacielowi nie powiesz? - Nie jesteśmy już przyjaciółmi.
- Ał , zabolało jak możesz to tak spokojnie mówić. - Dlaczego? Ty się jeszcze kurwa pytasz czemu ! - Dobra już spokój , nie bulwersuj się tak bo żyłka pierdząca ci pęknie. A co do niego to naciesz się nim ,bo potem trafi w moje ręce. - Po co ci on! To tylko zwykły dzieciak , znajdziesz sobie kogoś znacznie lepszego , on jest nadpobudliwy i nieposłuszny będzie ci tylko nie potrzebnie stwarzał problemy.
-Nie martw się osobiście go wychowam ,i już nie będzie taki chop siup do przodu jak dotychczas. A co do tego co chce z nim zrobić czy to nie oczywiste, uwielbiam kolekcjonować jak każdy niezwykły nabytek trafi do mojego jak mniemam pokaźnego haremu. - Wydaje mi się ,że w tym temacie nie masz nic do powiedzenia. -A co zemną? -Sam się wkrótce przekonasz. A poza tym przyszedłem tu tylko po to aby obwieścić wam ,że może trochę bujać bo właśni wjeżdżamy na statek
Axel
Obudziły mnie mocne turbulencje oraz niemiłosierny ból głowy. Gdy otworzyłem oczy pierwsza rzeczą którą zobaczyłem była twarz Hainego. Nasze spojrzenia spotkały się ze sobą pozostawiając nam chwile ciszy. Kiedy do mnie dotarło ,że leżę mu na kolanach, moje ciało samoistnie zaragowało gwałtownie podnosząc się, co dopiero później miało swoje skutki i szybką refleksje ,że był to bardzo zły pomysł.
-G-gdzie my j-jesteśmy? - Aktualnie na statku ,chodź płyniemy już tak długo ,że możliwe iż zaraz znów będziemy na lądzie. -Ach, okej. Ja.... -Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego się wróciłeś. Teraz jest nas dwóch gdybym był sam to jest możliwość ,że udało by mi się stąd uciec. - Myślisz ,że jestem gorszy i nie dam rady uciec?! Dam sobie świetnie radę więc nie zachowój się jakbym zabił ci matke!
Po przemyśleniu tych słów strzeliłem się mentalnie w czoło. Boże ale ze mnie delbil, tyle innych opcji a ja musiałem powiedzieć akurat to!
-Haine ja prze..... - Zamknij się nie udawaj ,że dasz radę, znam cię już długo i wiem ,że nie dasz sam rady ,a mówisz tak tylko żebym był bezpieczny. Dzieciaku czy ty w ogóle przejmujesz się swoim życiem! Chodź raz do kurwy nędzy pomyśl o sobie a nie o innych ! I obiecuje ci,że ucieknę stąd , ale nie sam . Zbiorę cię ze sobą, uciekniemy razem. Tak ja żeśmy się tu wpakowali. - Ja...... - Idź na razie jeszcze spać ,bo będziesz potrzebował naprawdę wiele siły. Zobaczysz ,jeszcze wrócimy do ojczyzny.