1. Dzień Szoku

78 6 1
                                        

Szczerze nie rozumiem co się niedawno stało z moim życiem. Nazywam się Chris i od niedawna rodzi się tu wiele pytań. Skąd wiedziałem że rzuci mnie dziewczyna? Skąd wiedziałem że nauczycielka od fizyki zrobi nam dzisiaj kartkówkę? Skąd na moim karku wziął się numer 11 i dlaczego każda osoba na ulicy ma podobny tatuaż, ale zawsze z inną liczbą. Zawsze przechodząc po rynku mojego Canyontown widzę taką osobę. I zawsze potrafię odczytać wszystkie myśli krążące w głowie takiej osoby. Mam często przy tym dobrą zabawę, co nie zmienia faktu że sam nie mam pojęcia skąd to się wzięło. Czy to jakaś nowa moda? A nawet jeśli tak to co się kurwa stało że też mam ten tatuaż w idealnie tym samym miejscu co wszyscy? Jest to dla mnie totalnie niezrozumiałe. Mój dobry ziomek o imieniu Willie ma podobny problem. Ma na karku 66 i od niedawna nic go nie rusza. Gdy 2 dni temu na treningu bokserskim mieliśmy sparing, to jak zawsze go okładałem. Ale on był wtedy nie do pokonania. Krew mu się leje po twarzy, cały w siniakach a on dalej stoi z uśmiechem na twarzy. Nic kompletnie nie czuł. Trener nawet pytał czy wszystko z nim ok, a on się tylko zaśmiał. Ostatnio też mieliśmy sytuację, że szliśmy po jednej z niebezpiecznych dzielnic naszego miasta. Wyskoczyły na nas 4 osoby, powaliły nas na ziemię i zaczęły bić po twarzach. Zabrali nam telefony i uciekli. Ja tam leżę zapłakany, wszystko mnie boli, a Willie tylko powiedział "szkoda trochę tego telefonu". Nie byłem w stanie tego zrozumieć, tak jak wszystkiego co dzieje się w Canyontown od 3 dni. Moja koleżanka Rose miała na karku 33 i potrafiła bardzo szybko biegać. Naprawdę szybko. Mieszkała na obrzeżach miasta, a szkoła była 10km od jej domu. Dobiegała do niej w 5 sekund. Potrafiła przebiec się na drugi koniec USA podczas przerwy lunchowej i wrócić na lekcje. Jednak to nie wszyscy znajomi z supermocami. Był jeszcze nauczyciel od biologii - Charles Tonnberg z numerkiem 55, i ten był naprawdę chory od kiedy dostał ten numerek. Podczas opowiadania nam o kosmosie, zaczął gadać o Jowiszu, i automatycznie przez dach uciekł z pracowni. Naprawdę, chłop nagle się uniósł do góry i znikł, ktoś przez okno zauważył jego zniknięcie w chmurach. Po pół godziny wrócił z tekstem "dzieciaki, byłem na Jowiszu"
Powiedział że jedzie z tym do gazety, wysmiali go oczywiście ale on za wszelką cenę chciał to udowodnić.
Zabrał wystraszonego dziennikarza na wycieczkę na Saturn. Chłop oczywiście umarł, a Tonnberg wrócił cały i zdrowy i nam to opowiedział. Byliśmy zdziwieni i chcieliśmy żeby poleciał na Marsa i nam to nagrał. Zgodził się. Bez skafandra, bez żadnego sprzętu, tylko w skórzanym płaszczu. Nagrał, wrócił i na następnej lekcji puścił nam to nagranie na projektorze. Byliśmy zszokowani. Wczoraj po powrocie do domu zacząłem szukać w pokoju paczki Marlboro, której nie umiałem znaleźć. Znalazłem pod łóżkiem jakąś małą książkę pod tytułem "7 Liczb"
I moje życie się zmieniło.

7 Liczb Where stories live. Discover now