Rozdzial 1

10 0 0
                                        

{1.}

Przyłożyłam do zimnych policzków dłonie i delikatnie je potarłam. Były zaczerwienione przez lodowate powietrze na zewnątrz. Zdecydowanie marzyłam o tym żeby zima wreszcie dobiegła końca. Rozpięłam kurtkę i weszłam do pierwszych drzwi na korytarzu. W środku nikogo nie było, więc od razu wyszłam i zaczęłam swoje poszukiwania. Długo jednak nie trwały, ponieważ zauważyłam panią Regine.
- Dzień dobry! - zawołałam. - Widziała pani moją mamę?
- Jest w bawialni. - odpowiedziała po krótkim namyśle.
Później zniknęła za drzwiami prowadzącymi do kuchni. Bawialnia była na końcu korytarz. Szybkim krokiem ruszyłam w tamtą stronę. Drzwi były zamknięte, więc nie czekając na pozwolenie weszłam do środka. Przychodziłam tu tak często, że wszyscy zdążyli się już przyzwyczaić do tego, że nie pukam tylko wchodzę jak do siebie. Robiłam to chyba tylko dla tego, że moja mama miała tu wysoką pozycje. Mama stała po środku pokoju i przyglądała się ścianą. W pokoju panował kompletny chaos. Na podłodze rozwinięta była folia, a gdzieniegdzie na niej wylana farba. Uniosłam jedną brew i weszłam do środka. W powietrzu czuć było zapach farby.
- Czemu tak tu brudno? - mruknęłam.
Trudno było nie zauważyć, że jest remont. Zapytałam o to tylko dlatego, że chciałam zasygnalizować swoje wejście. Mama odwróciła do tyłu głowę i uśmiechnęła się do mnie tym swoim promiennym uśmiechem. Zawsze emanowała pozytywnym myśleniem i dobrocią. Byłyśmy kompletnie różne. Często się zastanawiałam jakim cudem byłyśmy spokrewnione. Zawsze tłumaczyłam sobie, że to geny taty nas poróżniły.
- Lanore, co tu robisz? - zapytała szczerze zaciekawiona.
Ciężko westchnęłam omijając plamę czerwonej farby. Nie chciałam zamienić swoich czarnych butów w czerwony badziew.
- Muszę iść na zakupy.
- Czego potrzebujesz?
- Hm... - udałam, że się zastanawiam, chociaż doskonale wiedziałam. - Czarna koszulka na ramiączkach i czerwony sweter. - zaśmiałam się. - Tym razem naprawdę tego potrzebuje, mamo.
- Gdy szłaś w zeszłym tygodniu na urodzinową imprezę Niny mówiłaś tak samo. - zauważyła. - Gdzie tym razem się wybierasz?
- Do kina. - odpowiedziałam uśmiechając się. - Chris wreszcie mnie zaprosił.
Usłyszałam za plecami parsknięcie. Wystraszona obróciłam się i zobaczyłam po drugiej stronie pokoju chłopaka, który na mnie patrzył. Śmiał się ze mnie. Co za dureń. Podsłuchiwał! Jak mogłam go nie zauważyć gdy tu weszłam?
- Lanore, w kinie i tak nie zobaczy w co jesteś ubrana, a na dworze będziesz miała kurtkę.
Obróciłam się z powrotem w jej stronę i błagalnie na nią spojrzałam.
- Mamo, Chris jest... doskonały. - powiedziałam ściszonym głosem i zabawnie poruszyłam brwiami.
Moja rodzicielka wybuchnęła głośnym śmiechem. Zakryła ręką usta, żeby stłumić swój śmiech.
- Kochanie, jesteś naprawdę mistrzynią w przekonywaniu, ale nie dam ci pieniędzy.
Westchnęłam po czym usiadłam na krześle niedaleko niej.
- Przyszłam tu prosto ze szkoły. Jestem głodna i wykończona.
- Jest weekend. Nie byłaś w szkole.
- Przybyłam z Alaski. - westchnęłam teatralnie.
- Lanore, bardzo nudziło ci się w domu?
- Nie byłam w domu tylko u Niny.
- Poczekaj tu na mnie, przyniosę ci herbatę i pieniądze, ale to ostatni raz.
- Jesteś kochana mamo. - wyszczerzyłam się.
Chrisa znałam od niedawna, ale od niepamiętnych czasów się w nim podkochiwałam. Był moim ideałem, chociaż Nina cały czas mnie pytała, co ja w nim takiego widzę, a widziałam wiele. Był szczupły, wysoki, miał niebieskie oczy i kręcone blond włosy. Gdy się uśmiechał po prostu nie mogłam oderwać od niego wzroku. Usłyszałam jak chłopak za moimi plecami przeklina. Spojrzałam na niego przez ramię i się uśmiechnęłam. Szatyn miał na twarzy farbę, którą musiał przez przypadek się pochlapać.
- Do twarzy ci w czerwieni. - zachichotałam.
Spojrzał na mnie unosząc brew.
- To miał być taki żart? Nie śmieszny.
Wytarł sobie twarz w koszulkę i przez kilka długich sekund widziałam jego wyrzeźbiony brzuch. Przyjrzałam mu się dokładnie i wydawało mi się, że skądś go kojarzę, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Może gdyby nie był pobrudzony farbą i miał czyste ubrania przypomniałabym sobie.
- Przywykłem do tego, że dziewczyny się gapią, ale ty zdecydowanie przeginasz.
- Uważaj, żebyś nie zrobił sobie krzywdy tym pędzlem. Widać, że nie jesteś najlepszym malarzem.
Miałam nadzieję, że uraziłam jego dumę.
- Uwierz mi, kochanie, ale jestem dobry w bardzo dużej ilości najróżniejszych dziedzin. Potrafię bardzo dużo.
Zaśmiałam się kręcąc głową.
- Zdecydowanie chwalenie samego siebie wychodzi ci perfekcyjnie.
Chłopak przeczesał wolną ręką ciemne włosy i uśmiechnął się ironicznie. Chciał coś powiedzieć, ale do pokoju weszła moja mama. Trzymała w ręku dwa kubki z herbatą. Wstałam z krzesła i wzięłam od niej jeden. Herbata była letnia, więc od razu się napiłam. Drugi kubek podała temu chłopakowi.
- Poznaliście się już, prawda? - zapytała z uśmiechem na ustach. - Mam nadzieję, że nie macie do siebie żadnego urazu.
- Jakiego urazu? - zdziwił się szatyn.
- Lanore zadzwoniła na policję, gdy ty malowałeś ścianę. - powiedziała z nie ukrywanym zdziwieniem.
Zakrztusiłam się piciem i spojrzałam na chłopaka.
- Och, to Lanore była tak miła. - zawołał ze sztucznym uśmiechem.
- Wiedziałam, że skądś cię znam.
- Aron mieszka od miesiąca naprzeciwko nas.
Teraz już go kojarzyłam. Idiota, który puszcza głośno muzykę to on. W dodatku maluje mury. Zdecydowanie nie zostaniemy przyjaciółmi. Mama podeszła do mnie i dała mi sto złoty.
- Ja już pójdę. - stwierdziłam, patrząc na mamę.
Mój humor uległ zmienię. Idiota, Aron był tego przyczyną. Gdy wrócę do domu muszę pamiętać o tym, żeby podziękować mamie za powiedzenie mi o tym, że jest on tu za karę. Na pewno nie będę tu wpadać tak często jak dotychczas. Spotkanie tego naburmuszonego chłopaka nie jest jedną z najprzyjemniejszych rzeczy jaką można zrobić. Pożegnałam się z mamą, po czym poszłam z Niną na zakupy.

***

Pierwsze spotkanie Lanore i Arona. :D Mam nadzieje, że opowiadanie wam się spodoba. :)
Komentujcie i lajkujcie.
Jeśli macie jakieś pytania to zapraszam na aska. :3
http://ask.fm/adminkanika1

Nika

.Stories to obsess over. Discover now