Alice, pośpiesz się bo zaraz ósma!
W całym domu dało się słyszeć krzyk mamy dwunastoletniej, niskiej dziewczynki o bląd włosach.
Ala, bo tak mówiła na nią polska koleżanka Zosia. Zebrała wszystkie książki i jednym ruchem upchała je do plecaka. Ledwo się zmieściły! Uczesała włosy w niesfornego kucyka i zjechała po poręczy od schodów, pożegnała się z mamą i wybiegła na dwór. Zaraz się spóźni na autobus!
W ostatniej chwili Alice wskoczyła do pojazdu i z ulgą zajęła miejsce siedzące. Jak ona nienawidzi autobusów!
Wreszcie dotarła na miejsce, szkoła! Dokładnie to do szkoły magii!
Na pierwszej lekcji czyli biologi uczyła się razem ze swoją klasą zaklęcia które sprawia, że rośliny rosną szybciej, Ala dostała z tego szóstkę! Po przerwie zaczęła się lekcja obrony przed czarną magią, młody pan nauczyciel James uczył dzieci jak unikać złych zaklęć.
Ostatnią lekcją była lekcja latania, wszyscy założyli swoje magiczne skrzydła i próbowali zrobić podwójną pętlę, całej klasie dobrze poszło.
Po ostatnim dzwonku większość uczniów zaczęła kierować się do świetlicy, w tym również Ala wraz ze swoimi przyjaciółmi. Po chwili zostawiły plecaki i poszły na obiad, a tak na prawdę biegły. Nie chciały stać za szeregami pierwszaków, wbiegły w ostatniej chwili rozdzielając dwie grupy młodszych uczniów.
- Chwila, chwila, nie ma wpychania się w zastępy moich pierwszaków - rzekła nauczycielka pilnująca dzieci ze świetlicy gdzie znajdowali się młodsi uczniowie.
- Przepraszam, ale byłyśmy tutaj pierwsze - powiedziała Rose jedna z przyjaciółek Ali.
- Nie, nie, nie - to my byliśmy tutaj pierwsi - już na koniec!
- O nie!- powiedziały chórem biedne szóstoklasistki czyli paczka Alice, pierwszaków było bardzo dużo...
Gdy już nadeszła ich kolej, jak zwykle Alice nie znalazła nic dla siebie w dzisiejszym menu i wzięła okropnie drogie, latające pierogi, była wegetarianką. Reszta z jej paczki brała obiad na kreskę czyli obiad do zapłacenia później bo nie miały pieniędzy👍🏾. Wszystkie usiadły przy ulubionym stoliku, zaczęły plotkować i bawić się w szkołę dobrego wychowania uwielbiały tą starą zabawę. Rose była panią która oceniała zachowanie dzieci, a reszta była uczniami, którzy próbowali być kulturalni. Bawiły się genialnie! Siedziały długo na stołówce chodź dawno zjadły obiad, aż w końcu przyszła pani Mary i wszystkich wygoniła na świetlicę lecz zamiast tam podążać udały się do jakiejś innej sali i zaczęły ćwiczyć zaklęcia.
Po kilku minutach Alice rzuciła zaklęcie obronne lecz niestety trafiła w zabytkową wazę, próbowała ją naprawić ale poginęły niektóre kawałki.
Nagle ktoś zapukał do drzwi
- Co mamy robić zapytała Violet ( przypominam jedna z przyjaciółek Alice )
- Uciekajmy przez okno!- krzyknęła zdesperowana Alice.
Wszystkie przyjaciółki kolejno zaczęły wyskakiwać przez okno, potem pobiegły przez dziedziniec i przez kolejne okno wskoczyły do świetlicy.
Niestety zauważyła je okropnie niemiła dziewczynka, nikt jej nie lubił.
- Proszę Pani one wchodzą przez okno!- zawołała czwartoklasistka, skarżypyta.
- Marsz do dyrektora-zawołała Pani która zauważyła już tylko głowę Violet.
-Ale proszę Pani- nie dokończyła Ala bo pani jej przerwała.
- Nie ma dyskusji!
Dziewczyny były skończone. Nikt nie lubił Pana dyrektora (tylko pani Mary).
Dziewczyny dotarły do drzwi gabinetu i zapukały nieśmiało do drzwi.
- Proszę- odezwał się surowy głos
- Dzień dobry- odezwała się Alice bo innym strach odebrał mowę.
- Słyszałem, że narobiłyście dużo zamieszania-powiedział dyrektor.
- To prawda-odezwała się Rose.
- Za karę musicie napisać 100 razy nie będę przechodziła przez okno.
- Znowu?-odezwały się chórem przyjaciółki.
Ten dzień to totalna porażka - westchnęła Ala.
ESTÁS LEYENDO
Przygody szkolnej paczki Alice
HumorDwunastoletnia Alice i jej przyjaciółki przeżywają dużo przygód w szkole, niektóre są smutne, inne wesołe, a nawet śmieszne. Książka jest pisana na żywioł więc kolejne rozdziały nie będą pojawiać się regularnie.
