Głośny dźwięk skrzypiącego krzesła niespodziewanie dotarł do moich uszu, wraz z uczuciem przygniatającej ciężkości na plecach, która stała się jedną z bardziej irytujących rzeczy począwszy od dzisiejszego poranka. Chcąc nie chcąc, powoli podniosłem swoje powieki, podczas, gdy mój wzrok próbował się wyostrzyć. Jednak jedyne, co byłem w stanie w tym momencie zobaczyć, to moje czarne kosmyki włosów opadające na twarz. Nie do końca się orientowałem, co się dzieje wokół mnie. Jednak chwilę później usłyszałem hałas, a sekundę po tym śmiech za sobą.
Ciągle nie mogłem pojąć, co się w tym momencie działo, ani gdzie byłem. Podejrzewam, że wyglądałem śmiesznie, rozglądając się energicznie dookoła nieobecnym spojrzeniem. Co się dzieje?, pomyślałem głupio. Śmiech się nasilił, więc chcąc, przynajmniej prowizorycznie połapać się w sytuacji, wszystkimi swoimi siłami próbowałem podnieść swoją głowę z twardej powierzchni.
Z powodzeniem.
Wyczułem mocny zapach deski i tuszu, więc mimowolnie zmarszczyłem brwi. Nie było to niczym przyjemnym i nie rozumiałem, jakim cudem udało mi się w ten sposób zasnąć. Zdołałem jeszcze przeczesać swoje - na tamten moment - rozwalone na wszystkie strony włosy, oczywiście przez spanie na nienadającej się do tego płaszczyźnie. Ławka? Nie było to niczym przyjemnym, szczególnie, że nigdzie nie widziałem swojej poduszki w jasne, infantylne wzorki.
Dopiero wtedy zrozumiałem, gdzie się znajdowałem.
No tak. Lekcja wychowawcza. Nie było w tym nic dziwnego, że zasnąłem. Tym bardziej, że dzisiejsza noc nie należała do tych najlepszych. Choć trudno było określać ją w taki sposób, gdy nie różniła się tak naprawdę szczególnie od moich poprzednich. Czyli spaniem tyle, co nic, jeśli oczywiście w ogóle. Bywało i tak, dlatego często kończyłem w takim sposób, całkiem wykończony i nieświadomy niczego.
Nie miałem jakiegoś poważniejszego powodu czy problemu ze spaniem. Ot, telefon pod kołdrę i czas zleciał, zanim zdążyłem się zorientować, która była godzina. Było to najbardziej typowe zachowanie w moim wieku, co oczywiście zdążyłem szybko wyłapać wśród innych uczniów, na których, tak samo jak mi, na na oczach malowały się nie ładne worki.
Tak wyglądała moja codzienność. Nieprzespane noce w internecie, aby później to nadrabiać śpiąc na lekcjach. Ale pasowało mi to.
Oczywiście, domyślałem się, że nauczyciele przez to nie koniecznie za mną przepadali. Zapewne uważali mnie za osobę, która jest arogancka i nie szanuje ich -ciężkiej- pracy. Niestety nie mogłem zaprzeczyć; mieli rację. Tak naprawdę, miałem to szczerze gdzieś. Tą szkołę i ludzi, którzy do niej chodzą. Na moje szczęście, to ostatni rok chodzenia tutaj. Wytrzymam tą męczarnie i zmienię środowisko, tak myślałem.
Za sobą mogłem usłyszeć ciche szepty, w których z łatwością wychwyciłem co poniektóre słowa. Między innymi takie jak "on", "co za...", "on chyba jakiś...". Irytujące. Po prostu użyjcie mojego imienia, to takie proste. Przecież to było oczywiste, że mówili o mnie. Dlaczego tak bardzo starali się ten fakt ukryć?... Tylko co tym razem? To, że spałem na lekcji? To, jak wyglądam? Westchnąłem cicho, przekładając ciężar swojego ciała na kaloryfer po mojej lewej stronie.
Sprawiło to tylko, że poczułem się jeszcze bardziej śpiącym, ale przynajmniej dawało mi trochę więcej ciepła. Była wczesna zima, więc czarne bluzy powoli przestały mi wystarczać. Przydałaby się kurtka, na którą, w tym momencie, tęskno spoglądałem. Była wywieszona na klasowym wieszaku, a ja oczywiście nie miałem możliwości zakładania jej na lekcji. Przynajmniej na znacznej większości, bo oczywiście otyli nauczyciele nie potrafią pojąć, że ich gruby tyłek grzeje ich znacznie bardziej niż mój własny. Westchnięnie. Tym bardziej, że ta zakichana szkoła nie ma pojęcia, jak wygląda dobre ocieplenie. Za każdym razem, gdy tu przychodzę, na moją skórę na kilka godzin pojawia się gęsia skórka.
YOU ARE READING
Niezręczny Romans | bxb |
RomanceJonathan to uczeń trzeciej klasy gimnazjum, który nigdy nie był rozmownym typem. To sprawiło, że nigdy tak naprawdę nie miał prawdziwych przyjaciół, nie wspominając o partnerze. Nadmierna wrażliwość i aroganckie podejście do świata nie pomaga. Nicze...
