Nie tak miało być... #1

108 4 2
                                        

Dzisiaj mam Wam do zaoferowania tak zwaną jednorazówkę. Opowiadanie jest zamkniętą całością, nic dalej już nie będzie. Ale może będzie moja autorska wersja innej sytuacji? Stąd ta jedynka w tytule.

 Nie jestem z niego w 100% zadowolona. Treściowo zawarłam wszystko to, co chciałam, ale warsztatowo... wiem, że napisałam w życiu lepsze rzeczy, jednak... gdybym miała wprowadzać poprawki do osiągnięcia doskonałości, trwałoby to w nieskończoność, a zależało mi, żeby zdążyć z opublikowaniem przed dzisiejszym odcinkiem :D 

Fabuła zaczyna się po zakończeniu odcinka 1453. Nie wszytko zgadza się z serialem, bo zaczęłam to pisać jeszcze przed emisja tamtego odcinka, więc nie znałam wszystkich okoliczności towarzyszących. Wybaczycie prawda?

Jestem bardzo ciekawa, czy widzicie to tak, jak ja. Czy wręcz przeciwnie?



Otworzyła drzwi do mieszkania i powoli weszła do środka. Z kuchni dochodziły głosy. Uśmiechnęła się do siebie blado, gdy Basia oburzała się, że Paweł coś źle pokroił. Wzięła głęboki wdech i wyszła zza rogu.

– Cześć.

– Dobrze, że jesteś, właśnie zrobiłam kolacje. – Dziewczynka uśmiechnęła się do niej. – Paweł, mówiłam ci, że nie tak...

Chwilę później usiadła przy stole i katem oka spojrzała na Zduńskiego. Prawie trzy godziny spędziła, chodząc po mieście i próbując opanować emocje i myśli. W kółko, tak jak niemal każdego dnia, powtarzała sobie, że Paweł jest w zupełnie innym miejscu w życiu, że sporo przeszedł i ma prawo bać się deklaracji, które do tej pory zawsze go zawodziły, bać się budować rodzinę, której trwałości nikt nie mógł mu zagwarantować. Tylko... co miała zrobić z własnymi marzeniami i pragnieniami?

– Nie smakuje wam? – Basia spojrzała na nich, kiedy zdecydowanie więcej czasu spędzali wpatrując się w swój talerz, niż faktycznie jedząc.

– Co? Nie, jest pyszne.

– To dlaczego tak milczycie? Pokłóciliście się?

– Nie.

– Nie – natychmiast odpowiedzieli zgodnie.

– Czyli się pokłóciliście – stwierdziła, wzdychając.

– Baśka.

– No co? Przecież nic nie mówię. – Sięgnęła po swój kubek herbaty. – Idę zająć łazienkę – zaczęła ponownie kilkanaście minut później. – A wy porozmawiajcie?

Gdy zostali sami jeszcze przez dłuższą chwilę siedzieli w milczeniu. W końcu blondynka podniosła i zaczęła sprzątać ze stołu. Kątem oka zarejestrowała jak Paweł podnosi się z krzesła i po kilkukrotnym przejściu pokoju tam i z powrotem w końcu siada na kanapie. Miała wrażenie, że cały czas czuje na sobie jego spojrzenie.

– Julka, ja nie chcę się z tobą kłócić – odezwał się, kiedy kończyła wstawiać naczynia do zmywarki.

Dokończyła, wcisnęła kilka guzików i odwróciła się do niego, opierając się plecami o szafkę.

– Przecież się nie kłócimy.

– Nie, ale... Usiądziesz?

Westchnęła i w końcu zajęła miejsce obok niego.

– Julka... kocham cię. Chcę żeby tak zostało, ale... zrozum...

– Rozumiem – przerwała mu, odzywając się cicho. – Paweł, ja wiem, że nie raz się sparzyłeś, że się zawiodłeś. Bardzo dobrze to wiem. Tylko... nie rozumiem dlaczego nawet nie spróbujesz pomyśleć inaczej.

You've reached the end of published parts.

⏰ Last updated: Oct 01, 2019 ⏰

Add this story to your Library to get notified about new parts!

Nie tak miało być...Stories to obsess over. Discover now