Zacznijmy od tego, że nienawidziłem jej z całego serca. Wywróciła moje życie do góry nogami nie pytając o zgodę, weszła jak do siebie, w brudnych butach, bez pukania. Zmusiła mnie do zmian, przemyśleń, wyrzeczeń. Byłem tchórzem bo tak było wygodnie. Tak mi się wydawało.
Wróćmy do początku.
Nienawidziłem jej i weszła w brudnych butach do mojego życia. Mojego, idealnego, życia.
Billie Jean była bardzo dziwnym przypadkiem. Miała przeciętne oceny, popełniała dużo błędów i jadła bardzo dużo niezdrowego jedzenia. I była w tym wszystkim perfekcyjna. Czy to ma sens? Mam na myśli to, że mimo tego że wszędzie zostawiała bałagan i notorycznie jadła zupki chińskie, była idealna. Billie Jean była chodzącym perfekcyjnym nieporządkiem. Na pewno każdy z was kiedyś zrobił okropny bałagan. Wszędzie porozwalane ubrania, porozrzucane książki, niedopita kawa sprzed trzech dni i zepsuta szafka, której nie chcę ci się naprawić.
A teraz wyobraźcie sobie, że nie zrobiliście tego przypadkiem. Że godzinami układaliście te wszystkie rzeczy, że ta bluzka z logiem Stonesów powinna leżeć na książce od matmy a płyta Bryana Adamsa od początku miała być podkładką dla tej niedopitej kawy sprzed trzech dni.
Taka była Billie Jean.
Perfekcyjna choć kompletnie nie pasuje do żadnej definicji.
Była jak diament, ale nieoszlifowany. Była cholernym arcydziełem niewpisującym się w żaden gatunek. Nie pasowała do żadnej szufladki. Nie pasowała do żadnego schematu. Pokazała mi jak być innym, zmieniła moje poglądy, moje podejście do wszystkiego. Mnie.
Powiem zupełnie szczerze, byłem dupkiem. Byłem chamem i robiłem wszystko by dała mi spokój. Trochę się jej bałem, ale ona była nieustraszona. Upadałem, pomagała mi wstać, odsuwałem się od niej, spychałem na trzeci plan a ona i tak wyciągała rękę kiedy potrzebowałem pomocy. Za to też jej nienawidziłem. Była nieperfekcyjnie perfekcyjna i do tego obrzydliwie odważna. Upadała tak samo jak ja, ale wstawała sama. Szła z podniesioną głową jak zasrana królowa za każdym pieprzonym razem. Jej sposób mówienia, jej zachowanie, spojrzenia, które rzucała, to wszystko krzyczało "hej ludzie jestem Billie Jean, jestem tutaj królową i możecie pocałować mnie w dupę!".
Cholera, była naprawdę odważna.
YOU ARE READING
puzzle L.H
FanfictionPoukładany chłopak i niepoukładana dziewczyna. Czymże jesteśmy, Luke'u Hemmingsie żeby nas układać? Jesteś częścią tej układanki? Testowała mnie. Jestem tchórzem. Chcesz być jej częścią, Luke'u Hemmingsie? Nie chcę. Daj mi rękę i po prostu bądźmy s...
