Prolog

14 1 1
                                        

Zaczęło grzmić, ciemne, gęste pokryte puchem chmury zasałanialy niebo. Tego wieczoru padał deszcz, oraz wiał delikatny wiatr. Wtedy to się stało, czarne nietoperze leciały w stronę miasta, a wszystko wokół nagle wycichło. Ona już wiedziała co nadchodzi, pokryta swoją szorstką koralową bluzą, weszła do opuszczanego magazynu, chciała przeczekać to co krążyło wokół ulic , ale było już za późno, a czarne jak smoła Kruki nadlatiwały w jej stronę, wiatr wiał coraz mocniej i mocniej,ciemne zielone liście drzew spadały dużymi płatami na ziemię, aż z nich  nic nie zostało prócz gałęzi . Morze było słychać z drugiego końca miasta, a,na niebie nie widać było żadnych gwiazd. Ona schowana, czekała aż to przejdzie. Spojrzała ukradkiem przez dziurę w ścianie ale jedyne co mogła zobaczyć to było czerwone jak krew niebo. Dziewczyna czekała w ukryciu, aż usłyszała grzmot,potem kilka kolejnych. Nagle coś uderzyło w magazyn w którym się znajdowała.
Straciła przytomność, po obudzeniu się leżała na niej twarda, ciężka, drewniana deska. Ona zaklinowana w niej nie wiedziala co robić, próbowała ja przesunąć ale nie miała na tyle siły. Zamknęła oczy i zaczęła płakać, rozmyślać co teraz będzie, czy ona tutaj umrze? Co na to jej rodzice, przyjaciele, znajomi? Jej życie stoi pod wielkim znakiem zapytania.

(*-*) Murderess Where stories live. Discover now