We've updated our Content Guidelines.
Review the latest guidelines to keep sharing stories safely.

Pierwsza i ostatnia.

15 0 0
                                        

Rozpakowuję walizkę i zaczynam wyjmować z niej różne rzeczy. Opakowanie po chipsach, żelkach, coca-cola i różne inne przekąski. A to dopiero pierwsza przegroda. Jest ona również najmniejsza. Powoli wyjmuję pudełka z różnymi skałami, które razem z Michałem znaleźliśmy w kosmosie, z największej przegrody. Układam je ostrożnie w szafce. Mam je jutro zabrać do analizy. Po kilku minutach wyjąłem już wszystko z torby. Przecierając oczy ze zmęczenia, jeszcze raz przeglądam całą torbę. Zmarszczyłem brwi, gdy zobaczyłam tam mały pomarańczowy kamyczek z ledwo widocznym, jaskrawo-różowym napisem żómop im. Podrapałem się po głowie, spoglądając w lustro. Podszedłem bliżej mojego odbicia i zacząłem patrzeć na kamyczek w lustrze. Swoją drogą, był bardzo ładny. Kompletnie nie wiedziałem, co oznacza napis na nim. Ponownie spojrzałem na kamień, wzdychając. Odłożyłem go na szafkę przy lustrze, obok zdjęć w ramkach. Szybko się obróciłem i pomaszerowałem do łazienki. Chcąc jak najszybciej znaleźć się w upragnionym, wygodnym, ciepłym łóżku szybko zdjąłem z siebie ubrania. Wskoczyłem pod prysznic. Oparłem się o przeszkloną ścianę i przekręciłem kurek. Powoli zaczęła lecieć na mnie upragniona, ciepła woda. Przymknąłem oczy i zacząłem liczyć. Po kilku minutach znajdowałem się już w swoim łóżku. Gdy powoli odpływałem do krainy Morfeusza, usłyszałem skrzypienie. Szybko otworzyłem oczy i zapaliłem światło. Przerażony patrzyłem we wściekłe, miodowe oczy wilka. Automatycznie się spiąłem i przełknąłem głośno ślinę. Ten jednak powoli zaczął się do mnie zbliżać. Sparaliżowany nie wiedziałem co zrobić. Chociaż nawet gdybym chciał coś zrobić, to nie mógłbym, ponieważ wilk wskoczył na łóżko. Ułożył się wygodnie na moich nogach i zaczął wąchać wszystko, co było na moim łóżku. Włącznie ze mną. Zamknąłem oczy, czekając na pewną śmierć. Usłyszałem wycie wilka, które katowało moje uszy. Po chwili poczułem śluz na szyi. Jezu co on robi? Otworzyłem oczy, nie czując na sobie żadnego ciężaru. Spojrzałem przed siebie, na drzwi. A raczej ich brak. Co do diaska? Zacząłem się szybko rozglądać, czując, że nie jestem w swoim domu. Poczułem, jakbym leżał na kamieniu. Co w sumie było prawdą. Chwila, co? Zerwałem się z łóżka, rozglądając się na boki. Jakby cały dom był z kamienia! Przekląłem siarczyście na głos.
- Jesteś normalny? Śpisz, gdy za oknami wojna? Czy ciebie już kompletnie powaliło? - usłyszałem głos, którego źródła nie mogłem znaleźć. - Imbecylu, spójrz na dół — spojrzałem tam, gdzie kazał mi ten głos. Nabrałem więcej powietrza, gdy zrozumiałem, że to ten wilk. Swoją drogą napluł mi na twarz. - Ubieraj się i chodź szybko, ludzie nas potrzebują — warknął, wskazując nosem porozrzucane na kanapie ubrania, obok których leżało coś podobnego do zbroi. - No ubieraj się, nie słyszysz wrzasków?! - krzyknął. Albo zawarczał, nie wiem jak to określić.

Zgodnie z jego poleceniami, jak najszybciej ubrałem tą ala zbroję (która swoją drogą była ze skóry). Wspominał coś o jakiejś wojnie... Czekaj, wojnie?! Mamy 1969! Niedawno się zakończyła, a tu już kolejna?! Wilk o szarej sierści zaczął biec, więc czując, że mogę mu zaufać, zacząłem biec za nim. Śmieszne. Ufam wilkowi. Zmarszczyłem brwi, gdy wyszedłem z pomieszczenia ze skały i prawdopodobnie całego „domu". Kątem oka widziałem, że wszystkie domy były takie same i taki jak ten, w którym się znajdowałem — ze skały. Starałem się nadążyć za wilkiem, kiedy skręcił jednak na jakąś polanę. Pobiegłem też tam, za nim. Zauważyłem ogromną grupę ludzi, a obok nich wilki. A za drzewami były schowane... Dinozaury?! Gdzie ja jestem, do jasnej anielki? Widziałem, jak ludzie rzucają w górę kamieniami, z całej siły. Spojrzałem w tamtym kierunku. Prawie zemdlałem, gdy zobaczyłem meteoryt. Zamknąłem oczy, nie chcąc patrzeć, jak to uderza w ziemię. Usłyszałem huk. Poczułem na sobie mięciutkie ciało. Na sekundę otworzyłem oczy, czując ból w każdym miejscu. Nie czułem swoim ust, prawdopodobnie ich już nie mam. Widziałem, jak kolejnych homo sapiens odrzuca daleko za mnie, niektórzy lądowali obok mnie. Spojrzałem na to, co leżało na mnie. Był to - już nie żyjący - wilk, który kazał mi tu przyjść. Po chwili nie czułem już nic.

Otworzyłem szybko oczy, podnosząc się do siadu, ale zaraz je zamknąłem i znowu się położyłem.

- Doktorze, obudził się! - usłyszałem krzyki, ale nic nie widziałem, nie czułem się na siłach, żeby otworzyć oczy. Czułem, że pomieszczenie jest białe. -
- Jak tylko go trochę ogarniemy, zabieramy do tej puchowej izolatki, tak? - odezwał się inny głos.
- Tak.

Co się dzieje?

Niebezpieczna podróżStories to obsess over. Discover now