✯ 𝐂𝐡𝐚𝐩𝐭𝐞𝐫 𝟏 ✯

1.2K 72 15
                                        

✧・゚: *✧・゚:* ✯ *:・゚✧*:・゚✧

Oops! This image does not follow our content guidelines. To continue publishing, please remove it or upload a different image.

✧・゚: *✧・゚:* ✯ *:・゚✧*:・゚✧

Jasne, przydługie już blond włosy zostały odgarnięte z czoła mężczyzny środkowym paliczkiem wskazującego palca jego wysmukłej dłoni. Spomiędzy płatków nozdrzy ze świstem uleciało powietrze przemieniając się w dźwięczne westchnienie, które już po kilku sekundach zgubiło się między melodią wygrywaną przez radio, wbudowane w czarny kokpit auta. Dwudziestosiedmiolatek zwilżył alizarynowe wargi, przejeżdżając śliskim mięśniem najpierw po tej dolnej, a dopiero następnie po górnej. Palisandrowymi tęczówkami przeskoczył na lusterko umocowane przy suficie powolnie wciskając hamulec i wbijając niższy bieg. Ułożył wewnętrzną stronę dłoni na górnej części kierownicy uwcześniej naciskając kierunkowskaz opuszkami długich palców. Zaparkował swoim BMW, o czarnym, lśniącym czystością lakierze niedaleko korporacyjnych biurowców wysuwając kluczyki ze stacyjki. Mocnym pchnięciem otworzył drzwi drogiego pojazdu i opuścił jego wnętrze niedbale trzaskając drzwiami, trzymanymi jeszcze chwilę temu w dłoni.

Poprawił mankiety czarnego stroju, przypominającego swoim wyglądem ten policyjny i po wyjęciu pokrowca na gitarę z bagażnika, którym skrótem ujmując, również trzasnął, wsunął między kły wykałaczkę maltretując ją swoimi śnieżnobiałymi zębami. Następnie jedynie delikatnie pospiesznym krokiem ruszył po zardzewiałych schodkach wysokiego budynku kierując się na jego dach.

Zabrał dłoń z pokrytej brudzącym osadem barierki, stawiając podeszwy butów na wybetonowanej powierzchni porośniętej gdzieniegdzie mchem czy chociażby niewielkimi kępkami trawy w miejscach pęknięć. Ponownie westchnął wyduszając z płuc powietrze, tworząc przy tym cichy odgłos świstu gubiący się w miastowym zgiełku. Zrzucił czarny, jak zresztą cały jego strój, pokrowiec na ziemię, a następnie zgiął kolana w celu ukucnięcia przy nim. Między opuszki palców uchwycił dwa, metalowe suwaki, by następnie w równym tempie rozsunąć je w przeciwne strony. Odrzucił górną część pokrowca ostrożnie wyjmując czarny karabin snajperski, typu asg, spomiędzy specjalnego wycięcia w gąbce i wyprostował nogi podchodząc z nim w dłoniach do krawędzi budynku. Sprawnym pchnięciem rozłożył przymocowaną do łoża podpórkę, a następnie jej końce oparł o krawędź budynku układając się w wygodniejszej pozycji.

Stopkę przytwierdzoną do końcówki kolby ulokował w okolicach swojego ramienia opierając policzek na specjalnej, miękkiej podpórce. Wbił zęby jeszcze mocniej w drewniany patyczek trzymany między nimi praktycznie przełamując go na dwie części kiedy to przyłożył oko do lunety odnajdując spojrzeniem wejście do jednego z największych biurowców znajdujących się w Seulu. Odbezpieczył broń w skupieniu obserwując szklane, obrotowe drzwi przez które bezustannie przechodziły coraz to nowsze osoby.

ㅡ Mam cię ㅡ mruknął półszeptem jakby sam do siebie poprawiając swoją pozycję, w głowie odliczając kolejne sekundy.

Trzy, nasunął żaluzję powieki na jedno z oczu skupiając cały swój wzrok na ulokowaniu czerwonej kropeczki w odpowiednim miejscu. Dwa, rozgryzł słabą wykałaczkę na pół wciąż pozostawiając ją w swojej buzi. Udało mu się w międzyczasie wycelować w odpowiednie miejsce podążając lufą za przemieszczającą się postacią siwiejącego mężczyzny. Jeden, koniuszkiem opuszka palca zaczął stanowić coraz większy opór na metalowym spuście broni. Zero, jednym, sprawnym pociągnięciem oddał niemal, że bezgłośny strzał, którego jedyną poszlaką pozostawał świst pocisku przeszywającego powietrze.

Call Me Daddy | TaekookStories to obsess over. Discover now