Do biura weszła starsza pani z torbą zakupów. Było ciemno jak cholera, ale detektywowi to nie przeszkadzało.
-Dzień dobry panie Ivo.-Rzekła staruszka przechodząc dość szybkim tempem do innego pokoju. Czyżby się bała? Nie. Detektyw wiedział, że po prostu ma dużo roboty. Po chwili jednak drzwi znowu się otworzyły. Do pokoju wszedł wysoki mężczyzna, przybysz.
-Detektyw Ivo?-Zapytał nieznajomy rozglądać się i, najpewniej, drapiąc po głowie.
-Ivo? Dawno nie słyszałem tego imienia...-Odezwał się tajemniczo i lekko pochylił. Jego twarz była ledwo widoczna w świetle jedynej świecącej się świeczki na biurku.
-Wcale nie, słyszałem jak ta pani właś... przepraszam, może pan zapalić światło? Wole widząc rozmówcę.-Zapytał, przerywając swoją wypowiedź najwidoczniej zirytowany.
-Ach tak, włącznik jest tuż obok pana... oo po prawej, tak tam!-Uśmiechnął się. Gdy tylko mężczyzna zapalił światło, rozejrzał się po pokoju. Wyglądał jak... jak cos między chlewem a niezadbanym pokojem baristy. Wszędzie walały się kubku po kawie i pączkach. Co gorsza, przy ścianie w rogu leżał szkielet, co widocznie przeraziło klienta.
-Cholera! Skąd się tu to wzięło i czemu ten pokój wygląda jak Hiroszima w 45?-Zapytał patrząc z niedowierzaniem na detektywa. Dopiero teraz było widać świetnie jego przekrwione oczy, niedogolony zarost i włosy na jeża.
-Bardziej jak Berlin w 44. Poza tym nic panu do tego, słucham, pan to pewnie komornik tak?-Zapytał zakładając nogi na biurko. Najwidoczniej mało go obchodziło kim był ów facet.
-N-nie? Chciałem pana wynająć do pewnej sprawy.-Detektyw przyjrzał się swojemu klientowi. Faktycznie, nie wyglądał na komornika, ale nie ocenia się książki po okładce.
-W jakiej sprawie? Bo jeśli to cos błahego, to chcę, by pan wiedział, iż mam lepsze rzeczy do roboty.-Blefował. Nie miał nic do roboty poza wypijanie dwusetnego kubka kawy i jedzeniem setnego pączka tego dnia. Musiał przejść w końcu na jakąś dietę, ale nie chciało mu się za żadne skarby świata.
-Zapewniam, że nic z tych rzeczy. Chodzi o moją żonę... tydzień temu popełniła samobójstwo, ale...-W tym momencie Ivo mu przerwał.
-Ale pan w to nie wierzy i che, żebym to sprawdził... tak, znam tę gadkę. Zrobię to, dla świętego spokoju pana i mojego głodnego portfela.-Uśmiechnął się, po czym wstał z krzesła i przeciągnął.-Ściągnęli ja już z sufitu?
Tbc
YOU ARE READING
O jedną latte za dużo
HumorSą to przygody prywatnego detektwa o imieniu Ivo w Nowym Yorku. Owy detektyw jest uzależniony od kofeiny oraz posiada mocno pokręcone życie, w którym nie brak akcji.
