- Sky! Masz jakieś rzeczy do prania?!- usłyszałam krzyk mojej matki pochodzący z łazienki na parterze. Trochę dziwnie było szczerze ją słysząc i to jeszcze z takim zdaniem. Dla innych może to być normalne, wręcz banalne. Ale nie dla mnie gdy jedyne co słyszę od mojej matki do głupie cześć i to raz na tydzień jak raczy wrócić wcześniej do domu.
- Chwila!- odkrzyknęłam i zgramoliłam się z mojego łóżka podchodząc do krzesła gdzie znajdowały się moje ciuchy sprzed kilku dni. Byłam taka przerażona i zagubiona, że nawet nie potrafiłam włożyć normalnie ciuchów do szafy. Mój dzień składał się wyłącznie z krótkiego spaceru do kuchni i czasami do toalety. Za to łóżko i laptop stały się nierozłączną częścią mnie.
Sięgnęłam do kupki składającej się z dwóch par spodni, jakiś trzech koszulek i czarnej bluzy. Chwyciłam wszystkie rzeczy by zanieść je do prania. Otworzyłam drzwi na oślep jakoś jedną nogą i ruszyłam w dół po schodach uważając by się nie wywalić. Weszłam do łazienki gdzie moja matka klęczała przed automatem nastawiając odpowiednią temperaturę. Rzuciłam wszystkie ciuchy na kupkę brudnych ubrań znajdujących się w koszu obok automatu. Już miałam wyjść i wrócić do swojego pokoju, żeby zwinąć się w kokon z mojej kołdry i udawać, że nie żyję, ale oczywiście moja matka miała inne plany.
- Sky, nie mogłaś ich od razu tu przynieść, tylko trzymasz je w pokoju jak jakiś brudas?- zapytała zirytowana wstając i spoglądając na mnie. Miała na sobie szare rurki, oraz żółtą, dopasowaną koszulkę na ramiączkach. Jej długie włosy były tym razem związane w idealnego koka, a na nogach miała czarne szpilki. Tak szpilki. Moja mama była idealne nawet w domu. Nie obchodziło ją to czy jest w biurze, domu czy w jakiejś melinie. Zawsze musiała wyglądać idealnie, i wyglądała.
- Przepraszam.- bąknęłam, chcąc skończyć już to i wrócić do siebie.
- Jesteś zajęta czymś ważnym?
- Nie.
Tak
- W takim razie weź pieniądze, leżą na blacie i idź do sklepu. Obok pieniędzy leży lista zakupów.- powiedziała i nawet nie zdążyłam otworzyć ust, a ona już mnie minęła i wyszła z łazienki. Jęknęłam zirytowana i dosłownie ciągnęłam za sobą moje stopy, które próbowałam zmusić do jakiegokolwiek ruchu by dotrzeć do mojego pokoju. Muszę się przebrać. Świetnie.
Weszłam do pokoju, uprzednio zamykając drzwi i po jednym spojrzeniu na podłogę miałam ochotę walnąć moją głową w ścianę. Jak wychodziłam z stertą ciuchów upuściłam moją czarną bluzę, co oznacza ponowne pójście do łazienki i spotkanie z moją matką.
Podniosłam ją rzucając na łóżko i zdecydowanie nie przejmowałabym się nią aż do momentu kiedy będę chciała się na nim położyć, a ona będzie mi przeszkadzać, ale z jednej z kieszeń wyleciała mała pognieciona karteczka. Zmarszczyłam brwi i podeszłam do zgniecionego kawałka papieru. Przyklęknęłam chwytając przedmiot w ręce i powoli go rozwijając, wypuściłam powietrze nie zdając sobie to tej pory nawet świadomości, że je wstrzymywałam, kiedy zobaczyłam ciąg liczb. Na śmierć zapomniałam o numerze który podał mi James. Przygryzłam wargę, obracając cały czas kawałek papieru między palcami. Powinnam teraz wstać, wyrzucić go do kosza i po prostu o tym zapomnieć.
Ale zrobiłam coś całkiem odwrotnego.
Zanim zdążyłam zarejestrować co robię, przepisywałam po kolei każda liczbę z kartki do mojego telefonu.
Zawahałam się lekko spoglądając na ekran elektronicznego urządzenia
Dwie sekundy.
Zastanawiałam się przez dwie sekundy, czy wcisnąć zieloną słuchawkę. Nie zważając na konsekwencje przycisnęłam wreszcie zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
YOU ARE READING
"Fast"
FanfictionSky Parker to zwykła osiemnastoletnia brunetka lubiąca przygody. Luke Hemmings to dwudziestojednoletni chłopak żyjący wyścigami samochodowymi. Pewnego dnia przyjaciółka Sky- Kelsey zabiera ją na wyścigi samochodowe, które odbywają się w ich mieście...
