„Właśnie w tym momencie zgasło światło. Aaron przysunął się do Ann.
- Co ty robisz?- spytała się dziewczyna, czując ciepło chłopaka.
- Ann... chciałem Ci powiedzieć od dawna, że bardzo Cię kocham. Chcę z Tobą być, słyszeć Twój śmiech oraz ocierać Twoje łzy. Nawet nie wiesz, ile czasu rozmyślałem nad tym, czy Ci to powiedzieć...
Dziewczyna przytuliła się do Aarona, który po chwili poczuł na koszulce jej łzy.
- Aaron... nawet nie wiesz, ile czekałam na ten moment... odwzajemniam to uczucie od dawna, ale również się bałam Tobie to powiedzieć...
Chłopak spojrzał się Ann w oczy. Po chwili ich usta złączył szczery, namiętny pocałunek.
Nagle światło ponownie się włączyło. Para natychmiast się od siebie oderwała, śmiejąc się nawzajem ze swoich zarumienionych policzków."
- Ann, skarbie... dlaczego Cię tu nie ma?- pomyślał Aaron, zapalając papierosa. Siedział na ławce, nad którą rosło piękne drzewo. Zawsze przychodził tam z Ann... jednak jego jedyny sens życia wyjechał i nawet nie ma z nim kontaktu. Jego ukochana, z którą chciał spędzić resztę życia. Na pewno nie pochwaliłaby tego, co właśnie robił.
„Aaron wyciągnął zapalniczkę oraz paczkę papierosów. Ann skrzywiła się na ten widok.
- Skarbie, nie pal, proszę Cię. Niszczysz sobie przez to zdrowie...- Ann wyjęła mu z rąk uzależniające skręty oraz ogień- oraz brzydko przez to się pachnie.- dziewczyna uśmiechnęła się, po czym usiadła swojemu chłopakowi na kolanach. Aaron popatrzył się w jej niebieskie, duże oczy.
- Jesteś cudowna, skarbie. Co ja bym bez Ciebie zrobił?"
-Wiem, że miałem chwile, w których nad sobą nie panowałem, tak bardzo przepraszam...- oczy chłopaka zrobiły się wilgotne.
„Od chłopaka było czuć alkohol. Nagle zaczął obmacywać Ann.
- Aaron, co ty robisz!?- zapytała się dziewczyna roztrzęsionym głosem. Aaron zaczął wkładać rękę pod jej bluzkę.
- Aaron! Przestań!- krzyknęła Ann. Po policzkach spływały jej łzy. Chłopak nagle przestał i usiadł na łóżku, łapiąc się za głowę.
- Ann... przepraszam... po prostu... ten alkohol... muszę wytrzeźwieć...
Po tych słowach Aaron wyszedł i zasnął na kanapie w salonie. Ann pomimo tego, co chłopak zrobił, nie chciała być sama, więc położyła się obok niego i również zasnęła."
- Pamiętam wszystkie dania, jakie razem przyrządziliśmy... zwłaszcza „naleśniki" z nutellą...- uśmiechnął się chłopak i zapalił kolejnego papierosa...
„Ann śmiała się jak nigdy wcześniej. Miała taki cudowny, śliczny śmiech, a jej szczęśliwe oczy były przepiękne.
- No i z czego ty się niby śmiejesz?- zapytał Aaron, również się śmiejąc.
- Masz nutellę na całej twarzy, wygląda to zupełnie jak maseczka...- odpowiedziała dziewczyna. Chłopak przysunął swój policzek do twarzy Ann, która po chwili również miała krem czekoladowy na twarzy.
- Wyglądasz cudownie z nutellą na twarzy, skarbie- powiedział Aaron, po czym do niej się przysunął. Pocałował ją szybko, ale namiętnie. Nic nie mogło zakłócić ich szczęścia."
- Byliśmy razem w najtrudniejszych momentach...- westchnął chłopak. Przestał już palić, teraz pił fantę.
„- Nie rozumiesz!? On nie żyje! Nie żyje! Co ja teraz zrobię!?- krzyczała zrozpaczona Ann. Aaron bez słowa ją przytulił. Pomimo wyrywania się dziewczyny, on jej nie puszczał. Wiedział, że teraz najbardziej tego potrzebuje.
- Spokojnie myszko... wszystko się ułoży...- szepnął chłopak, po czym pocałował ją w czoło. Wiedział, że strata ojca jest bardzo bolesna, gdyż sam ją przeżył".
Aaron wstał i udał się w stronę domu. Przechodził właśnie obok kwiaciarni, w której kupił pierwsze róże dla swojej ukochanej.
„- Dzień dobry, czy Ann jest w domu?- zapytał się Aaron, stojąc w drzwiach domu dziewczyny. Przed nim stała jej mama.
- Tak, jest, wejdź.- mama Ann otworzyła mu drzwi na oścież, a chłopak od razu pobiegł do pokoju dziewczyny. Schował kwiaty za plecami i wszedł do pomieszczenia.
- Aaron!? Co ty tu robisz!?- Ann natychmiast zerwała się z łóżka. Nagle zobaczyła piękny bukiet róż.
- Chciałem tylko dać Ci kwiaty.- Aaron wręczył jej bukiet, po czym złączyli swoje usta w długim pocałunku."
- Ann, znajdę Cię, choćby nie wiem co miałbym zrobić!- krzyknął Aaron. Nie zwracał uwagi na przechodniów, którzy patrzyli na niego dziwnym wzrokiem.
Nie zauważył tylko jednej rzeczy.
Pewna dziewczyna stała za nim, mając łzy w oczach.
Aaron odwrócił się, chcąc iść do domu. Zauważył dziewczynę i go zamurowało. Patrzyli na siebie przez kilka minut nie odzywając się.
„- Aaron, w końcu Cię znalazłam!- krzyknęła Ann, widząc swojego ukochanego schowanego za drzewem o wyjątkowo grubym pniu."
- W końcu Cię znalazłam...- powiedziała Ann cicho, ale bardzo wyraźnie. Po chwili była już w objęciach Aarona.
- Tym razem nigdy Cię nie opuszczę, a nawet jeżeli to zrobię, to i tak Cię znajdę...- szepnął Aaron, szczęśliwy jak nigdy wcześniej.
„- Teraz będziemy razem na zawsze!- zaśmiał się Aaron, zakładając na palca Ann śmieszny, fioletowy pierścionek.
- Na zawsze!- uśmiechnęła się Ann i przytuliła się do niego."
Jedyną rzeczą, którą mogli zrobić, było wszystko. Wszystko, co robi się we dwoje. Razem.
Aaron wziął Ann za rękę. Po chwili jego oczy zrobiły się wilgotne.
- Tak bardzo tęskniłem...
- Pamiętaj, znajdę Cię zawsze, więc nie musisz się martwić.- szepnęła Ann i go pocałowała. Wokół nich zebrali się ludzie, którzy zaczęli klaskać. Chłopak mrugnął do swojej ukochanej, a po chwili już ich nie było.
🌻
Ten one-shot jest sprzed roku, więc nie wnikajmy w jego jakość. Trochę go poprawiłam, jednak większość jest nienaruszona. Znalazłam go w notatniku w starym telefonie i postanowiłam, że go opublikuję.
~martwytlen (dawniej -kawaiitears-) ❤️
🌻
YOU ARE READING
Znajdę Cię 🥀
RandomPonad roczny one-shot o papierosach, nutelli, różach oraz fancie.
