Łowcy to najgorsze, najpodlejsze i najplugawsze istoty, jakie kiedykolwiek chodziły po ziemi. Jeśli człowiek lub wampir chciałby spotkać kogoś, a właściwie coś gorszego, to musiałby się udać do piekła i samemu szatanowi spojrzeć prosto w piekielną twarz, ale nawet w tej twarzy, pooranej bezustanną męką, znalazłby coś z człowieka. Tym szatan różni się od łowcy, że nie zawsze był zły. A łowca tym różni się od szatana, że zły był od pierwszych chwil swego życia. Życia, któremu przyświecał tylko jeden cel – schwytać i zabić wampira...
(Łowcy opisanie, Święta Księga Wampirów)
Są jeszcze smoki... Ale te są spokojne i neutralne... Przynajmniej dopóki, dopóty nie wchodzi się im w drogę i pozwala spokojnie żyć. Kto się tego trzyma, temu nic nie grozi. Biada jednak temu, kto zadrze ze smokiem. Wtedy lepiej, żeby zabił się sam... Smok jest pamiętliwy i nie odpuszcza łatwo; nawet jeśli miałoby go to zabić...
(O smokach słów kilka, wrażenia z pierwszego spotkania bestii, autor nieznany, Święta Księga Wampirów)
Każdy człowiek ma granicę swojej cierpliwości. Jedni niecierpliwią się szybko, inni, może bardziej doświadczeni przez życie, wolniej, ale są także i tacy, a wśród nich ja – dwudziestodwuletnia Jenny Anderson – którzy cierpliwość mają tak wyćwiczoną, rozciągniętą do granic możliwości, można by powiedzieć, że nic ich nie ruszy, przynajmniej do czasu.
Taki czas potrafi nadejść bardzo późno, ale także, jak w moim przypadku, stosunkowo szybko. Bo cóż to jest rok w dzisiejszym świecie? Tyle, co nic. Okazuje się jednak, że rok w zupełności wystarczy, abym z energicznej, ciekawskiej, pełnej życia dziewczyny, a właściwie kobiety (nie zapominajmy, że mam już, a może dopiero, dwadzieścia dwa lata i jestem pożądaną przez młodych mężczyzn i nie tylko, atrakcyjną kobietą), stała się płaczącą w kącie dziewczynką ze sporym bagażem przykrych doświadczeń, a przy okazji kilkoma siniakami na kruchym, delikatnym ciele, jak pomyślałoby zapewne wielu ludzi, gdyby wiedzieli o mojej tragedii. Zacznijmy może jednak od początku.
Wszystko zaczęło się, a raczej skończyło, kiedy wraz ze swoją przyjaciółką, poszłam do klubu nocnego o dźwięcznej, zapadającej w pamięć nazwie „Diabelski Anioł" i spotkałam mężczyznę, przystojnego mężczyznę, w którym zadurzyłam się po czubek głowy. Teraz kiedy zdążyłam go już poznać dosyć dobrze, aż za dobrze, wydaje mi się to śmieszne. Niestety, wtedy, piętnastego kwietnia, dokładnie w dzień moich dwudziestych pierwszych urodzin, nie wiedziałam tego (bo nie mogłam), co wiem dzisiaj o tym bydlaku. Pomyśleć tylko, że mógł mi się spodobać krótko ostrzyżony czarnooki blondyn z widocznie zarysowanymi mięśniami brzucha, co podkreślała wtedy przylegająca do ciała czarna koszulka z białym Levi's na torsie. Ale ja byłam głupia – powtarzałam sobie chyba z milion razy, nie mogąc sobie wybaczyć porywu chwili, nadmiaru hormonów czy jakiegoś innego gówna w moim organizmie, z powodu którego całe to zamieszanie.
Jednak dzisiaj, dwa dni po moich dwudziestych drugich już urodzinach, postanowiłam z tym (z nim) skończyć raz na zawsze. Zamknąć zdecydowanie za długi rozdział w swoim życiu zatytułowany Christopher Brown, a rozpocząć nowy, całkowicie czysty, niezapisany, czekający na kogoś, kto go zapisze i nada tytuł.
I tak długo znosiłam to wszystko. Byłam, mimo zapewnień swego ojca, który nazywa mnie aniołem, tylko człowiekiem. Człowiekiem, któremu skończył się zapas cierpliwości. Całe jej pokłady zostały wyczerpane przez tego dupka! Miałam już po prostu dość tego cholernego strachu, bicia, siniaków, guzów i Bóg jeden wie czego jeszcze. A później po wszystkim, przepraszania, zapewnień, że to już się nie powtórzy, że wszystko będzie dobrze, że się poprawi, że wynagrodzi mi wszystko, że będzie mnie kochał mocniej (bo niby kochał). Najgorsze było czekanie, czekanie na zmianę, która nie nadeszła. W końcu musiało się to wszystko tak skończyć. Bo ileż można do cholery czekać?!
YOU ARE READING
Świt tom I Przepowiednia
VampireOna - zwykła dziewczyna. On - wampir. Ona - została wybrana, aby spełnić Przepowiednię. On - jest księciem. Jest jeszcze on - jej były. Co z tego wyniknie? Czy się pokochają? Nie wiadomo. To nie kolejna opowieść o parze zakochanych nastolatków. Ona...
