- Przepraszam, Ty. Jesteśmy tu już ponad tydzień, a do Grace wczoraj napisał chłopak, w którym się zakochała - przewróciłam oczami - Musimy wracać.
- Iris - powiedział niemal błagalnym tonem - Nie pozwolę na to, żeby coś ci się stało.
- Ty, słuchaj... - urwałam, nie wiedząc co powiedzieć.
- Nieważne - machnął ręką - Po prostu... Uważaj na siebie, okej?
Kiwnęłam głową i spuściłam wzrok.
***
Szłam przez stołówkę nie zatrzymując się przy żadnym stole, kiedy ktoś chwycił mnie za rękę. Chwilę zajęło mi rozpoznanie tej osoby; to był Dylan, który chodził ze mną na angielski.
- Hej, Melody, mogłabyś mi pomóc? Nie przeczytałem tej książki - uśmiechnął się z lekkim zakłopotaniem.
- Pewnie - usiadłam obok niego, spoglądając ukradkiem na Faith, którą wreszcie odnalazłam wzrokiem.
Zaczęłam streszczać Dylanowi powieść na angielski, ale cały czas obserwowałam anioła. Nie odrywała wzroku od stolika, przy którym siedzieli Robb i Grace. Od kiedy byli razem, zachowywała się strasznie nerwowo, więc miałam ją na oku.
Dylan machnął mi ręką przed twarzą, a ja zamrugałam.
- Jesteś dzisiaj jakaś nieobecna - zauważył.
- Przepraszam. Na czym skończyłam?
***
Szybkim krokiem przemierzałam parking, gdy nagle usłyszałam swoje imię. Odwróciłam się, nawet nie zatrzymując i zobaczyłam Dylana. Westchnęłam cicho. O co chodzi temu chłopakowi?
Podbiegł do mnie.
- Jak tam? - zapytał.
Wzruszyłam ramionami i nic nie odpowiedziałam.
- Aaa... Spieszysz się gdzieś?
- Niekoniecznie - odparłam.
- To może dasz się wyciągnąć na kawę? - zaproponował nieśmiało.
No pięknie, tego mi tylko brakowało.
Dobra Mel, spławisz go delikatnie, aczkolwiek stanowczo i będzie po sprawie.
- Jasne - uśmiechnęłam się krzywo, a w duchu zaczęłam wyzywać siebie od najgorszych.
Szliśmy przez chwilę milczeniu, aż w końcu Dylan przełamał ciszę.
- Mieszkasz tu sama?
- Nie, z bratem. Spotyka się z Ettienet Fear.
- Starszą siostrą Willa?
- Mhm... - mruknęłam, niechętnie wspominając wampira.
- Oh. Aaa... Znasz się jakoś bliżej z Turnerem? - zapytał, niby od niechcenia, ale ja nie dałam się zwieść.
- Mieszkamy po sąsieszku i po prostu mamy ze sobą dobry kontakt. On jest teraz z Grace, kojarzysz ją?
- Chyba tak.
Zatrzymaliśmy się przy czarnym motocyklu, a Dylan wyjął z kieszeni kluczyki.
- Proszę mnie nie zabić - rzuciłam, siadając za nim.
***
Nie wróciłam od razu do domu, tylko poszukałam w lesie pegaza. Vinai był tam gdzie zwykle, na jego ulubionej polance. Przytuliłam go i opowiedziałam mu o tym, jak byłam w Chicago.
Zaczęłam się przy tym zastanawiać, o co dokładnie chodziło Ty'owi? Dlaczego mam na siebie uważać?
Od kiedy przeprowadziliśmy się do Texasu, nie jestem niczego pewna. Najpierw tajemniczy sąsiad, nieznajomy przyjaciel, dziwne historie, myśliwi, anioły, demony, wampiry... Można zwariować. Tęskniłam za spokojnym życiem nikomu nie wchodzącej w drogę outsiderki, za może trochę zbyt entuzjastyczną Carly, której rodzina nie próbowała mnie zabić, za sąsiadami, którzy są dla siebie zwyczajnie uprzejmi, a nie pomagają sobie nawzajem ukryć morderstwo.
Za dużo.
- Wiesz co, Vinai? - westchnęłam - Czasami zastanawiam się, jakby to było być człowiekiem...
Pegaz potrząsnął łbem, jakby chciał mi to wybić z głowy.
- Racja. Nieważne. Evaah'ia - pożegnałam się, gładząc siwka po szyi.
***
Zamknęłam po cichu drzwi domu i zajrzałam do salonu. Josha i Ettienet na szczęście nie było.
Weszłam do kuchni i zaczęłam przeszukiwać szafki w poszukiwaniu czegoś do jedzenia. Moją uwagę przykuła paczka chipsów paprykowych i puszka coli. Chwyciłam je ze sobą i ruszyłam na górę.
Otworzyłam drzwi i wszystko wypadło mi z rąk. Puszka coli potoczyła się po podłodze i zatrzymała na czymś co leżało na środku pokoju.
Na ludzkiej dłoni.
Zakręciło mi się w głowie, kiedy zrozumiałam coś jeszcze. Jej paznokcie pomalowane były ulubionym lakierem Grace.
Popełniłam błąd. Trzeba było zostać w Chicago.
_____________
Hej!
Trochę krótki, przepraszam, ale tak wyszło ;_; Chciałam go już wrzucić, a naprawdę nie byłam w stanie go teraz jakoś rozwijać (finalny odcinek The Walking Dead ;-; noł), po prostu postara się, żeby następny był bardziej ogarnięty.
Dzięki za wszystko <3
~SilverRei
YOU ARE READING
Immortal Lupo ~Melody Wolf
Werewolf"Rzeczywistość zawsze wyglądała inaczej, niż byśmy sobie tego życzyli. Tak łatwo zamydlić ludziom oczy. Wiem, co mówię. Żyję między nimi kilkaset lat"
