#00 16.07.2019

255 9 2
                                        

Dzisiaj dzień ogłoszenia wyników rekrutacji. Z tego powodu wstałam dość wcześnie rano, aby przygotować się do udania się pod szkołę. Oczywiście rano nie mogłam nic zjeść ( 3 gryzy kanapki )ze stresu. Z powodu, że jechałam rowerem do szkoły dość szybko spadł mi cukier przez co w połowie drogi (z domu do szkoły mam około 2.5 km) myślałam, że zemdleję. Na szczęście miałam przy sobie kilka batoników i wodę. Po dojechaniu pod budynek i przypięciu roweru udałam się w kierunku tablicy, na której miały być wywieszone wyniki. W między czasie jakaś staruszka do mnie zagadała. Muszę przyznać, że była bardzo miła tak samo jak chłopak, który przytrzymał mi drzwi. W momencie, kiedy Panie z sekretariatu powiesiły tablice z wynikami jak najszybciej stanęłam pod nimi i zaczęłam szukać mojego nazwiska. Spojrzałam na kartkę z profilem biologicznym, ale po nie znalezieniu swojego nazwiska machnęłam dłońmi w geście poddania (kilka osób się zaśmiało), po czym opuściłam budynek, po czym udałam się po mój rower. W między czasie dostałam SMS od siostry, że wyniki są w sieci. Udało mi się zalogować za pierwszym razem (nie wiem jakim cudem, ale jednak). Dostałam się nie do tej szkoły,do której chciałam. Mówi się trudno ważne, że jestem w jakiejś szkole. Szybki telefon do mamy, gratulacje i równie szybkie rozłączenie się. Po telefonie poszłam do mojej przyjaciółki, z którą wcześniej się umówiłam. Zanim tam doszłam spotkałam jej mamę, która trochę z nią pokłóciła.  Po kilkukrotnym ponownym logowaniu się na stronie na reszcie widziałam przed sobą wyniki. Okazało się, że źle sprawdziłam wyniki. Jestem jednak w mojej wymarzonej szkole, ale nie na tym profilu. Oczywiście, że myślałam ja się odwołam. Po kilkudziesięciu minutach wraz z Anią udałam się ponownie pod szkołę. Tym razem sprawdziłam wszystkie kartki. Od września miałam chodzić do turystyczno językowej. Do wymarzonego Biolchemu zabrakło mi 3 punkty.

Po opuszczeniu budynku rozmawiałam z Anią. W pewnym momencie dostałam wiadomość od Weroniki, z którą również byłam umówiona za kilkanaście minut, w celu wspólnego "celebrowania" wyników rekrutacji:

Julka:

Za bardzo źle się czuję po tych wynikach

Siedzę na ziemi i ryczę

Ja:

Daj mi 15 minut

Oczywiście jako wzorowa przyjaciółka już po niecałych 15 minutach byłam pod jej domem i czekałam, aż mi otworzy. W momencie, kiedy tylko ją zobaczyłam wzięłam sobie za cel rozśmieszenie jej, dlatego zaczęłam opowiadać o tym co będę robi po turystyce.

Ja: Będę opowiadać o kamieniach i strumyczkach, albo nie będę leczyć kamienie (Moim marzeniem jest dostać się na weterynarie)

Oczywiście moje znikome umiejętności aktorskie podziałały i już po chwili Weronika zaczęła się śmiać z moich słów. Misja zakończona sukcesem. Po kilku godzinach spędzonych na rozmowach o przyszłych szkołach postanowiłyśmy udać się do Inuki (sklepu z mangami). W drodze powrotnej, kiedy jechałyśmy autobusem Weronika powiedziała:

-Wiesz, że masz rozszerzony niemiecki w klasie?

-Nie gadaj. Kurwa nie gadaj! - powiedziałam głośno odwracając się w jej kierunku.

-No, nie wiedziałaś?

-Nie?

I właśnie w tym momencie powiedziałam sobie, że za wszelką cenę muszę spierdolić na biolchem.

Biolchemiczny Otaku w LiceumStories to obsess over. Discover now