Prolog

19 3 10
                                        


Morze było wyjątkowo spokojnie, niebo było posypane gwiazdami które tej nocy świeciły zadziwiająco jasno. Zimny wiatr muskał twarz czarnowłosej która stała nad przepaścią. Jej ubrania były podarte, a w niektórych miejscach miała liczne zadrapania. Kto by się spodziewał, że to właśnie tego dnia ludzie w maskach zabiją połowę miasteczka? Była tam sama. Naiwne dziecko postanowiło ruszyć same do lasu bez nadzoru. Mały kotek chciał stawić czoła wielkiemu lwowi.  Cudem uszła z życiem! Więc co mogłaby zrobić? W dłoni ściskała wisiorek z zielonym kryształem. To tego szukali? Tego chcieli? Tyle niewinnych osób zginęło z powodu zwykłej biżuteri? Dziewczyna zrobiła krok w przód. Przymkneła oczy w których zbierały się łzy. Spojrzała na wodę po czym przycisneła wisiorek do piersi. 'Przepraszam' pomyślała po czym rzuciła się w dół do wody. Ból przeszył jej całe ciało. Ostatni raz Spojrzała na Księżyc zanim zniknęła w czeluściach morza.
Ponoć Teraz każdego wieczoru można dostrzec sylwetkę dziewczyny siedzącą na klifie która zraniona okrucieństwem tego świata odebrała sobie życie. Jej ciało i zielony kryształ ponoć spoczywają teraz na dnie morza czekając ktoś ich odkryje. Biżuteria przeklęta klątwę przyniosła. Niech każdy zdrajca będzie przeklęty. Chociaż to zwykła legenda.  Legenda ta przyniosła wiele tragedii doprowadziła swój lud do zguby. Doprowadziła do wojny. Historia ta ciągnie za sobą szlak krwi niewinnych osób oraz odważnych żołnierzy którzy walczyli za dobro swojego królestwa.
Jedno odebrane życie spowodowało największą masakre w historii. Kto by się spodziewał, że jest to dopiero początek?

– Ognia! – głośny krzyk mężczyzny rozniósł się po polu bitwy.  Można było usłyszeć krzyki, strzały oraz dudniący dźwięk butów. Krew lała się litrami co jakiś czas czyjeś ciało padło bezwładnie na ziemię z raną postrzałową. Przerażenie i niepokój gościł na twarzach żołnierzy. Równo o godzinie szestanstej wojska zaczęły się wycofywać z powodu zbyt licznych strat. Wszyscy jak najszybciej próbowali przetransportować rannych żołnierzy. Wszystkie nieruchome ciała pozbawione jakiejkolwiek oznaki życia zostały pozbierane i rzucone do powozu po to by chociaż gdy wrócą ich bliscy mogli się pożegnać i pochować ich jak bohaterów którzy walczyli do końca. I zaraz po tym nie było już tam nic.  Jakby przed chwilą  nic się nie stało. Nic tam już nie było. Nic, poprostu zwykła pustka.  Na środku tego wszystkiego stała dwójka ludzi. Ponoć dwóch mężczyzn a jednak nie, bo jedno z nich było kobietą. Dziewczyna ujęła twarz mężczyzn w dłonie którego wzrok był pusty. Zraniony już poraz setny spojrzał na nią z łzami w oczach które same pytały "dlaczego?". Niebieskooka przetarła kciukiem łzy brązowookiego. Byli tutaj od samego początku. Trzymali się razem, razem oglądali tą rzeźń. Oglądali jak bliskie im osoby tracili życia. Oboje byli na granicy wytrzymałości, chcieli odejść.  Ale obiecali, a obietnica nie może zostać złamana. Będą walczyć puki śmierć po nich nie przyjdzie i będą musieli się pożegnać.

Chodźmy już... nie możemy stać tu wiecznie musimy iść.  –

Powiedziała białowłosa ochrypniętym głosem łapiąc chłopaka za nadgarstek z małym uśmiechem jakby chciała dodać mu w ten sposób otuchy mimo tego, że wiedziała, iż  zbytnio nic to nie da. Chłopak spojrzał na nią i westchnął.

– Nie masz czasami tak, że chcesz porostu rzucić wszystko i odejść? –

Zapytał patrząc na wszystko tylko nie na białowłosą. Wiedział, że zapewnie patrzy na niego z zapewnie gniewnym wzrokiem którego wręcz nienawidził. Nie lubił gdy była na niego zła.

– Dobrze wiesz, że nie możemy Hunter. Obiecaliśmy. –

Powiedziała gniewnie. Po czym złapała go za podbródek obracając jego głowę w swoją stronę by na nią spojrzał.

Spójrz na mnie. Nie możemy rozumiesz? Nie możemy!  –

Krzyknęła. Chłopak zacisną zęby po czym zamkną oczy wyrwał swoją rękę z jej uścisku robiąc krok w tył.

– Walić tą obietnice! Mam dosyć nie rozumiesz?! Dosyć! Ile razy będę musiał jeszcze patrzeć na śmierć moich bliskich? No ile? Odpowiedz mi! –

Chłopak wybuchł. Nie mógł już powstrzymywać łez. Wrzeszczał. Chciał się skulić i schować zdala od wszystkiego i wszystkich.

– Ale...–

– Nie ma żadnego ale! To się nigdy nie skończy. –

Trzeba mieć nadzieję.  –

Chłopak złapał ją za ramiona i potrząsną nią. Jakby chciał jej wybić wszelkie głupoty z głowy. Jego oczy tryskały gniewem.

– Hunter uspokój się. Może nie zauważyłeś ale przez ten cały czas przytrafiło nam się tyle dobrego. Pewnie tego nie zauważyłeś ale codziennie przytrafia nam się coś dobrego!  Nie wyobraziłam tego sobie. I rozumiem, że widok śmierci jest bolesny ale musimy to przetrwać. Życie jest okrutne ale nie możemy ciągle się nad sobą użalać. Musimy znaleźć pozytywy. Jeszcze żyjemy a to cud. Mówię CiWygramywojnę i będziemy świętowaćRozumiesz? Wygramy. –

– skąd możesz to wiedzieć? –

– Bo wiem. Czuję to. –

Brązowowłosy westchnął łapiąc ją za rękę. Uśmiechnął się lekko zcierając łzy. Białowłosa spojrzała na niego współczująco po czym zabrała mu włosy z twarzy i zaczęła ciągnąć go za sobą idąc w kierunku obozu.

Głębokie RanyHistorias para obsesionarse. Descúbrelo ahora