1

108 5 0
                                        

Ranek. Spokojny, ale już tętniący życiem w tutejszych lasach i w łazience Grifildów. Od godziny można było usłyszeć już z podwórka niezbyt piękny śpiew siedemnastoletniej dziewczyny. Jednak po nieszczęsnym wypadku... ważne, że umie mówić.
Trzask szklanych drzwi kabiny prysznicowej i koniec śpiewu. To obudziło młodszą siostrzyczkę  siedemnastolatki. Dziewczynka zbiegła po schodach i zauważyła swój wzór do naśladowania w kuchni. Z turbanem na głowie robiła jej i sobie jajecznice. Mała pobiegła do niej i przytuliła się do jej długich, szczupłych nóg.

-Witaj księżniczko- powitała ją radośnie siostra. Uśmiechnęła się szeroko, pokazując przy tym swój śnieżnobiały uśmiech- puścisz bajeczkę? Ja zaraz przyjdę.

Dziewczynka odeszła i włączyła telewizor. Z niemałym trudem weszła na wysoką kanapę i włączyła telewizor. Starsza siostra przyszła po chwili z dwoma talerzami jajecznicy i z dwoma kubkami gorącej herbaty. Tace z jedzeniem położyła na szklanym stole i przykryła siostrzyczkę milutkim kocem. Podała jej talerzyk i widelec. Pocałowała ją w delikatne czółko i życzyła smacznego. Sama wzięła porcje dla siebie i puściła bajkę.
Po skończonym śniadaniu przyszła pora na drzemkę małej księżniczki. Już pod koniec bajki zasnęła na nogach strasznej siostry. Ta wzięła ją na rączki i zniosła do jej pokoju. Położyła ją na dużym, różowym łóżku i przykryła grubą kołdrą.

Po cichu zamknęła drzwi i włożyła słuchawki. Stary, zardzewiały klucz włożyła pod wycieraczke. Chwilkę się porozciągała i wybiegła na chodnik. Jak zawsze, pomachała starszej pani, która dzień w dzień podlewała swoje piękne, kolorowe kwiaty. Za jej domem skręciła na leśną dróżkę. Ten las znała jak własną kieszeń. Tutaj chodziła na spacery z ukochanym dziadkiem i też tutaj pierwszy raz się całowała. Ten las przeżywał jej życie razem z nią. Gdy miała problem, szła do lasu i skarżyła się drzewom.
W końcu zobaczyła stary, dębowy pień. Usiadła na nim i wytarła dłonią lekko mokre czoło. Promienie słoneczne przedzierały się pomiędzy gęstymi gałęziami, które delikatnie muskały jej nieskazitelną skórę. Nagle coś gwałtownie poruszyło się przed nią. Wstała i rozejrzała się dookoła. Przestraszona zaczęła biec w stronę domu. Miała wrażenie, że coś biegło za nią. Odwróciła głowę i upadła na ziemię. Potknęła się o korzeń, który zawsze omijała z gracją. Głowa uderzyła niefortunnie o wystający kamień. Jedyne co ostanie zobaczyła to swoje palce we krwi. Później nastała tylko ciemność.

~*~
Późny wieczór. Policja przeszukuje od godziny cały las. Ani śladu po nastolatce. Malutka dziewczynka stała z zapłakanymi rodzicami na początku dróżki. Podszedł jeden z policjantów i pokazał im zakrwawione słuchawki i kamień, na który upadła. Matka dziewczynek drżącymi rękami złapała brudne rzeczy i spojrzała na swojego męża. Nagle malutkie dziecko pociagnęło swoją mamę za spodnie.

-Mamusiu spójrz! Piesek! - wskazała swoim małym paluszkiem na wielkiego, czarnego psiura, który siedział na dębowy pniu i obserwował wszystjich dookoła- weźmiemy go?

-Łapać go! - krzyknął jeden z policjantów. Zaczęli biec i strzelać w jego stronę. Bydle uciekło w głąb lasu, zanim wystrzeliła pierwsza kula- cholera!

Mimo, że nikt inny go nie widział, dziewczynka doskonale wiedziała gdzie on jest. Przyłożyła tylko palec do ust na znak milczenia.

BestieWhere stories live. Discover now