,,Jeśli kochasz jakiegoś mężczyznę, to wtedy boisz się, że nie jesteś dla niego dość dobra i że nie starczy Ci życia, by się nim nacieszyć. Ale to czujesz tylko wtedy, kiedy naprawdę kochasz. "
- Mój tata stara się o dofinansowanie. Zamierza wyremontować oborę - powiedział Jeremy, kiedy trzymając się za ręce zmierzalismy spacerkiem w stronę jego domu. Był to jeden z tych upalnych letnich dni, dlatego też trzymalismy się cienia, którego nie brakowało dzięki dużej ilości drzew. Jeremy mieszka na wsi, więc ciszę zaklócały jedynie śpiew ptaków i latające owady.
-Na pewno robi to z myślą o tobie...Żebyś miał na przyszłość - powiedziałam ze smutkiem, którego mój chłopak zdawał się nie zauważać.
- Pewnie tak - odparł wyraźnie zadowolony. Przygnębiło mnie to jeszcze bardziej. Za rok mamy razem zamieszkać w innym kraju, a widzę, że on wcale tego nie chce. Ciężko nie zauważyć, że uwielbia swoją gospodarkę i wszystko co z nią związane. Jest typem chłopaka, który po prostu musi coś robić, a tak właśnie wygląda życie na gospodarce - zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Dlatego właśnie wolę spotykać się z nim u mnie...Gdy jesteśmy u niego, ciągle ma coś do zrobienia i więcej go nie ma niż jest.
Z jednej strony go rozumiem. W końcu to tutaj się wychował, a dodatkowo jego rodzice bez wątpienia liczą na to, że przejmie po nich ziemię. Z pewnością Jeremy nie chce ich zawieść. Ale z drugiej strony nawet gdybyśmy nie wyjechali, nie wyobrażam sobie mieszkać blisko jego rodziców, a co dopiero razem z nimi. Już widzę jakby to wyglądało... Napewno by się wtrącali, bo tacy już są rodzice, a ja chcę być niezależna.
- Widzę, że nie chcesz wyjechać - powiedziałam przygnębiona, czego Jeremy wciąż zdawał się nie dostrzegać.
-Przecież mówiłaś, że w każdej chwili możemy wrócić - przypomniał.
Zgadza się. Tak było, ale nie chcę, żeby jechał tam ze mną tylko dlatego, że liczy na szybki powrót. A na pewno tak jest skoro nie zaprzeczył temu co powiedziałam.
-To prawda, ale nawet jeśli wrócimy nie chcę mieszkać na gospodarce - przyznalam. W przyszłości marzy mi się domek z huśtawką ogrodową na podwórku oraz małym ogródkiem, w którym miała bym swoje warzywka i kwiaty, a nie gospodarka, na której mój mężczyzna musiał by pracować całymi dniami..
-A co nie podoba ci się w gospodarce? - zapytał zdumiony i zaczął podawać według siebie zalety. Kiedy skończyłam wyliczac powody, które mnie do tego zniechęcaly, stwierdził po prostu ze śmiechem, że jeszcze mnie przekona. Zrobiło mi się przykro, że nie podszedł do tego tematu poważnie, ponieważ na prawdę zaczęła martwić mnie ta kwestia. Wiem, że jeszcze dużo czasu, ale co jeśli rzeczywiście ze mną poleci, ale mu się nie spodoba i będzie chciał wracać, a ja nie?
Nie ciągnęłam jednak dłużej tego tematu, ponieważ byliśmy już koło jego domu.
Pamiętam jak jakiś czas temu powiedział mi, że nieważne gdzie będzie, ważne że ze mną. Teraz czuję, że albo nie mówił szczerze albo po prostu zmienił zdanie...
Wyczytałam kiedyś, żeby ,,żyć tym co jest tu i teraz". Czasami rzeczywiście tak robię. Cieszę się chwilą i nie myślę o tym co było lub będzie. Ale takich dni jest zdecydowanie za mało. Wiem, że za dużo myślę o przyszłości, ale to dlatego że mnie przeraża. Boję się, że nie odnajde się w nowym państwie i że Jeremy mnie zostawi. Stwierdzi, że nie jestem dość dobra... Boję się też tego, że będziemy mieli razem dzieci, ale Jeremy nie będzie w ogóle liczyć się z moim zdaniem w kwestii wychowania. To na prawdę świetny chłopak, ale władczy. Co jeśli pojawi się rutyna i poczuje się już całkowicie pewny swego? Czy przestanie się ze mną liczyć? Wiem, że nie powinnam wybiegać tak daleko w przyszłość, ale to trudne, gdy z tyłu w głowy ma się tyle wątpliwości...
Kiedy jestem z Jeremym nie myślę o tym wszystkim tak dużo, jedynie podczas kłótni z nim lub gdy jestem sama....No i teraz jadąc samochodem z lotniska. To prawie tyle co nic, prawda? Jakiś czas temu zaczęły się wakacje. Dzisiaj przylecialam z siostrą na dwa tygodnie do Belgii do mamy. To właśnie tutaj mam zamieszkać za rok. Patrząc przez okno zastanawiam się jak mi tu będzie.. czy przylecę z moim ukochanym czy ostatecznie sama?
- Loren o czym tak myślisz? - wyrywa mnie z mojej głowy siostra.
- O niczym - kłamię odwracając się od okna. Właśnie podczas długiej jazdy samochodem, włącza mi się myślenie o przyszłości. Ale muszę przestać. Wakacje są krótkie więc trzeba się nimi cieszyć, bo nawet nie zauważe kiedy miną.
- Za godzinę będziemy u mamy Davida na grillu - mówi mama odwracając się do nas. Uśmiecham się na tę wiadomość. Już się nie mogę doczekać. David to partner mamy, a mama Davida i jej mąż to na prawdę cudowni starsi ludzie.
Szkoda tylko, że Jeremy'ego nie ma tu z nami.. Ale może dobrze zrobi nam ta rozłąka.
YOU ARE READING
Co Przyniesie Czas...
RomanceOkładka wykonana przez mysteriousgirl2424 😊 serdecznie polecam😊
