Cień czy kot?

9 0 0
                                        

*Był dzień przed Wigilią. Zamierzałam iść na cmentarz pomodlić się za dziadka.*
...Gdy wyszłam z domu zobaczyłam moją przyjaciółkę, która szła w stronę świetlicy. Spotkałyśmy się koło przystanku autobusowego. Ona miała jechać na zakupy ze swoją mamą. Przez chwilę rozmawiałyśmy ze sobą, nagle podeszła jej mama i przerwała nam rozmowę. Powiedziała, że zaparkowała samochód obok cmentarza i, że muszą się spieszyć. Nagle ukazał nam się cień kota, ale kota nigdzie nie było widać. Okazało się, że to cień ducha. Jej mama oczywiście nie wierzyła w duchy, a ja jakoś tydzień wcześniej oglądałam wiadomości, w których mówili, aby pod żadnym pozorem nie podpalać cieni. (Prawie każdy myślał, że to zwyczajne bzdury.) Powiedziałam więc o tym, a mama mojej przyjaciółki, aby nam udowodnić, że duchy nie istnieją wyciągnęła z kieszeni zapalniczkę i podpaliła ten cień. Nagle cień kota rozdarł się na pół i wyskoczył z niego wielki, czarny kot. Ja z moją przyjaciółką uciekłyśmy w stronę cmentarza, a jej mama na przeciwko, ale duch gonił tylko jej mamę. Nam udało się uciec. Moja przyjaciółka głośno rozpłakała się. Próbowałam ją pocieszać ale to nic nie dawało... Poszłyśmy do mnie do domu.


Tajemniczy CieńStories to obsess over. Discover now