Zaczęły się wakacje, trójka przyjaciółek umawiały się na szkolne boisko pograć w koszykówkę, pośmiać się i porozmawiać. Jedna z nich miała duże przemyślenia na temat swojej orientacji seksualnej. Albowiem myślała ona że jest biseksualna, podobali jej się za równo chłopcy, jak i dziewczyny. Jej przyjaciółki o tym nie wiedziały. Więc dziewczyna musiała sobie radzić sama. W tej opowieści skupimy się na niej.
Pewnego dnia przyszły naprawdę późno pograć w koszykówkę. Grając zauważyły grupkę nastolatków idących w ich stronę. Poprosili czy moga z nimi zagrać, ponieważ chodzą tak już cały dzień i nie mają co robić. Zgodziły się, czas płynął szybko w pewnym momencie przyszła dziewczyna. Była bardzo ładna, miała krótką fryzurę, okulary które podkreślały jej niebieskie oczy, kolczyk septum, zwała się Matylda. Od razu przypadła Róży do gustu. Po jakimś czasie grania Różyczka usiadła by odpocząć. Normalnie przeglądałaby coś w telefonie, ale nie mogła się oprzeć Matyldzie. Zerkała na nią dość często podczas gdy ona grała dalej w kosza. Nagle dosiadła się do niej, o dziwo nic nie mówiła, tylko patrzyły się na siebie. Róża była ostro zawstydzona koleżanką, jednak nie spuszczała wzroku z jej pięknych niebieskich jak niebo oczu. Nagle piłka wypadła za płot boiska. Główna bohaterka powiedziala ze po nią pójdzie, M dołączyła się do wycieczki za zgubą.
Nic nie mówiły, szły w zupełnej ciszy. Aż w drodze powrotnej M powiedziała
-Daj mi swój telefon
-A.. A.. Ale po co?
-Poprostu daj.
R z niepewnością lecz dała jej telefon. Ta zaś uśmiechła się ciepło i zaczęła z nim uciekać do parku. (Był on dość daleko od boiska)
Róża zaczęła ją gonić i nawoływać żeby przestała tak szybko biec. M wogóle się tym nie przejęła i przyspieszyła biegnąc między drzewami. Obie się przy tym dobrze bawiły, nawet R nie przeszkadzało że nie ma telefonu, wręcz się śmiała wraz z M. Nagle Róża nie zauważyła kamienia i się potknęła, upadła tak nieszczęśliwie że myślała iż skręciła kostkę. Matylda gdy to zauważyła od razu podbiegła do poszkodowanej i zaczęła przepraszać za głupi pomysł.
-kurwa mać to moja wina, przepraszam Cię bardzo... Przepraszam.. Boże nie wiedziałam że.. - Nagle zauważyła że R śmieje się z całej sytuacji.
Po chwili oby dwie wstały, wokół nich nikogo nie było, same drzewa i ławki. Ich wzrok znów się spotkał tym razem na dłużej, Matylda oddała jej telefon spokojnym ruchem.
-Dz.. Dz.. Dz.. Dzięki
Róża zaczęła się cofać, aż w końcu oparła się o drzewo. M zbliżyła się do niej, musnęła Róże po policzku, i delikatnie pocałowała w policzek. Odwróciła się i zaczęła iść w stronę boiska. Róża poprosiła by na nią zaczekała, M odwróciła się i stanęła uśmiechając się szczerze. Róża złapała ją za rękę i powolnym krokiem wróciły na boisko.
-Hahaha co tak długo! Cale wieki minęły. Krzyczeli z daleka znajomi.
M nie było do śmiechu, z ponurą miną powiedziała że piłka wpadła pod auto, i trochę to trwało.
Róża nie wiedziała dlaczego tak chumor się zepsuł Matyldzie, lecz wiedziała że to nie koniec, ale dopiero początek ich znajomości.
ESTÁS LEYENDO
no words
RomancePodczas tej opowieści z czasem zaczynam używać skrótów, to tak żeby czytający się połapał o co chodzi. Jest to opowieść o nastoletniej miłości dwóch dziewczyn.
